poniedziałek, 10 grudnia 2018

„Lektury dla kibica” – Mentor Mike’a Tysona

Tyson po raz drugi.

Rozdział 177.

Tyson. Żelazna ambicja – Mike Tyson, Larry Sloman

Autobiografia Mike’a Tysona zatytułowana „Moja prawda” była jedną z najlepszych książek sportowych, jakie kiedykolwiek czytałam. Nie minęło wiele czasu a w moje ręce trafiła kolejna książka amerykańskiego pięściarza pt. „Żelazna ambicja”. Obie pozycje pojawiły się na naszym rynku za sprawą Wydawnictwa Sine Qua Non.

„Od zawsze wiedziałem, że nie zdechnę w rynsztoku – że przydarzy mi się w życiu coś dzięki czemu zdobędę szacunek.”

Każdy, kto czytał „Moją prawdę” zastanawia się jak druga książka Tysona wypada na tle jego rewelacyjnej autobiografii. Cóż, „Moja prawda” jest poza wszelką konkurencją. Nastawiając się na podobne wrażenia bez wątpienia się zawiedziecie, czego ja niestety nie uniknęłam. Tych dwóch książek właściwie w ogóle nie można porównać. Oprócz postaci Mike’a Tysona niewiele je łączy. Owszem obie są o boksie, ale „Moja prawda” wbijała w fotel, zaś „Żelazną ambicję” czyta się bez większych emocji. Ponadto autobiografia pięściarza to lektura dla każdego, natomiast „Żelazna ambicja” to raczej pozycja dla miłośników pięściarstwa. Dużym plusem jest natomiast fakt, iż w najnowszej pozycji nie ma za wiele powtórzeń z pierwszej książki Mike’a. Oprócz oczywiście niezbędnych treści.

„Nikt inny na świecie nie potrafił zrozumieć mnie tak jak on i tak jak on do mnie dotrzeć.”

„Żelazna ambicja” to biografia Cusa D’Amato. Historia jego podopiecznych, wrogów, ludzi kontrolujących świat boksu. Historia pięściarstwa. Znaczna część lektury nie dotyczy w ogóle Mike’a Tysona. W książce znajdują się, bowiem wątki jeszcze sprzed narodzin amerykańskiego boksera. Rozdziały można, więc podzielić na te dotyczące życia i działalności Cusa D’Amato zanim zaczął pracę z Tysonem oraz takie, które odtwarzają ich wspólną drogę. 

Opisywane wydarzenia się przeplatają, więc nie ma mowy o chronologii wydarzeń. Nie stanowi to jednak większego problemu. Niedogodność stanowi coś zupełnie innego. „Żelazna ambicja” podobnie jak autobiografia Tysona jest bardzo obszerną lekturą. Książka ma niespełna pięćset stron. Niestety rozdziałów jest zaledwie 12 – liczba rzecz jasna zrozumiała, – ale przy objętości książki sprawia, że niektóre z nich są bardzo długie (jeden ma prawie sto stron!). Dlatego też pozycję tę czyta się raczej wolno, łatwo także zgubić wątek, kiedy odłoży się lekturę na dłuższy czas. Mimo to dla prawdziwego kibica boksu książka powinna stać się pozycją obowiązkową. 

„Nikt nie był równie świadomy, co on, jak to jest być czarnym.”

Historie dotyczące relacji Tysona i D’Amato są zdecydowanie najciekawsze. Pięściarz przedstawia postać swojego mentora. Jego osobowość, charakter, sposób myślenia. Nauki, rady i teorie. Ukazuje jak połączyły się ich losy i w jaki sposób razem stworzyli historię. Opowiada o wspólnym życiu oraz zdradza psychologiczne i motywacyjne przemowy D’Amato. Tyson wspomina swojego przybranego ojca nie pomijając jego wad i słabych stron. Prezentuje jego blaski i cienie. To sprawia, że opowieść jest autentyczna. 

„Cus już taki był, że gdy ktoś się z nim nie zgadzał, automatycznie zostawał jego wrogiem.”

Zdecydowanie mniej emocjonujące są fragmenty opowiadające pozostałą część życia charyzmatycznego trenera. Mnogość nazwisk i postaci sprawia, że tempo czytania drastycznie spada, a lektura wymaga najwyższej uwagi i skupienia. Niektóre wątki zostały przedstawione niezwykle szczegółowo, zbyt szczegółowo. W książce znajdziecie wiele o postaci Floyda Pattersona oraz walce Cusa z organizacjami przestępczymi i monopolem w boksie. 

„Zanim poznałem Cusa, zupełnie nie wiedziałem co to ambicja.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, w jaki sposób Tyson trafił pod skrzydła Cusa D’Amato, czy też czyja historia była dla niego kluczowa w nauce radzenia sobie ze strachem. Odkryjecie, dlaczego podczas treningów nigdy nie korzystał z ochraniaczy głowy, jak zmienił się pod wpływem Cusa oraz kiedy stał się „Żelaznym Mikiem”. Przeczytacie również ostatnią rozmowę Tysona ze swoim mentorem przed jego śmiercią.

„Cus był niesamowicie oświeconym facetem.”

Dowiecie się jak wyglądał trening psychologiczny Cusa D’Amato. Zapoznacie się z jego teorią panowania nad emocjami. Odkryjecie, w jaki sposób oceniał, czy ktoś będzie dobrym pięściarzem oraz dlaczego spał pod pokojem Floyda Pattersona przed jego walką o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Przeczytacie jak Cus nazywał członków mafii, czy też, jakie cechy, oprócz siły, stanowiły według niego przepis na wybitnego boksera. 

„Cus wyraźnie wyprzedzał swoją epokę.”

Poznacie podstawy opracowanego przez D’Amato stylu pięściarskiego oraz dowiecie się jak wrogowie go nazywali, wyśmiewając takie podejście do boksu. Tyson zdradza innowacyjne metody D’Amato, opowiada, w jaki sposób Cus uczył pięściarzy uników czy też jak wyrabiał w nich instynktowne boksowanie. Przeczytacie również dokładną i obszerną relację wydarzeń, które zakończyły się dożywotnim odebraniem D’Amato licencji menedżerskiej.

„Jedyne, czego Cus nigdy mnie nie nauczył, to pokora.”

„Żelazna ambicja” to hołd dla Cusa D’Amato. Człowieka, który „stworzył” Mike’a Tysona. Człowieka, który w zbuntowanym nastolatku zobaczył przyszłego mistrza świata. Pozycja przedstawiająca kawał historii pięściarstwa. Gratka dla fanów boksu.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
     1. Mike Tyson. Moja prawda
     2. Lepiej, byś tam umarł – Mamed Khalidov, Szczepan Twardoch
     3. Najważniejsza decyzja - Iwona Guzowska
     4. Floyd Mayweather. Najdroższe pięści świata
     5. Lou Duva. Moje siedem dekad w boksie
     6. Walki stulecia. Bohaterowie wielkiego boksu

wtorek, 20 listopada 2018

„Lektury dla kibica” – Andrzej Strejlau

Przyjacielski wywiad w formie książki. 

Rozdział 176.

On, Strejlau – Andrzej Strejlau, Jerzy Chromik

Jego charakterystyczny głos zna chyba każdy kibic w naszym kraju. Andrzeja Strejlaua, bo o nim mowa, zwykle słuchamy, natomiast za sprawą książki „On, Strejlau” możemy także przeczytać o życiu byłego trenera, które nieprzerwanie jest związane z futbolem.

„Język piłki jest uniwersalny.”

Najnowsza książka Wydawnictwa SQN to wywiad-rzeka, a właściwie rozmowa dwójki przyjaciół. Czytając tę pozycję można odczuć, że Andrzej Strejlau i Jerzy Chromik bardzo dobrze się znają. Żartują, ironizują, a nawet sobie dogryzają. Książkę czyta się dobrze, a także szybko. Tekst został ubogacony wieloma ciekawymi fotografiami, więc kolejne strony mijają jedna za drugą. 

Lektura rozpoczyna się od wspomnienia korzeni i pochodzenia Andrzeja Strejlaua, później chronologia wydarzeń zostaje zaburzona. Poszczególne wątki się przelatają, a niektóre kilka razy są powtarzane. Autorzy poruszają różne tematy, więc czytelnik ma okazję poznać trenera Strejlaua nie tylko od strony zawodowej. Teraźniejszość miesza się z przeszłością, piłka z życiem prywatnym. Myślę, że książka przypadnie do gustu zwłaszcza starszemu pokoleniu, dla którego wspomnienia byłego selekcjonera reprezentacji Polski będą swoistą podróżą w czasie. 

„Miałem ADHD, zanim zrobiło się o tym głośno.”

Jak wspomniałam książkę czyta się sprawnie, jednak szczerze mówiąc od początku nie miałam uczucia „wow”. Lektura nie wciągnęła mnie na tyle, aby pojawiły się znane wszystkim książkoholikom myśli „jeszcze kilka stron, jeszcze jeden rozdział”. Książka jest ciekawa, ale nie mogę napisać, że nie mogłam się od niej oderwać. Wielokrotnie brakowało mi, bowiem większego rozwinięcia tematu przez Andrzeja Strejlaua. Chciałabym więcej historii zza kulis, więcej tajemnic, więcej futbolowych „smaczków”. Momentami za dużo było także Jerzego Chromika, a za mało głównego bohatera. W związku z powyższym po lekturze czuję niedosyt. Nie ukrywam, że spodziewałam się więcej, zwłaszcza widząc mnóstwo słów zachwytu nad tą pozycją w mediach społecznościowych. 

Mimo wymienionych mankamentów większość książki jest interesująca, nie dotyczy to jednak najsłabszego fragmentu lektury, który zdecydowanie stanowi rozdział wypełniony tweetami samego Strejlaua, jak i twettami o nim. Zupełnie niepasujące do literatury, niepotrzebne zwiększenie objętości książki.

„Piłkarz jak chce, to sprzeda.”

Jednym z najciekawszych wątków poruszanych w książce jest reprezentacja Polski za czasów Kazimierza Górskiego. Dowiecie się, z czym zdenerwowany trener Górski pomylił Wembley podczas odprawy przedmeczowej, czy też jak zwracał się do Andrzeja Strejlaua. Przeczytacie czy Jacek Gmoch był współtwórcą planu przygotowań na IO w Monachium. Odkryjecie również czy Strejlau rzeczywiście odmówił przejęcia kadry po Kazimierzu Górskim, więc selekcjonerem został Gmoch. Ponadto poznacie nieco kulisów konfliktu Andrzeja Strejlaua i Jacka Gmocha.

„Charakter mam czarny jak robota, którą wykonywałem.”

Czytając tę książkę dowiecie się gdzie Strejlau spotkał Jessiego Owensa i astronautę Neila Armstronga, skąd wzięły się jego przydomki „Narkoman” czy „E.T.”, a także ile można zarobić za skomentowanie meczu. Odkryjecie, kiedy trener otarł się o śmierć, czy boi się Zbigniewa Bońka oraz który stadion ma najgorsze stanowiska komentatorów w kraju. Przeczytacie nawet jak Strejlau postawił się prezesowi Atlético Madryt w sprawie Romana Koseckiego, czy też gdzie po przegranym meczu rzucano w jego drużynę kostką brukową.

„Bohaterowie to byli pod Monte Cassino, ale nie w meczu.”

Andrzej Strejlau wspomina swój najlepszy i najgorszy mecz w roli selekcjonera reprezentacji, tłumaczy, dlaczego Smolarek nazywany był stajennym, wyjaśnia, co oznacza termin „futbol apozycyjny”. Przedstawia kanon taktyki XXI wieku, uzasadnia, dlaczego prowadząc lubińskie Zagłębie celowo poszedł na L4 oraz zdradza, której drużynie odmówił, dzięki czemu posadę dostał Franciszek Smuda. 

„Nie kupią ci piłkarzy, to możesz się nazywać Mourinho i nic nie zrobisz.”

Podsumowując „On, Strejlau”, choć nie jest lekturą pozbawioną słabostek, to bez wątpienia wartą uwagi. Można w niej znaleźć wiele ciekawych wątków piłkarskich, a także poznać byłego selekcjonera kadry od prywatnej strony.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

środa, 14 listopada 2018

„Lektury dla kibica” – Fajdek Petarda

Mam dla was coś extra!

Rozdział 175.

Petarda. Historie z młotem w tle – Paweł Fajdek, Paweł Hochstim, Paweł Skraba 

Wśród książek literatury sportowej dominują pozycje o zagranicznych sportowcach. Tych o naszych rodzimych zawodnikach jest zdecydowanie mniej, dlatego też każda z nich wzbudza moje niemałe zainteresowanie. Kiedy więc pojawiły się zwiastuny, że Wydawnictwo SQN wyda książkę Pawła Fajdka z dużą niecierpliwością czekałam na jej premierę. W końcu w moje ręce trafiła lektura „Petarda. Historie z młotem w tle”.

„Petarda” to pierwsza z trzech zapowiadanych przez Pawła Fajdka książek. Pierwsza miała być zabawna i już na wstępie mogę wam zdradzić, że taka dokładnie jest. Drugą książkę polski młociarz chciałby napisać po igrzyskach olimpijskich w Tokio, kiedy zdobędzie już upragniony medal, wobec tego w „Petardzie” nie przeczytacie za wiele o jego olimpijskich zmaganiach. Ostatnia z planowanych książek ma powstać po zakończeniu kariery i wedle słów naszego młociarza ma być skandaliczna, więc z pewnością jest, na co czekać.

„Mam taki zwyczaj, że kiedy mi nie idzie, rozmawiam z młotem.”

Tak jak zdążyłam już wspomnieć „Petarda” to książka pełna humoru. Jednak przede wszystkim to ciekawa i wciągająca pozycja naszpikowana anegdotami. Pełna przygód i historii zza kulis. Jej lektura to czysta przyjemność. Książkę czyta się wręcz błyskawicznie, anegdoty mijają jedna za drugą, a człowiek nawet się nie zorientuje, kiedy dociera do ostatniej strony.

Paweł Fajdek wspomina najciekawsze historie z poszczególnych etapów swojego dotychczasowego życia. W „Petardzie” znajdziecie opowieści z czasów dzieciństwa i burzliwego, pełnego absurdalnych pomysłów dorastania. Początków i rozwoju kariery. Wielkich imprez sportowych, obozów lekkoatletycznych, czy też domowego „zacisza”. I choć temat igrzysk olimpijskich został prawie całkowicie pominięty to pozostałe anegdoty sprawiają, że poczucie niedosytu nie jest dominujące. 

„Rywalizacja z innymi zawodnikami zawsze mnie nakręcała, podobnie zresztą jak sukcesy.”

Czytając tę książkę dowiecie się, jaki prezent na Dzień Nauczyciela sprawił, że jego wychowawca wręcz skamieniał, za który wybryk Fajdek stanął przed sądem dla nieletnich, czy też, kto pomagał młodym adeptom rzutu młotem ściągać młoty z okolicznych drzew. Odkryjecie czy młociarz oddając rzut od razu wie gdzie ten wyląduje oraz kto wymyślił tytułową petardę, którą można często zauważyć na fladze towarzyszącej mu podczas zawodów.

W książce znajdziecie mnóstwo komicznych historii. Przeczytacie, w co ubrano Konrada Bukowieckiego, kiedy nie zmieścił się w kombinezon do gry w paintball, która była atrakcją pewnego wieczoru kawalerskiego. Dowiecie się, w jaki sposób zawodnicy wnosili alkohol do wioski na uniwersjadzie pomimo prohibicji. Odkryjecie jak prezydent kraju uchronił go od mandatu, czy też, kto przyjeżdża na obóz lekkoatletyczny do Spały z… wężem, którego potem trzyma w wannie! 

„Czytałem różne wersje, najzabawniejsza była ta, w której rzekomo zapłaciłem za kurs taksówką medalem.”

Pamiętacie historię o zagubionym medalu Fajdka w taksówce w Pekinie? Mistrz świata w książce konfrontuje się z różnymi wersjami tego wydarzenia oraz przedstawia ich rzeczywisty przebieg. Dowiecie się również, w jakim stroju Fajdek poszedł na drugi dzień na śniadanie do hotelowej restauracji, w jaki sposób polscy taksówkarze do dziś sobie z niego żartują oraz jak historia o zgubionym medalu rozeszła się po świecie.

W dużej mierze „Petarda” jest wesołą lekturą, jednak nie brakuje w niej także poważniejszych tematów. Młociarz zdradza, na których mistrzostwach był tak nafaszerowany lekami przeciwbólowymi, że praktycznie nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Wraca pamięcią do bójki, która mogła zakończyć jego karierę. Ponadto wspomina traumatyczną historię, kiedy był pewien, że… zabił własnego trenera.

„Stałem w kole, a ponad 70 metrów ode mnie leżał starszy człowiek, którego właśnie trafiłem siedmiokilowym młotem.”

Pomiędzy wspomnienia i opowieści lekkoatlety zostały wplecione wypowiedzi osób z nim związanych. Rodziny, współpracowników, czy też innych lekkoatletów. Z tych opisów można sporo dowiedzieć się o tym, jaki naprawdę jest Paweł Fajdek, jak postrzegają go w środowisku, a także spojrzeć na przedstawione wydarzenia z innej perspektywy. 

Brat młociarza zdradza jego podwórkowe ksywki, zaś Joanna Fiodorow wspomina, jakimi pomysłami Fajdek wyprowadzał ją z równowagi. Trenerka Pawła, Jolanta Kumor, tłumaczy, dlaczego polski młociarz ma własne koło na stadionie w Portugalii, a fizjoterapeuta ujawnia, co jest najtrudniejsze we współpracy z mistrzem świata. Działacz PZLA zaś opowiada, w jaki sposób udało mu się odwołać na uniwersjadzie w Korei eliminacje, aby Fajdek zdążył przylecieć z zawodów rozgrywanych na Węgrzech.  

„W środowisku słynę z pokręconych pomysłów i zauważyłem, że niektórzy tylko czekają, aż wymyślę coś nowego.”

„Petarda” to lektura, która bez wątpienia zainteresuje wszystkich fanów lekkoatletyki. Lekka, zabawna, wciągająca. Gorąco polecam! 

P.S. Już nie mogę się doczekać kolejnych dwóch zapowiadanych książek! Trzymam kciuki za złoto w Tokio i wypatruję pozycji o igrzyskach!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
      1. Grzegorz Tkaczyk. Niedokończona gra. Autobiografia
      2. Kadziu. Siatkówka & rock'n'roll
      3. Arkadiusz Onyszko. F*cking Polak. Nowe życie

poniedziałek, 5 listopada 2018

„Lektury dla kibica” – Człowiek gór

Książka dla miłośników gór i himalaizmu.

Rozdział 174.

Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami – Rafał Fronia

Po wydarzeniach pod Nanga Parbat zainteresowanie himalaizmem w naszym kraju znacznie wzrosło. Doskonale widać to w księgarniach, na półkach, których można znaleźć coraz więcej pozycji o tematyce górskiej. Jedną z nowszych lektur jest książka „Anatomia Góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”.

„Góry, najczystsza z form rywalizacji i zmagań. Bez polityki, dopingu i układów.”

„Anatomia Góry” to pozycja inna niż wszystkie. Osobista, bezpośrednia, prawdziwa. W zasadzie mogłaby nosić tytuł Anatomia człowieka w górach, bowiem Rafał Fronia obnaża się przed czytelnikiem. Dzieli swoimi uczuciami, refleksjami i przeżyciami, których doświadczał podczas kolejnych wypraw. Na karty lektury (a wcześniej pamiętników i dzienników) przelał swoje myśli i emocje. 

Rafał Fronia za pomocą słów przenosi czytelnika w swój świat. Niejednokrotnie podczas czytania czułam jakbym siedziała wraz z nim w namiocie, trzęsła się z przeraźliwego zimna i codziennie jadła to samo śniadanie. Lekturę dobrze się czyta, a także ogląda. To w zasadzie książka – album, której sporą wartość stanowią zdjęcia. 

„Góra sama w sobie jest tylko drogą, a celem jest sama wspinaczka […].”

Oceniając „Anatomię Góry” trzeba zwrócić uwagę nie tylko na liczne pozytywy, ale i na słabsze strony lektury. Tak jak opisy wypraw naprawdę ciekawią, tak pierwsze rozdziały nie zachwycają, a wręcz dezorientują. Pomiędzy wspomnienia o początkach wspinaczkowej pasji Rafała Froni został wpleciony rozdział o Denisie Urubko i jego zachowaniu pod K2. Chronologia całkowicie zaburzona, jednak, co ważniejsze czytelnik sam musi się domyśleć, o jakie wydarzenie chodzi i o kim autor opowiada, gdyż podaje tylko imię, a nazwę wyprawy można znaleźć dopiero w ostatnim akapicie rozdziału. 

W związku z powyższym bez wątpienia to książka dla zorientowanych – przynajmniej ogólnie – w tematyce i wydarzeniach górskich. Z drugiej strony osoby zafascynowane himalaizmem z pewnością czytały publikowane przez Rafała Fronię dzienniki z Narodowej Zimowej Wyprawy na K2, więc część książki będzie dla nich swoistym déja vu. Jednak nawet to nie powinno nikogo zniechęcać, gdyż opisy pozostałych wypraw z pewnością zainteresują każdego miłośnika gór.

„Wysokość! Niszczyciel życia, strefa śmierci. Zabójca.”

Czytając tę książkę poznacie sporo ciekawostek. Dowiecie się, kiedy na równiku zapada noc oraz kiedy w Ameryce Południowej rozpoczynają się ataki szczytowe. Odkryjecie, po co himalaiście krem z filtrem UV100, czy też, dlaczego ludzie uczuleni na jajka nie mogą zostać himalaistami. Odwiedzicie Katmandu, odkryjecie jak wygląda to miasta, jakie wzbudza uczucia oraz czego można się spodziewać wybierając się w ten rejon świata.

„Pędzi na mnie biała ściana. Potężna, jak z filmu o tanich efektach. […] Myśli zagłusza ryk. […] Laaawiiinaaa!”

Dowiecie się, co Rafał Fronia wskazuje, jako – jedyny – minus Alp, za co Rosjanie chcieli go zlinczować w Kirgistanie oraz jak duże korki można zastać pod Everestem. Odkryjecie, czemu służy rytuał pudży odprawiany w bazie, jak duże bagaże zabierają tragarze idący po lodowcu, czy też, jak wielki może być upał, choć wkoło znajdują się tony śniegu.

„Wiara i nadzieja, ta zamarza ostatnia.”

Himalaista zdradza, kiedy przychodzi radość ze zdobycia szczytu. Komentuje komercyjne wspinanie na Everest. Wspomina akcję ratunkową pod Nanga Parbat. Opowiada także jak płynie życie w bazie oraz przedstawia monotonię zimowych dni himalaisty. Zdradza, co kucharz oferuje w swoim menu, czy też jak wygląda kąpiel przy -21°C.

„Bardzo zimno, czuję, jak wszystko zamarza. Zamarza mi mózg. Zamarza i boli.”

Himalaizm to bardzo poważna sprawa. Jednak tak jak wszędzie w życiu i tam nie brakuje zabawnych sytuacji. Przeczytacie jak Polacy łowili ryby pod Everestem na 5200 m n.p.m. wprawiając tym samym w osłupienie Irańczyków. Dowiecie się nawet, po co Polakowi w Himalajach wielki, kolorowy parasol.

„To nieprawdopodobne, ale można zabłądzić, idąc na szczyt.”

Rafał Fronia zabierze Was do niezwykłego wnętrza groty lodowej. Wraz z nim znajdziecie się w samym środku lawiny. Przeżyjecie wybuch wulkanu. Pasja autora jest ekstremalna, więc i opowieści znajdujące się na kartach książki są ekstremalne. Jednak w „Anatomii Góry” nie chodzi o przygody, a o człowieka. To podróż do wnętrza himalaisty. Ta lektura to niepowtarzalna okazja by poznać jego myśli, inspiracje i lęki.

„Ile istnień pochłonęła pasja, bo to nie Góry zabijają ludzi, tylko ludzie giną w Górach.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
   1. Spod zamarzniętych powiek
   2. Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście
   3. Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę

niedziela, 28 października 2018

„Lektury dla kibica” – Kulisy F1

Czy są tu fani Formuły 1? ;)

Rozdział 173.

Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji – Marc "Elvis" Priestley

Czy oglądając relacje Formuły 1 zastanawialiście się kiedykolwiek jak pit stop wygląda z perspektywy mechaników, którzy uwijają się wokół bolidu walcząc z bezcennym czasem? Pewnie nie, gdyż kibice raczej skupiają swoją uwagę na rywalizacji kierowców, przecież to ich nazwiska widnieją w klasyfikacjach i nagłówkach gazet. Mechanicy, choć zwykle anonimowi i schowani za kaskami to przebywają w samym centrum wydarzeń świata królowej sportów motorowych. I mają naprawdę sporo do opowiedzenia, o czym możemy się przekonać sięgając po książkę „Mechanik. Kulisy padoku F1 i tajemnice rywalizacji”.

„Zawodnicy walczyli koło w koło, niemal nie starczało nam odwagi, aby na to patrzeć.”

Marc „Elvis” Priestley przez kilka lat był mechanikiem i członkiem załogi McLarena. Pracował z Davidem Coulthardem, Kimim Räikkönem, Lewisem Hamiltonem, czy też Fernando Alonso. Już po odejściu z zespołu napisał książkę, w której ujawnia kulisy Formuły 1. „Mechanik” to pozycja pełna anegdot i informacji z pierwszej ręki. Niezwykle intrygująca i wciągająca lektura. Książka idealna dla każdego, kto chce poznać ten sport z nieco innej perspektywy. 

„Dramat i ekscytacja w Formule 1 kompletnie odmieniły moje życie. Kochałem to całym sobą.”

Czytając „Mechanika” poznacie prawdziwy świat F1. Jego blaski i cienie. To, co widzimy, co weekend na ekranach telewizorów jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Marc nie koloryzuje, a jego opowieść jest bardzo autentyczna. Ukazuje rzeczywistą twarz dyscypliny. Przedstawia świat kierowców, ale co ciekawsze codzienność całego zespołu, który stoi za sukcesem pojedynczego człowieka. „Elvis” zabierze was zarówno do fabryki i garażu McLarena, jak i na szalone imprezy, niejednokrotnie kończące się skandalicznymi wybrykami członków ekipy. Wraz z nim ponownie przeżyjecie emocje wyścigów i ujrzycie pit stop oczami mechanika. To szalenie barwna książka, którą czyta się z niepohamowaną przyjemnością. 

„W tamtym okresie w tej dyscyplinie zasady moralne zupełnie się nie liczyły, a ekipy wykonujące pit stopy w czasie wolnym wyczyniały poza torem niestworzone rzeczy.”

„Elvis” sporo miejsca poświęca kierowcom Formuły 1, co z pewnością zainteresuje każdego fana tej dyscypliny. Czytając jego relacje poznacie szczegóły konfliktu – a właściwie wojny – pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Fernando Alonso. Priestley przedstawia zakulisowe gierki Hiszpana. Zdradza również jak spór kierowców wpłynął na zespół McLarena. 

Ponadto dowiecie się, na co zawsze skarżył się David Coulthard, jak F1 zmieniła Kimiego Räikkönena oraz jak Fin reagował na kolejne awarie bolidu. Odkryjecie, czym różniła się rola kierowcy F1 w czasach, gdy Priestley był mechanikiem od tego, jak to wygląda obecnie. Przeczytacie, który kierowca regularnie dopytywał ile okrążeni ma dany wyścig zaledwie chwilę przed startem, czy też, kto podczas świętowania mistrzowskiego tytułu wypadł przez okno.

„Nie raz miałam okazję widzieć, jak F1 zmienia naturę ludzi w ciągu zaledwie kilku miesięcy.”

Formuła 1 to bez wątpienia dyscyplina, w której niezwykle ważną rolę odgrywają wszelkie rewelacje techniczne. Poszczególne ekipy prześcigają się w kolejnych nowościach. Czytając książkę poznacie sposoby walki z bezcennym czasem podczas pit stopów. Odkryjecie, jakie innowacje stosowano w McLarenie, jak sprawdzał się suchy lód w kokpicie bolidu, czy też, dlaczego kombinezony zaprojektowane przez Agencję Kosmiczną zupełnie się nie przyjęły. 

Ponadto Marc ujawnia jak poszczególne ekipy szpiegowały siebie nawzajem. Zdradza sposoby ukrywania przed rywalami rewolucji zastosowanych w bolidach. Opisuje również, w jaki sposób na jaw wyszła afera szpiegowska dotycząca pozyskania dokumentacji technicznej samochodu Ferrari przez pracownika McLarena, która zakończyła gigantyczną karą finansową.

„Wzajemne szpiegowanie się stanowiło codzienność wszystkich ekip.”

Dzięki lekturze dość dobrze poznacie także wieloletniego, byłego już szefa zespołu McLarena – Rona Dennisa. Priestley przybliża jego sylwetkę. Opowiada o wysokich standardach, różnych dziwactwach, czy też irytujących procedurach, z którymi mechanicy musieli zmagać się, na co dzień. Wspomina nawet jak ekipa Renault garażująca obok McLarena wspierała sąsiadów, gdy ich szef wprowadzał kolejne absurdalne zasady.

„Presja jest olbrzymia, a margines błędu zerowy.”

Co czuje mechanik stojący w alei serwisowej, gdy kierowca zbliża się do niego z prędkością 100 kilometrów na godzinę? Który wyścig nazywany jest „klejnotem w koronie F1”? Który zespół wynajął 80 tysięczny stadion piłkarski w Sao Paulo na miejsce przyjęcia zamykającego sezon?

Wraz z „Elvisem” przeżyjecie emocje pit stopu. Zajrzycie do fabryki i garażu McLarena. Pójdziecie na imprezę z Schumacherem. Ta książka to bez wątpienia prawdziwa gratka dla fanów F1! Gdy przeczytacie ostatnią stronę będziecie żałować jedynie tego, że to już koniec! Gorąco polecam!

„Patrzyłem, jak samochód znajdujący się pod moją opieką rozpada się na ostatnim okrążeniu wyścigu, który przecież mieliśmy wygrać.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
       1. Wieczny Ayrton Senna