Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reprezentacja Włoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reprezentacja Włoch. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 czerwca 2019

„Lektury dla kibica” – Kapitan Totti

Historia kapitana.

Rozdział 197.

Totti. Kapitan. Autobiografia – Francesco Totti, Paolo Condò

Aktualnie w piłkarskim świecie transfery są bardzo powszechne. Nikogo już nie dziwią zawodnicy wielokrotnie zmieniający kluby. Niezwykle rzadko zaś zdarzają się piłkarze, którzy całą seniorską karierę bronią tylko jednych barw. Jedną z takich – nie bójmy się tego powiedzieć – romantycznych historii, napisał Francesco Totti. Rzymianin z urodzenia, romanista z wyboru. Wieczny kapitan wiecznego miasta. Człowiek, który utożsamia uczucia kibiców. Dla którego klub oznacza miłość i oddanie, a nie miejsce pracy. Postać, której fanom futbolu nie trzeba przedstawiać. A którego historię możemy bliżej poznać sięgając po książkę „Totti. Kapitan. Autobiografia”

„Jako rzymianin i romanista jestem traktowany jak członek rodziny.”

Lektura, która na polskim rynku literatury sportowej pojawiła się dzięki Wydawnictwu SQN, pozwala prześledzić przebieg kariery włoskiego piłkarza. Od początków przygody z piłką, przez pierwszą drużynę Romy, zdobycie mistrzostwa Włoch i Pucharu Świata, aż po zakończenie sportowej kariery. Dwóm wydarzeniom Totti poświęcił najwięcej miejsca. Pierwszym z nich było zdobycie scudetto, drugim tytuł mistrzów świata. Obydwa tematy są w książce szeroko opisane. Co więcej zdarzają się również rozdziały typowo tematyczne, dotyczące najczęściej konkretnych postaci: Antonio Cassano, żony Tottiego, czy też Luciano Spallettiego. 

„Choć zrodzona z miłości, presja kibiców stała się nieznośna.”

Trzeba jednak zaznaczyć, iż historia nie jest przedstawiona całkowicie chronologicznie, gdyż Totti wyraźnie rozgraniczył wątek kariery klubowej i reprezentacyjnej. Jak typowy Włoch porównał dwie drużyny w barwach, których występował do płci pięknej. Romę określił, jako „kobietę swojego życia”, zaś z reprezentacją – jak napisał – jedynie romansował. W swojej autobiografii każdej z „kobiet” poświęcił, więc osobną opowieść. Takie rozwiązanie momentami wprowadza niestety zamęt. Wydaje się, że jednak lepiej byłoby trzymać się kalendarium, skoro w życiu piłkarza gra dla klubu i kadry narodowej łączy się i przeplata.

„Kibice cierpią tak bardzo, że nawet nie gwiżdżą.”

Książkę dosyć dobrze i szybko się czyta. Zdarzają się fragmenty mniej ciekawe, te dotyczące przebiegu meczów, sezonów oraz turniejów. Osobiście oczekiwałam także więcej historii zza kulis, informacji z szatni, pewnych „piłkarskich smaczków”. Nie twierdzę, że w ogóle ich nie było. Owszem były, ale mimo wszystko chciałoby się więcej, dużo więcej, wiedząc, kogo autobiografię trzymamy w rękach. Powyższe uwagi sprawiają, że „Totti. Kapitan. Autobiografia” nie jest pozycją wybitną, ale napisaną na naprawdę dobrym poziomie już z pewnością tak.

„[…] miłość kibiców była wiatrem, który dodawał mi skrzydeł przez całą karierę.”

Książka zaczyna się dość oryginalnie, bo od… więzienia. Ściślej mówiąc od wizyty Tottiego w zakładzie karnym, bynajmniej nie w roli skazanego, a odwiedzającego. Piłkarz wziął udział w rozdaniu nagród w turnieju futsalowym i sesji fotograficznej z więźniami. Totti opowiada o jednym z osadzonych, który zdobył się na spore poświęcenie, aby móc zrobić sobie zdjęcie z piłkarzem. Chłopak zakończył odbywanie kary tydzień wcześniej, ale wymusił na naczelniku dodatkowe siedem dni odsiadki, gdyż nie wyobrażał sobie, że nie będzie uczestniczył w spotkaniu z Tottim. Jego historia ukazuje jak wielką miłością kibice Romy darzą swojego – byłego już – kapitana. Po tym prologu Totti wraca pamięcią do czasów dzieciństwa i rozpoczyna właściwą opowieść.

„Byłem golem na 1:0 w najważniejszą niedzielę naszej historii.”

Sięgając po tę pozycję dowiecie się, kto jako pierwszy zdał sobie sprawę z rozmiaru talentu Francesco, który trener Romy był wyraźnie uprzedzony do… rzymian oraz kogo treningi motoryczne bardziej pasowały do oddziału marines niż drużyny piłkarskiej. Odkryjecie, od kiedy Totti przyjaźni się z Buffonem, czy też, czym wściekli kibice Romy rzucali w piłkarzy, kiedy zostali wyeliminowani z Pucharu Włoch przez Atalantę.

Totti sporo miejsca poświęca sezonowi, który zakończył, jako mistrz Włoch. Wspomina, jaki film oglądał każdego wieczora w tygodniu poprzedzającym zdobycie scudetto. Mówi, co nietypowego było w świętowaniu mistrzostwa przez piłkarzy Romy. Zdradza również jak długo kibice w Rzymie fetowali upragniony sukces. 

Drugim szeroko opisywanym wątkiem są mistrzostwa świata z 2006 roku. Dowiecie się, w jaki sposób Lippi rozładował napięcie panujące w drużynie przed walką o półfinał. Odkryjecie, co piłkarze Włoch robili w nocy przed finałem oraz który – jako jedyny z całej kadry – spał. Totti zdradza jak po turnieju próbował przekonać Buffona do przejścia do Romy. Ponadto tłumaczy, dlaczego scudetto jest dla niego ważniejsze niż Puchar Świata.

„Kapitan rzymian i romanista, który prowadzi Romę do scudetto to koncept, który wykracza poza czystą sportową radość.”

Totti wyjaśnia, co tak naprawdę oznaczał jego sposób świętowania bramek, czyli gest palca w ustach. Komentuje najwstydliwsze zdarzenie w swoim życiu – oplucie Poulsena. Odkrywa kulisy konfliktu z trenerem Spallettim. Wreszcie wyjawia, czy patrząc z dzisiejszej perspektywy na wszystkie trofea, które mógł zdobyć, żałuje, że nie przyjął bajecznej oferty Realu Madryt w 2005 roku.

Kogo uważał za najlepszego piłkarza, z jakim kiedykolwiek grał? Dlaczego nie znosił Pavla Nedvěda? Kiedy kibicuje Lazio?! Z kim na boisku tworzył duet niczym „Batman i Robin”? 

„Szczerze mówiąc, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, czym byłaby dla mnie gra przeciw Romie.”

„Totti. Kapitan. Autobiografia” to książka, która bez wątpienia zainteresuje każdego fana Romy, jak i samego Francesco Tottiego. Ich raczej nie trzeba zachęcać do lektury. Jednak tę książkę powinni przeczytać wszyscy piłkarscy kibice, gdyż coraz trudniej znaleźć zawodników, dla których klub jest miłością, a do tego mają do przekazania bardzo ciekawą futbolową historię. 

„Przerażenie niemożliwe do opisania. Silne i mrożące krew w żyłach uczucie, że wszystko skończone.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
   1. Gigi Buffon. Numer 1
   2. Pirlo. Myślę, więc gram
   3. Pavel Nedvěd. Piłkarze odchodzą, mężczyźni zostają. Czyli moje zwyczajne życie

środa, 8 lipca 2015

„Lektury dla kibica” - Buffon krótko i na temat

Była historia Jerzego Dudka, Ikera Casillasa i Roberta Enke. Przyszedł czas na Buffona.

Rozdział 75.

Gigi Buffon. Numer 1 - Gigi Buffon i Roberto Perrone

Książka Buffona to jedna z najkrótszych autobiografii sportowców, jaką miałam okazję przeczytać. Bez zbędnych opowieści z dzieciństwa, czy też nużących opisów rozegranych meczów. Lektura na jeden, góra dwa wieczory, jeśli czytacie naprawdę powoli, albo zechcecie zostawić sobie kilka historii na później. Włosi chyba nie lubią rozwodzić się nad swoim życiem, gdyż ta pozycja objętościowo przypomina książkę innego piłkarza Squadra Azzurra - Andrei Pirlo „Myślę, więc gram”. Dzieło Buffona nie jest tak zabawne i błyskotliwe, co wspomnienia pomocnika, ale czyta się równie szybko i przyjemnie.

„We Włoszech każdy, kto wygrywa, irytuje pozostałych.”

Choć książka jest zwięzła zawiera wiele ciekawych anegdot. Większość dotyczy czasów młodości Włocha, kiedy to bramkarz był jeszcze nieokrzesany i czasem niezdyscyplinowany. Buffon opowiada szczerze o swoich błędach i pomyłkach. Zdobywa się również na samokrytykę. Nie pomija nawet najtrudniejszych momentów, gdyż już na wstępie przyznaje, że cierpiał na depresję.

Buffon przedstawia swoją historię do 1 dnia sierpnia 2008 roku. Polskie wydanie książki ukazało się w 2014 roku, dlatego też w epilogu – autorstwa Bartłomieja Olka z portalu JuvePoland.com - znajduje się kilka informacji o dalszych losach Juventusu, jak i samego Buffona.

„Zawsze czułem, że sport mam zapisany w DNA – wychowałem się w rodzinie sportowców, wszyscy z nazwiskiem Buffon nosili koszulkę reprezentacji.”

Czytając tę książkę dowiecie się, na jakiej pozycji grał Buffon zanim został bramkarzem, której drużynie kibicował na MŚ w 1990 roku oraz dlaczego obecnie nie podchodzi do strzelania jedenastek, choć kiedyś był pierwszym wykonawcą karnych. Odkryjecie, jaki napis widnieje na jego rękawicach, dlaczego jako nastoletni kibic jeżdżąc na mecze różnych drużyn zawsze szedł na trybunę gości, jak wyglądała jego przygoda w roli ultrasa, czy też, dlaczego po meczu z Danią na Euro 2004 jako jedyny był zadowolony.

Przeczytacie, co robił w drodze na stadion przed swoim debiutem w Serie A oraz dlaczego nie ma go na fotografii sprzed tego spotkania, a także, który mecz był najbardziej stresującym spotkaniem w życiu Buffona (o dziwo nie finał mundialu ani LM). Którą interwencję uważa za swoją najlepszą paradę w karierze, co za największą wpadkę bramkarską, a którego piłkarza określa mianem najlepszego technicznie, przeciw któremu miał okazję grać.

„[…] wszystko, co dzisiaj mam, zawdzięczam nie temu, co robię teraz, ale wyrzeczeniom, których dokonałem wcześniej.”

Buffon zdradzi Wam, w którym meczu, gdy powiedziano mu, że wejdzie na boisko, pierwszy i jedyny raz w życiu wolał zostać na ławce, czym kierował się przechodząc do Juventusu oraz jakie zdanie jest dla niego symbolem Juve z jego pierwszych lat w klubie. Dowiecie się, co pamięta z przegranego finału Champions League z Milanem, co było największym błędem w jego życiu, a także, od kogo dowiedział się, że Złota Piłka trafi w ręce Cannavaro a nie jego.

Bramkarz opowiada również jak kadra Włoch spędzała czas podczas mundialu w Niemczech, tłumaczy, dlaczego powiedział sędziemu, że Zidane uderzył Materazziego, choć takie zachowanie nie jest w jego stylu oraz przyznaje, kiedy zamierzał opuścić Juve i dlaczego ostatecznie został w klubie.

„Słyszę, jak świętują, słyszę radosne śpiewy kibiców rossonerich. I ten smutek naszych fanów. Wszystko naraz.”

Jak Gattuso modlił się przed finałem MŚ? Co było siłą Fabio Capello? Dlaczego Buffon chciałby grać w Borussii Mönchengladbach? Który europejski stadion jest „najgorętszym” na jakim przyszło grać bramkarzowi Włoch?

Buffon napisał krótką autobiografię. Rzekłabym: za krótką. Zdradził jedynie wycinek swojego życia. Podzielił się z kibicami małym jego fragmentem. Czuję lekki niedosyt, gdyż chciałabym dowiedzieć się więcej, dlatego liczę, że bramkarz wywiąże się ze złożonej na końcu lektury obietnicy, iż kiedyś wyda kolejną część tej opowieści.

„Jestem zawodowym piłkarzem, ale w żadnym kontrakcie, który podpisałem, nie ma wzmianki o tym, że muszę wysłuchiwać obelg i przekleństw.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

środa, 5 listopada 2014

„Lektury dla kibica” - Pirlo, jakiego nie znacie

Drugą pięćdziesiątkę cyklu książkowego zaczynamy od włoskiego akcentu.

Rozdział 51.

Pirlo. Myślę, więc gram - Andrea Pirlo, Alessandro Alciato

Książka ma twardą oprawę, a na jej tylnej części widnieje zdanie: „siła rażenia większa niż JA, IBRA!”. Przeczytałam książkę Zlatana, którą uważam za jedną z najlepszych pozycji sportowych dostępnych na polskim rynku, więc do tej zapowiedzi podeszłam z pewną rezerwą. Jednocześnie miałam nadzieję, że Pirlo napisał cokolwiek, co mnie zadziwi bądź zszokuje.

Gdy skończyłam książkę chciałam autorowi zadać dwa pytania: dlaczego tak krótko Andrea? Dlaczego zaledwie 264 strony? Szczera, bezpośrednia, prowokująca, zabawna. Po prostu świetna książka! Czyta się tak szybko, że kilka razy zmusiłam się by przerwać i zamknąć lekturę, chcąc mieć, choć kilka stron na później. Na niewiele się to jednak zdało, silnej woli wystarczało na moment, kolejne strony były nieodpartą pokusą, więc po chwili pochłaniałam już kolejne rozdziały.

„Nie urodziłem się fenomenem, działałem instynktownie. Z takiej gliny zostałem ulepiony. Przychodziło mi do głowy jakieś zagranie, podanie, strzał na bramkę – i po chwili już to robiłem.”

Nie jest to klasyczna autobiografia przedstawiająca chronologicznie poszczególne etapy życia Pirlo. Włoch rozpoczyna swoją książkę od rozstania z Milanem, później wspomina niełatwe początki kariery, dramatyczny finał Ligi Mistrzów, opowiada anegdoty i nieznane historie z szatni. Mówi o kulisach negocjacji z Realem i Chelsea, zdradza jak Guardiola przekonywał go do przeprowadzki do Katalonii oraz co obiecywali mu szejkowie w zamian za grę w Katarze. Wyjaśnia także, dlaczego ostatecznie do żadnego z tych transferów nie doszło. Porusza ważne tematy: problem rasizmu, nienawiść i zachowania (pseudo)kibiców. Wszystko opisuje w 20. rozdziałach. Liczba dość istotna. Dlaczego? To zdradzi Wam już sam Pirlo.

„Ludzie mówili, że jestem zmęczony, że już dłużej nie dam rady. W rzeczywistości byli zmyleni moim stylem poruszania się po boisku. […] Małe kroki dla mnie, ale wielkie dla ludzkości…”

Przeczytacie, który piłkarz Rossonerich, jako pierwszy dowiedział się, że Pirlo odchodzi z klubu, a także, dlaczego Włoch zdecydował się zmienić otoczenie po dziesięciu latach gry w Milanie i założyć koszulkę Juventusu, jednocześnie odrzucając ofertę powrotu do Interu. Dowiecie się, co robił w ciągu dnia, w którym wygrał finał mistrzostw świata w 2006 roku, a także, co czuł, gdy podchodził na jedenasty metr by wykonać pierwszy z serii rzutów karnych. Odkryjecie również, co zmusiło go do pozostania po wspomnianym mundialu w Milanie, choć był o krok od podpisania kontraktu z Realem Madryt.

„[…] do Realu pobiegłbym wtedy w podskokach. Ma w sobie więcej uroku niż Milan, więcej wdzięku, więcej przed sobą, więcej wszystkiego, do tego już na starcie wzbudza strach w przeciwniku.”

Przeczytacie czy Andrea zdecydowałby się na grę w Serie B gdyby jego klub został zdegradowany po aferze Calciopoli, czy myśli, że Złota Piłka jest dla niego osiągalnym celem, a także, który zawodnik był najmocniejszym piłkarzem, z jakim miał okazję grać. Dowiecie się, co, zaraz po kole Pirlo uważa za najlepszy wynalazek ludzkości, którą drużyną gra na PlayStation, czy chciałby zostać w przyszłości trenerem oraz kibicem, którego klubu był od dziecka. Włoch zdradzi Wam, kto jest źródłem inspiracji wykonywanych przez niego rzutów wolnych i jaka jest tajemnica jego skuteczności w tym elemencie gry. Odkryjecie także jak zapamięta ostatni sezon Del Piero w Juventusie oraz co myśli o wprowadzeniu technologii do futbolu.

 „Podobnie jak do Realu Madryt, a może nawet bardziej, do Barcelony poszedłbym choćby na czworakach. Była wówczas najsilniejszym klubem na świecie – czy trzeba dodawać coś więcej?”

Dowiecie się, w którym momencie zdecydował się wykonać „jedenastkę” podcinką w meczu z Anglią na Euro 2012, czy kiedykolwiek klub, w którym grał wywierał na nim presję, by nie przyjął powołania do kadry narodowej, a także, dlaczego drugi raz nie wybrałby miejsca obok Buffona w szatni Juve. Odkryjecie, co często kryło się pod oficjalnym komunikatem klubu mówiącym o nieobecności zawodnika „z powodu przemęczenia mięśni” i dlaczego we Włoszech mecze wyjazdowe są prawdziwym koszmarem. Przeczytacie także, co Włoch sądzi o zejściu z boiska Kevina-Prince’a Boatenga na znak protestu przeciwko rasistowskim wyzwiskom oraz który mecz wzbudza w nim wątpliwości, co do uczciwości drużyny przeciwnej w zakresie zastosowania ewentualnego dopingu.

„Myślałem o zakończeniu kariery, bo po nocy w Stambule wszystko straciło sens.”

Dlaczego Alberto Gilardino nosi w torbie stare buty piłkarskie? Czym zajadał się Inzaghi? Który włoski zawodnik jest hipochondrykiem? Jak Pirlo określa to, co stało się w meczu z Liverpoolem w Stambule oraz jak nazywa Jerzego Dudka? Odpowiedzi tylko w „Myślę, więc gram”. Czas spędzony z tą lekturą był czystą przyjemnością! Polecam każdemu. Fantastyczna książka. Szkoda, że tak krótka.

P.S Andrea czekam na drugą część!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia