Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Real Madryt. Barcelona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Real Madryt. Barcelona. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 października 2014

„Lektury dla kibica” - Més que un club

Ponad czterysta stron sam na sam Madridisty z Barceloną. Oto efekt tego spotkania.

Rozdział 50.

Barça. Życie, pasja, ludzie - Jimmy Burns


„Barça. Życie, pasja, ludzie” to historia jednego z największych klubów piłkarskich świata. Jednak to nie tylko historia FC Barcelony, jako klubu, ale przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy na przestrzeni lat tworzyli Barçę i mieli wpływ na jej losy. Piłkarzy, trenerów, prezydentów.

Jimmy Burns zaczyna swoją opowieść o klubie, nie od momentu jego założenia, a od osób, bez których piłka nożna byłaby niczym więcej jak tylko zwykłą grą – od kibiców. Rozdziały wymownie zatytułowane „Wśród wyznawców” ukazują pasję i miłość fanów do drużyny, za którą podążają wzdłuż i wszerz piłkarskiej Europy. Po spotkaniu z wiernymi kibicami rozpoczyna się obszerna biografia klubu. Nie jest to jednak nudna kronika, pełna dat i nic nieznaczących postaci. To świetnie opowiedziana historia ludzi, bez których Barcelona nie byłaby klubem, jaki wszyscy znamy. Jest to zarazem historia Katalonii - regionu, którego drużyna jest ogromną dumą.

„FC Barcelona, instytucja sportowa, która twierdzi, że jest més que un club, czymś więcej niż klubem, gdyż identyfikuje się z kulturą, społecznością i polityką Katalonii.”

Autor przygotował książkę na stulecie klubu w 1999 roku, dlatego też o najnowszych dziejach Barcelony jest niewiele. Zaledwie kilkanaście stron, które zostały dopisane na potrzeby późniejszego wydania. Jednak myślę, że dla współczesnego kibica najciekawsza będzie ta część historii klubu, której sam nie mógł być świadkiem. Ronaldinho, Leo Messi, czy Iniesta są nam doskonale znani, warto poznać ich poprzedników.

Czytając lekturę poznacie historię powstania klubu oraz odkryjecie, kto zaproponował kolory – bordowy i niebieski - na jego barwy. Dowiecie się, dlaczego kibicom Barçy nadano przydomek culés, a także, co tak naprawdę oznacza bycie culé. Odkryjecie, co, pomijając piłkę nożną, wzbudza w Katalończykach wielką dumę i czy Katalonizm może być nabyty.

Culés wielokrotnie – zarówno wcześniej, jak i później – pokazywali, że potrafią okazać szacunek i wdzięczność swojemu klubowi, nawet jeśli poniesie porażkę. Jednak zespół musiał przegrać z godnością.”

Dowiecie się, kto stał się piłkarzem Barçy podpisując kontrakt po pijanemu, jak sądził z Realem Madryt, dlaczego jeden mecz Barçy przeciwko Los Blancos określony został, jako „butelkowy finał”, a także, dlaczego spotkania pomiędzy FC Barceloną i Realem Madryt nazywane są derbami, choć kluby pochodzą z dwóch różnych miast.

„W historii Barçy są słodkie i gorzkie chwile, lepsze i gorsze momenty w tej epopei ludzkich konfliktów, do których dochodziło zawsze, kiedy drużynie ze stolicy Katalonii przychodziło się zmierzyć z Realem Madryt. To historia nieustannie pisana od nowa […]”

Dowiecie się, dlaczego zarząd klubu w latach pięćdziesiątych wynajął agencję detektywistyczną by kontrolowała życie kapitana drużyny, a którego szkoleniowca nazwano przydomkiem „trener-farmaceuta” podejrzewając, że aplikuje zawodnikom substancje poprawiające wydolność. Przeczytacie, kto stał się piłkarzem Barcelony w zamian za zegarek i garnitur, dlaczego jeden z zawodników postanowił nie wracać do Hiszpanii z tournée po Meksyku (bynajmniej nie z powodu trwającej wojny domowej) oraz dlaczego taksówkarze z Barcelony licznie oddali hołd zmarłemu piłkarzowi Pepe Samitierowi. Odkryjecie z czyjego powodu zbudowano Camp Nou, dzięki komu stadion wypełniał się po brzegi oraz kto stał się powodem rozbudowy obiektu.

„Nie ma tu [na Camp Nou] miejsca na neutralność, stronniczość trybun jest przytłaczająca, a ich fanatyzm wprost zatrważający.”

Agent piłkarski zdradzi Wam kulisy transferu Maradony do Barçy, przeczytacie, który czas spędzony w Barcelonie Maradona wspomina, jako najsmutniejszy okres swojej kariery oraz w którym momencie Argentyńczyk postanowił, że chce odejść z klubu. Dowiecie się jak polityka szantażu wobec Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej wpłynęła na pozyskanie Johana Cruyffa z Ajaxu. Poznacie opinię Gary’ego Linekera o czasie, gdy Cruyff był trenerem Barçy. Odkryjecie, jaki paradoks charakteryzował erę Cruyffa, co skłoniło Holendra by dać szansę gry w pierwszej drużynie Pepowi Guardioli oraz czemu Guardiola zawdzięczał swój talent i dzięki komu osiągnął gwiazdorstwo.

 „Biorąc pod uwagę kwestie historyczne i polityczne, nie ma na świecie wielu klubów, które tak jak FC Barcelona potrafiłyby zrozumieć sprawy życia i śmierci.”

Zaczynając czytać tę książkę obawiałam się, że będzie to swoisty hymn pochwalny dla klubu z Katalonii. Na szczęście moje przypuszczenia się nie sprawdziły. Jimmy Burns, choć jest kibicem Barcelony (o ironio urodzonym w Madrycie) ocenia przeszłość klubu obiektywnie, co jest dużą zaletą tej książki. Opisał historię Barcelony taką, jaka była naprawdę, nie pomijając złych momentów, błędnych decyzji i upadków drużyny. Mówiąc krótko „Barça. Życie, pasja, ludzie” to pozycja niebanalna, w której w oryginalny i ciekawy sposób została przedstawiona nie tylko historia klubu piłkarskiego, ale także dzieje Hiszpanii i Katalonii. Dlatego jest to lektura nie tylko dla kibiców Blaugrany.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.




Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

czwartek, 26 stycznia 2012

Podziw i szacunek!

Ileż to musiało upłynąć łez kibiców Los Blancos, by mogli wreszcie zobaczyć tak grający Real w El Clásico? „Królewscy” w rewanżowym starciu z Barceloną pokazali charakter, wolę walki i udowodnili, że przyjeżdżając na Camp Nou nie jest się z góry skazanym na porażkę.

Po pierwszej połowie meczu nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Jakim sposobem grając, aż tak dobrze z Barceloną można przegrywać 2-0? Jak Higuain mógł nie wykorzystać tylu dogodnych sytuacji? Czy nad drużyną z Madrytu wisi, aż takie fatum? Szczerze mówiąc przy tak niekorzystnym wyniku w dwumeczu i bramkach straconych „do szatni” traciłam z każdą minutą resztki nadziei. Jednak zawodnicy Realu nie mieli zamiaru złożyć broni. Kontynuowali swoją dobrą grę. Walczyli do końca o każda piłkę, doprowadzili do remisu, a swoim kibicom ponownie pokazali, że są niesamowitą drużyną, która nigdy się nie poddaje.

Tak naprawdę to piłkarze Mourinho powinni grać dalej w rozgrywkach Pucharu Króla, gdyż zdobyli trzy bramki. Niestety arbiter był innego zdania. Anulował gola Ramosa, uzasadniając go faulem na Alves'ie. Jednym z kontrargumentów kibiców Barcy do - moim zdaniem niewłaściwej decyzji sędziego - jest przekonanie, że Diarra powinien wcześniej zostać wyrzucony z boiska. Może tak, może nie. Na takie zarzuty odpowiem po prostu jednym zdaniem: nie naprawisz jednego błędu, popełniając inny, jeszcze większy. Zwłaszcza jeśli ta pomyłka dotyczy gola na wagę awansu do kolejnej rundy  i możliwości obrony trofeum.

Mimo odpadnięcia z rozgrywek jestem dumna z postawy zawodników z Madrytu. Zagrali z Barceloną jak równy z równym, pozostawili na boisku po sobie nawet lepsze wrażenie niż Katalończycy. I mam jedynie nadzieję, że powiedzenie „grali jak nigdy, odpadli jak zawsze” nie przylgnie do Realu na długo…

AUTOR: RealAnia

niedziela, 11 grudnia 2011

Deja vu

To już staje się powoli nudne i wręcz przewidywalne. Schemat jest ciągle taki sam: najpierw wielkie nadzieje, walka na boisku, a na końcu zawsze jest tak samo. Jedyną niewiadomą jest rozmiar porażki Realu. Wyjątkiem potwierdzającym regułę był finał Pucharu Króla….

Wczoraj tak naprawdę zabrakło zwykłego piłkarskiego szczęścia. Jeden uśmiech losu w pierwszej minucie dał Realowi prowadzenie, ale przez kolejne towarzyszył im już tylko pech. Bo jak inaczej wytłumaczyć to co się stało? Normalnie sytuacje podbramkowe, które miał wczoraj Ronaldo wykorzystuje wręcz z zamkniętymi oczami. A druga bramka dla Barcelony? Była tylko i wyłącznie szczęściem gości, a ogromnym pechem gospodarzy.

Oczywiście nie można całej winy zrzucić na los. Real, przy najszybszym prowadzeniu w historii pojedynków El Clasico, powinien zachować maksymalną koncentrację i podwyższyć wynik. Natomiast druga połowa po prostu im nie wyszła. Grali chwilami bardzo egoistycznie, a meczu nie wygrywa się (zazwyczaj) w pojedynkę.

Mimo wszystko La Liga się jeszcze nie skończyła. Real co prawda stracił pozycję lidera, ale ma jeden mecz rozegrany mniej od Barcelony i może ponownie objąć prowadzenie w tabeli po następnej kolejce. Wciąż jest mnóstwo punktów do zdobycia. Piłkarze muszą nadal walczyć, a kibice wierzyć. Na tym etapie rozgrywek po prostu nie można się poddać….

AUTOR: RealAnia

sobota, 10 grudnia 2011

Mecz inny niż wszystkie…

Dziesiątego grudnia o godzinie 22:00 w Madrycie zacznie się największa futbolowa wojna. Naprzeciwko siebie staną dwie piłkarskie potęgi – Real i Barcelona, Barcelona i Real. O tym meczu powiedziano już praktycznie wszystko. Cóż więcej można dodać?

Tak naprawdę tylko prawdziwi i oddani kibice obu drużyn wiedzą jaką wagę ma to spotkanie. Jako fanka Królewskich już od dawna mam zapisaną datę El Clasico w kalendarzu, a na samą myśl że pierwszy gwizdek jest tak blisko przechodzą mnie dreszcze. Natomiast strach przed porażką i upokorzeniem przez Katalończyków spędza mi sen z powiek.

W obecnym sezonie to ekipa Jose Mourinho radzi sobie lepiej zarówno w La Liga, jak i Champions League. Ale jakie to ma znaczenie? W takich meczach nigdy nie ma faworyta. Mecz rozpoczyna się od stanu 0-0, zaś piłka jest jedna a bramki są dwie. Wszystko zweryfikuje boisko.

Nie wiem kto wygra ten mecz, kto zostanie bohaterem, a kto popełni jeden niewybaczalny błąd, ale wiem jedno, że każdy zawodnik Realu zostawi na murawie całe swoje serce i będzie walczył do końca o każdą piłkę. Bo gra dla Madridistas jest największym przywilejem, a potrafią oni wybaczyć wszystko. Wszystko oprócz braku woli walki…..

AUTOR: RealAnia