poniedziałek, 17 września 2012

Co łączy Real i Ruch?

Real Madryt i Ruch Chorzów. Ruch Chorzów i Real Madryt. Co wspólnego mogą mieć ze sobą te dwa kluby? Na pierwszy rzut oka nic, a z pewnością niezbyt wiele. Real to przecież najlepszy klub XX wieku, 32-krotny mistrz Hiszpanii, 9-krotny zdobywca Ligi Mistrzów, drużyna znana na całym świecie. Natomiast Ruch Chorzów, umówmy się, rozpoznawany jest tylko w Polsce. Niebiescy, choć są 14-krotnym mistrzem naszego kraju, to ostatni wielki sukces świętowali w sezonie 1988/1989. Oba kluby różni między innymi skala i ilość sukcesów, rozpoznawalność na świecie, stadiony, liczba kibiców, czy budżet. Łączy - moja osoba. Jestem mieszkanką Chorzowa, a Realowi kibicuję od wielu lat. Dlatego też, w sytuacji, w jakiej znalazły się obecnie oba zespoły, doszukałam się nie tylko różnic dzielących obie drużyny, ale i kilku podobieństw.

Podobieństwa

Poprzedni sezon dla obu klubów był dosyć udany. Chorzowianie zostali wicemistrzami Polski, walcząc do ostatniej kolejki o tytuł. Wyprzedzili w tabeli takie drużyny jak Legia Warszawa, Lech Poznań, czy Wisła Kraków. Dotarli również do finału Pucharu Polski. Natomiast ekipa José Mourinho po raz 32 zdobyła mistrzostwo kraju, wygrywając Primera División po trzech latach przerwy. Ponadto, ku uciesze kibiców, po raz pierwszy od grudnia 2007 roku pokonała Barcelonę na Camp Nou, przyczyniając się do zakończenia dominacji Katalończyków w Hiszpanii.

Obie drużyny łączy również początek obecnego sezonu ligowego. Fatalny początek. Ruch Chorzów przegrał trzy mecze z rzędu, w których stracił siedem bramek, nie trafiając do siatki przeciwnika ani razu! Dopiero w czwartej kolejce, w meczu z Koroną Kielce, Niebiescy zdobyli pierwszą bramkę i pierwszy punkt w sezonie. Do prowadzącego w tabeli Ekstraklasy Widzewa Łódź tracą 11 punktów. Rozpoczęcie sezonu ligowego w wykonaniu Los Blancos było równie katastrofalne. W czterech spotkaniach odnieśli jedno zwycięstwo (z Granadą!), zremisowali z Valencią, a dwa mecze przegrali. Bilans: 4 punkty zdobyte, 8 „oczek” straty do lidera.

Różnice

Real Madryt pomimo fatalnego początku w lidze, wywalczył już pierwsze trofeum – Superpuchar Hiszpanii - pokonując w dwumeczu piłkarzy Tito Vilanovy. Ruch Chorzów w poprzednim sezonie nie zdobył ani mistrzostwa ani Pucharu Polski, więc w meczu o Superpuchar Polski nie miał prawa grać.

W przypadku drużyny z Chorzowa ważny jest też fakt zmian trenera, które z pewnością nie sprzyjają stabilizacji w żadnym klubie. W sezonie 2011/2012 Niebieskich prowadził Waldemar Fornalik, a na początku obecnych rozgrywek zastąpił go jego brat - Tomasz, który jednak po trzech kolejkach ligowych został zwolniony. Dla ratowania sytuacji zatrudniono Jacka Zielińskiego. Co się tyczy Madrytu, to nikt nie ma zamiaru pozbawiać stanowiska José Mourinho, przynajmniej na razie.

Ostatnie spotkania w wykonaniu obu drużyn również zmieniło nieco ich sytuację. Ruch przełamał swą niemoc, zdobył pierwszego gola, jak i pierwszy punkt w sezonie. Mógł nawet swoje spotkanie wygrać, gdyby Marek Zieńczuk nie zmarnował rzutu karnego. Zaś mecz z Sevillą w wykonaniu piłkarzy ze stolicy Hiszpanii był totalną katastrofą. Piłkarze z Madrytu byli na boisku bezradni i przegrali w pełni zasłużenie.

Jednak największą różnicą pomiędzy tymi klubami są z całą pewnością oczekiwania, potencjał i możliwości obu zespołów. Chorzowianie w lidze walczą po prostu o zajęcie jak najlepszej lokaty pod koniec sezonu. Natomiast dla Królewskich każdy wynik, inny niż tytuł mistrzowski, jest porażką.

W lidze polskiej pozostało do rozegrania 26 spotkań, co daje 78 punktów do zdobycia. Ruch obecnie znajduje się na przedostatniej pozycji w tabeli (może zostać jeszcze wyprzedzony w tej kolejce przez GKS Bełchatów, który swój mecz rozegra w poniedziałek), jednak z pewnością nie jest to lokata godna 14-krotnego mistrza kraju. Czy nowy trener pomoże Niebieskim? Czy możliwe jest, aby obecny sezon był dla Chorzowian równie udany jak poprzedni? Które ostatecznie miejsce w Ekstraklasie zajmie drużyna Jacka Zielińskiego?

Natomiast do końca sezonu w Hiszpanii pozostały 34 mecze. To aż 102 „oczka” do zdobycia. Z matematycznego punktu widzenia wszystko jest możliwe. Jednak Real Madryt jeszcze nigdy w historii nie zdołał wygrać rozgrywek ligi hiszpańskiej, gdy strata do lidera wynosiła osiem punktów. Czy w tym sezonie zdarzy się to po raz pierwszy? Czy Barcelona pozwoli sobie na stratę tak ogromnej przewagi nad odwiecznym rywalem?

Pytań jest wiele, ale na odpowiedzi musimy poczekać przynajmniej kilka miesięcy.

AUTOR: RealAnia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz