Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Merson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Merson. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2018

„Lektury dla kibica” – Spowiedź Janczyka

Lektura mocna, ku przestrodze.

Rozdział 171.

Dawid Janczyk. Moja spowiedź - Dawid Janczyk, Piotr Dobrowolski

Niejednokrotnie świat obiegały informacje o uzależnieniach sportowców. Wśród nich można wymienić takie postaci jak Paul Merson, Tony Adams, George Best. Z rodzimego futbolu takim przykładem jest na pewno Andrzej Iwan. Każdy z tych piłkarzy zrobił mniejszą lub większą karierę. Czasem jednak nałóg sprawia, iż świetnie zapowiadająca się kariera zostaje po prostu zmarnowana. Tak było w przypadku Dawida Janczyka, który rozlicza się z przeszłością w książce „Moja spowiedź”.

„Brak sił, pot, lęki, moralniak. I najgorsze: poczucie wstydu, że tak się złachmaniłem.”

Autobiografie uzależnionych piłkarzy zawsze szokują. Jednak w przypadku książki Janczyka emocje towarzyszące lekturze są znacznie większe, gdyż to bardzo świeża historia. 23 września Dawid Janczyk skończył 31 lat, jego kariera powinna nadal trwać. Tymczasem zamiast martwić się czy w kolejnym meczu strzeli gola, on każdego dnia walczy ze słabością do alkoholu. Świadomość, iż nie trzymamy w rękach autobiografii trzeźwego alkoholika jest przytłaczająca.

„Po dwutygodniowym cugu wciąż się trząsłem, nie miałem siły wstać.”

„Moja spowiedź” to opowieść o zabójczej kombinacji – frustracji, samotności, szybkich pieniędzy i niewłaściwego towarzystwa, – która doprowadziła do upadku Janczyka. To książka, która ukazuje jak szybko można ze szczytu spaść na samo dno. Jak niewiele potrzeba, aby stracić wszystko. Piłkarz całkowicie się obnaża, niczego nie ukrywa, choć to wyznanie stawia go w bardzo niekorzystnym świetle. 

Chronologia opisywanych wydarzeń nieraz została zaburzona, ale nie ma to żadnego znaczenia. „Moją spowiedź” zgodnie z oczekiwaniami pochłania się błyskawicznie. To książka, którą trzeba przeczytać.

„Nikt nie pamięta, że 11 lat temu to Agüero porównywano do mnie.”

Autobiografia Janczyka zaczyna się od najlepszego turnieju w życiu piłkarza, czyli mistrzostw świata U-20 w 2007 roku. Są kulisy mundialu rozgrywanego w Kanadzie, wspomnienia meczów, a nawet żarty, zaledwie 17-letniego Wojciecha Szczęsnego. Następnie Janczyk dzieli się refleksją ze swojej – krótkiej – przygody z dorosłą reprezentacją. Później na scenę wkracza piłka klubowa, czyli tułaczka Janczyka po Europie, począwszy od gry dla Legii, poprzez rekordowy transfer do CSKA Moskwa, aż po powrót do Sandencji Nowy Sącz. 

Czytając futbolowe wspomnienia Dawida Janczyka dowiecie się, jaki miał rytuał przed wejściem na boisko, jaką propozycją zakończył testy w Chelsea, czy też jak Aleksandar Vuković traktował Dawida, gdy ten trafił do Legii. Janczyk wyjaśnia, dlaczego nie przeniósł się do Atlético. Ukazuje CSKA od środka, zdradza ile wynosiła premia za zwycięstwa oraz ujawnia, jakie relacje panowały w drużynie. Wyjaśnia także, czym różniła się szatnia rosyjskiego zespołu od tej, którą zastał w Lokeren. Przeczytacie również jak rosyjscy fani zachowują się, kiedy spotkają piłkarza w barze lub klubie, jaki status w Lokeren ma Włodzimierz Lubański oraz co Janczyk uważa za jeden z największych błędów w swojej karierze.

„Zacząłem popijać w czasach Legii, ale alkoholikiem stałem się w Moskwie.”

Piłkarskie opowieści znajdujące się na kartach tej książki są bardzo interesujące. Bez wątpienia jednak najbardziej przejmujące są wspomnienia tego, co działo się w życiu głównego bohatera po treningach i meczach. „Moja spowiedź” ukazuje, dlaczego jeden z największych talentów polskiego futbolu został całkowicie zmarnowany. Janczyk zdradza, w jaki sposób wpadł w szpony alkoholu, jak stracił miliony, choć nigdy nie bawił się w hazard, a także wyjaśnia jak udawało mu się ukrywać, że pije.

Zwłaszcza przerażający jest rozdział zatytułowany ,Na dnie’. Tu nie ma już ani słowa o piłce, jest tylko opowieść o upadku człowieka. Janczyk wyznaje, że sprzedawał wszystko, co wartościowe, gdy brakowało mu pieniędzy na alkohol. Potrafił zastawić w lombardzie piłkarskie koszulki, nie tylko własne – nawet tę z mistrzowskiego sezonu Legii, – ale także znanych zawodników, jak Gerard Piqué. Nie miał oporów przed sprzedażą łańcuszka córki. Piłkarz wspomina także pobyt w ośrodku leczenia uzależnień. Odtrucia, zwidy, majaki. Stan agonalny, a nawet wszyty esperal. Niejednokrotnie przechodził piekło, ale nic nie sprawiło, że przestał pić.

„W pijackim amoku człowiek nie jest sobą, Nie liczy się nikt ani nic.”

Każdy z rozdziałów zakończony został wywiadami przeprowadzonymi przez współautora książki Piotra Dobrowolskiego. Wszystkie te rozmowy są dobrym uzupełnieniem historii opowiadanej przez samego Janczyka i pozwalają ujrzeć Dawida oczami innych. Michał Globisz wspomina największe atuty Janczyka, a były prezes Legii Bogusław Leśnodorski wyjaśnia, dlaczego w 2014 roku chciał dać szansę Dawidowi, choć doskonale wiedział o jego poważnych problemach z alkoholem. Włodzimierz Lubański zdradza, na jakim poziomie było przygotowanie fizyczne piłkarza, gdy trafił do Belgii. Natomiast jego matka analizuje skąd u syna wzięła się słabość do alkoholu.

„Na własne życzenie straciłem w życiu wywrotkę pieniędzy, zmarnowałem karierę i zawiodłem wielu ludzi.”

„Moja spowiedź” to jedna z najmocniejszych książek piłkarzy, jakie kiedykolwiek ukazały się na polskim rynku. Bez wątpienia to pozycja z kategorii „must read” dla wszystkich. Kibiców, piłkarzy, ich rodzin, trenerów, a nawet dla niezainteresowanych sportem. Historia Janczyka to przestroga dla każdego człowieka. Ukazuje, bowiem jak niewiele potrzeba by przekroczyć granicę i zmarnować własne życie. 

„Przysiągłem sobie, że będę walczył do śmierci, że wóda ze mną nie wygra.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
      1. Spalony - Andrzej Iwan
      2. George Best. Najlepszy. Autobiografia
      3. Jak nie być profesjonalnym piłkarzem - Paul Merson
      4. Tony Adams. Uzależniony

środa, 5 października 2016

„Lektury dla kibica” – Dwa potężne nałogi

Arsenal to ma „szczęście” do piłkarzy z problemami. Był Paul Merson, był i Tony Adams…

Rozdział 108.

Tony Adams. Uzależniony - Tony Adams, Ian Ridley

Wielkie pieniądze, nadmiar wolnego czasu i niewłaściwie wybrani idole – połączenie tych czynników, gdy trafia na „podatny grunt”, może zaprowadzić człowieka na niebezpieczne tory. Niejeden sportowiec przekonał się o tym na własnej skórze. Jednym z nich był Tony Adams, którego życie i kariera przez długi czas toczyły się wokół futbolówki i alkoholu. Wieloletni kapitan Arsenalu, klubu, w którym spędził całą piłkarską karierę, opowiada swoją historię w autobiografii pt. „Uzależniony”.

 „Byłam siódma rano, a ja się zastanawiałem gdzie o tej porze mogę dostać drinka. Byłem w niewoli wódy.”

W oryginale książka ukazała się w 1998 roku, czyli w okresie, kiedy Adams był jeszcze czynnym zawodnikiem. Karierę skończył, bowiem dopiero w 2002 roku. Czasy gry Adamsa w koszulce Arsenalu to były naprawdę dobre czasy dla Kanonierów. Taki stan rzeczy może dziwić niektórych kibiców, bo dziś częściej niż o trofeach Arsenalu mówi się, że drużyna z Londynu wiecznie jest czwarta. ;) Oprócz niebanalnej opowieści samego piłkarza, przedstawione w lekturze dzieje klubu to spora zachęta do sięgnięcia po tę książkę.

„[…] jeśli odda się piłce całe serce, zdobędzie się serce tłumu.”

„Uzależniony” to autobiografia mająca dosyć typowy schemat, czyli mocny prolog, a następnie budowanie historii piłkarza, począwszy od dzieciństwa. Adams jednak nie zawsze zachowuje chronologię wydarzeń, powracając czasem do poruszanych wcześniej wątków. Nie przeszkadza to jednak w czytaniu. Lektura potrafi naprawdę wciągnąć, pomimo iż nadmiar szczegółowych, piłkarskich informacji jest chwilami przytłaczający. Ten drobny mankament nie psuje jednak ogólnej pozytywnej oceny lektury.

 „Nie piłem, żeby uczcić sukces albo zapomnieć o porażce. Piłem, żeby pić.”

Szczerze mówiąc przez większość książki towarzyszyło mi pewnego rodzaju rozczarowanie. Zdając sobie sprawę z alkoholizmu piłkarza spodziewałam się czegoś bardziej kontrowersyjnego, "mocniejszego". Tymczasem Adams początkowo długo opowiada o futbolu – swoim pierwszym uzależnieniu. Wspomina mecze, trofea, kolegów z boiska i trenerów. Oczywiście gdzieniegdzie przebija się jego drugi nałóg – alkohol i związane z nim kłopoty, ale to piłka jest w centrum uwagi. Dopiero w dalszej części lektury znajduje się rozdział całkowicie poświęcony zmorze Adamsa. Piłkarz zdradza w nim więcej szczegółów, „odkrywa wiele kart”, dzięki którym czytelnik uzmysławia sobie głębię jego uzależnienia.

 „Nikt, a już na pewno nie ja, nie sądził, że mogę pójść na dno.”

Pokuszę się o tezę, że to literackie spojrzenie piłkarza na własne życie jest nieprzypadkowe. Przez wiele lat Adams, bowiem nie widział problemu w alkoholu. Nawet poważny wypadek spowodowany na "podwójnym gazie” i pobyt w więzieniu nie wywołał żadnej zmiany. Adams dalej brnął w alkohol. Jak wielka była skala jego problemu? Doszło do tego, że kapitan Arsenalu cieszył się, kiedy doznał kontuzji! Który zawodowy piłkarz tak myśli? Jedynie taki, dla którego jest to okazja do picia… Zanim zrozumiał, że to alkohol rujnuje mu życie minęło sporo czasu.

 „Wyglądało na to, że powoli wszystko tracę, że picie wszystko pokonuje. A byłem przecież pewien, że to jedyna rzecz, która trzyma mnie przy życiu.”

Jak już wspomniałam w książce znajduje się sporo wątków piłkarskich. Dowiecie się, dlaczego w dzieciństwie często stawiano Adamsa na bramce, gdzie podpisał pierwszą umowę z Arsenalem, czy też jak postrzegał swoją grę w barwach narodowych.  Przeczytacie, w jaki celu idąc na trening zakładał pod koszulkę foliową torbę, jak przyjął decyzję trenera o powierzeniu mu funkcji kapitana Kanonierów, a jaki wpływ miała na niego tragedia na Hillsborough.

„[…] nie mogłem się napić, nie chciałem pić, ale ciągle czułem, że m u s z ę to zrobić.”

Odkryjecie, którzy piłkarze tworzyli „trójkę amigos” Arsenalu, co bardziej niż wzajemna sympatia zawodników potrzebne jest drużynie, aby wygrywała i którzy rywale byli dla Adamsa najbardziej wymagający. Tony zdradza również jak Gazza zareagował na wiadomość, że nie został powołany na MŚ’98 i przedstawia swoją osobistą, idealną jedenastkę Arsenalu. Opowiada także o początkach Wengera oraz zmianach, które Francuz wprowadził w londyńskim klubie.

 „Futbol to choroba powodująca, że bez przerwy chce się więcej i więcej; to uzależnienie, i nieważne, że jest „nieszkodliwe”.”

Sięgając po autobiografie sportowców wszyscy oczekujemy osobistych wyznań głównego bohatera. W przypadku Adamsa wiążą się one oczywiście w głównej mierze z jego drugim po futbolu nałogiem - alkoholem. Anglik zdradza jak zaczął się i postępował jego problem z procentami, tłumaczy, dlaczego w ogóle chciał się nauczyć pić (mówią przecież, że pić to trzeba umieć…) oraz przyznaje, że wychodził nietrzeźwy na boisko. Dowiecie się, kiedy zrozumiał, że alkoholik nie kieruje się żadną logiką, kiedy po raz pierwszy zauważył, że picie ma wpływ na jego formę, co spowodowało, że sięgnął dna szybciej niż inni, a także jak koledzy i trenerzy „nie zauważali” jego problemu, a wręcz sami go tuszowali.

 „Dzisiaj wiem, że sukcesy podbudowują, ale to upadki pozwalają się czegoś nauczyć.”

Alkohol oprócz wpływu na prywatne i zawodowe życie Tony'ego Adamsa miał również swoje konsekwencje prawne. Za jazdę po pijanemu trafił do więzienia. Były piłkarz opowiada jak traktowali go strażnicy i współwięźniowie, zdradza, których tematów nie poruszało się za kratami, wyjaśnia, dlaczego nie odwiedzał tam fryzjera. Dowiecie się także, dlaczego Adams nie mógł przyłączyć się do więziennej drużyny futbolowej, czy też, co napisał Alex Ferguson w liście, który przesłał mu do zakładu karnego.

 „Pragnąłem następnych nagród tak samo jak kolejek alkoholu.”

Futbol i alkohol - tylko te dwie kwestie przez znaczną część życia miały dla Adamsa znaczenie. Piłka była jedną z przyczyn jego picia, ale paradoksalnie właśnie dzięki niej wyszedł z uzależnienia. Dwie pasje, dwie namiętności, dwa nałogi. O nich właśnie jest „Uzależniony”. I choć książka w Anglii ukazała się osiemnaście lat temu to historia Adamsa jest wciąż aktualna. Zawiera uniwersalne prawdy ukazujące jak zgubny jest nałóg i jak niewiele trzeba by przekroczyć granicę i trafić na równię pochyłą. To książka, z której każdy może wynieść coś dla siebie.

 „Picie i piłka, dwoje wybawców.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.




Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

środa, 10 grudnia 2014

„Lektury dla kibica” - Jak Merson nie był piłkarzem

Piłkarz po przejściach ma naprawdę wiele do opowiedzenia.

Rozdział 56.

Jak nie być profesjonalnym piłkarzem - Paul Merson 

Życie sportowca nie jest łatwe. Za każdym rogiem czyha wiele niebezpieczeństw. Pieniądze i mnóstwo wolnego czasu sprawiają, że człowiek szuka przygód. Problem zaczyna się, gdy pokusy zawsze, (a nie tylko czasami) zwyciężają z silną wolą. Natomiast, gdy ma się skłonność do popadania w nałogi wtedy jest już naprawdę źle, a życie wygląda jak to prowadzone przez Paula Mersona.

Piłkarz. Alkoholik. Hazardzista. Narkoman. W dowolnej kolejności. Czytając jego książkę zastanawiałam się, o jakim zniewoleniu opowie w kolejnych rozdziałach. Popadł w tyle nałogów, że aż dziw, że nadal żyje. Mam wrażenie, że Merson częściej niż z przeciwnikami na boisku mierzył się ze swoimi nałogami. Poza murawą miał sporo problemów, a pomimo to dwukrotnie zdobył mistrzostwo Anglii, zwyciężył w Pucharze Anglii, FA Cup oraz Pucharze Zdobywców Pucharów.

 „Mój problem polegał na tym, że używałem alkoholu, żeby jaśniej myśleć, żeby się uspokoić albo poprawić sobie humor.”

Swoją opowieść Anglik zaczyna oryginalnie, a mianowicie od przeprosin. Zrobił w życiu wiele głupstw, ale ponieważ książka jest pełna jego wybryków, nie zamierzał za wszystko przepraszać po opisie każdego z nich. Zrobił to raz – na samym początku.

Następnie autor wyjaśnia, czym jest jego książka. Przyszli piłkarze powinni potraktować ją „jako przewodnik, który pokazuje, jak unikać problemów, ponieważ każdy rozdział jest lekcją”, natomiast pozostali mają się po prostu dobrze bawić podczas czytania. Faktycznie wiele opisanych historii było zabawnych, ale zdecydowana większość jednak wywoływała przerażenie.

„Ludzie, dopóki czegoś nie obstawiłem, nie potrafiłem spokojnie usiedzieć niemal chwili.”

„[…] byłem od hazardu tak uzależniony, że czułem się niespełniony nawet wtedy, kiedy udało mi się coś wygrać.”

Z autobiografii Mersona dowiecie się, jaka propozycja kolegi wyznaczyła moment, w którym Paul zszedł na złą drogę, co powiedział rodzicom, kiedy przegrał u bukmachera wypłatę miesięczną otrzymaną ze szkółki Arsenalu, a także, w jaki sposób wytłumaczył się trenerowi, gdy ten pokazał mu listy z donosami o zachowaniu Mersona przynoszącym wstyd klubowi.

Odkryjecie, co trener Arsenalu powiedział drużynie przed ostatnim meczem sezonu 88/89 w którym Kanonierzy zdobyli po 18 latach tytuł mistrzowski oraz jakie relacje łączyły zawodników Arsenalu poza boiskiem. Przeczytacie o rewolucyjnych zmianach, które wprowadził Arsene Wenger po przybyciu do Londynu. Dowiecie się nawet, o czym Merson myślał, gdy miał strzelać karnego na MŚ w 1988 roku przeciwko Argentynie.

„To kokaina, absolutnie, w stu procentach, rzuciła mnie na kolana.”

Merson był uzależniony od hazardu. Stawiał niebotyczne sumy na wszelkiego rodzaju zakłady. Nie miał także oporów by stawiać pieniądze na wygraną swojej drużyny, ale czy kiedykolwiek odważył się obstawić również własną porażkę? Były piłkarz przestrzega w książce przed uprawnianiem hazardu w sieci, mówi, co go najbardziej przerażało w hazardzie, wyznaje, co było najgorszym uczynkiem, jaki mógł kiedykolwiek popełnić.

Dowiecie się, który mecz Merson obstawił w dniu swojego ślubu, co uważa za największy problem, z jakim muszą się mierzyć współcześni piłkarze, dlaczego często nie brał udziału w meczach kadry juniorów, choć otrzymywał powołania oraz dlaczego poszedł do hipnotyzera.

„[…[ kokaina musiała zawładnąć moim życiem, ponieważ wszystko, co kiedykolwiek czyniłem w życiu, zawsze robiłem na full: czy to chodziło o grę w piłkę, czy o hazard lub picie alkoholu, niczego nie pozostawiałem w połowie.”

Anglik opowiada o atakach paranoi wywołanej zażywaniem narkotyków, wyznaje, co sprzedał dilerowi by dostać gram kokainy, zdradza czy myślał kiedykolwiek o samobójstwie. Dowiecie się również, kogo pierwszego poprosił o pomoc mówiąc, że ma tysiące funtów długów hazardowych i jest uzależniony od narkotyków. Odkryjecie, co powiedział mu Paolo Maldini w jego pierwszym meczu po powrocie z odwyku, za czym najbardziej tęsknił po zakończeniu kariery, czy czegoś żałuje oraz którzy piłkarze znaleźli się w najlepszej jedenastce świata Mersona.

 „Wziąłem w życiu tyle kokainy, że samodzielnie nie mogłem się uwolnić od nałogu. Wiedziałem, że spoglądam śmierci w oczy, a nie miałem siły siebie przed tą śmiercią ratować.”

„Jak nie być profesjonalnym piłkarzem” to autobiografia anonimowego(?) alkoholika, hazardzisty i narkomana. Również piłkarza, choć czytając książkę odnosi się wrażenie, że futbol jest tylko tłem całej opowieści. Merson mówi szczerze, nie stara się „wybielić”, dobrze wie, kiedy i gdzie popełnił błędy, które zaważyły na reszcie jego życia. Z pewnością jest to lektura dla tych, którzy mają dość biografii przykładnych sportowców i oczekują kilku skandalizujących historii. Merson ma ich w zanadrzu naprawdę sporo. Z nim na pewno nie będziecie się nudzić.

„Gdy po wielu latach spełniają się nasze dziecięce marzenia, czasami dochodzimy do wniosku, że to, o czym marzyliśmy, było mocno przereklamowane.”


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia