Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Radwańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Radwańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lipca 2018

„Lektury dla kibica” – Marzenia Łukasza Kubota

Dziś lektura dla kibiców tenisa.

Rozdział 165.

Łukasz Kubot. Żyjąc marzeniami - Łukasz Kubot, Artur Rolak

Rynek książek sportowych pełen jest biografii czynnych zawodników. Dominują wśród nich historie piłkarzy, ale nie brakuje także przedstawicieli innych sportów, w tym tenisa. Jednak książki o polskich tenisistach są już prawdziwą rzadkością. Jedną z nich jest wydana na początku lipca pozycja opowiadająca o pierwszym Polaku, który wygrał Wimbledon, czyli Łukaszu Kubocie.

„Nie zawsze można iść tylko do przodu, czasami trzeba zrobić krok w tył.”

„Żyjąc marzeniami” nie jest typową biografią. Już ze wstępu dowiadujemy się, iż nie trzymamy w rękach książki przedstawiającej chronologiczne losy głównego bohatera. Autor sugeruje nawet, że można ją czytać od środa, a nawet od tyłu. Jestem tradycjonalistką, więc zaczęłam od początku.

Książka Artura Rolaka powstała we współpracy z Łukaszem Kubotem, w związku z tym znajdują się w niej wypowiedzi tenisisty. Dziennikarz nie ograniczył się jednak tylko do rozmów ze zwycięzcą Wimbledonu. Swoje opinie wyraziła rodzina Kubota, jak również Mariusz Fyrstenberg, Agnieszka Radwańska, Radosław Szymanik – kapitan reprezentacji Polski w Pucharze Davisa, czy też Jan Stoces – trener Kubota od 2010 roku. 

„Od dziecka marzyłem, żeby zagrać na Korcie Centralnym Wimbledonu.”

Książka nie jest zbyt obszerna, 230 stron mija bardzo szybko. Muszę jednak uczciwie napisać, iż spodziewałam się więcej. Przede wszystkim więcej Łukasza Kubota w książce o Łukaszu Kubocie. Nieco rozczarowujące były fragmenty wyłącznie o przebiegu kariery polskiego tenisisty. Suche wspomnienia poszczególnych meczów, rywali i rezultatów nie mogły zachwycić. Tym bardziej, że wyniki Polaka w Wielkim Szlemie, ATP Finals, na IO oraz wszystkie jego tytuły można znaleźć na końcu książki zestawione w formie przejrzystych tabel. Dodatek ten bez wątpienia był świetnym pomysłem, ale w opisowej części książki brakowało odkrycia kulisów meczów, opowiedzenia czegoś więcej niż tylko to, co kibice obserwowali na szklanych ekranach.

Na szczęście w lekturze można znaleźć fragmenty bardziej interesujące. To rozdziały o osobowości, rodzinie, czy też przyzwyczajeniach Kubota, które czyta się z dużo większą przyjemnością. Dzięki nim mamy okazję niejako bliżej „poznać” polskiego sportowca. Wciągająca była także opowieść zza oceanu, czyli wspomnienia o pobycie tenisisty w akademii w USA.

„Zapewniam jednak, że naprawdę wszystko, czego chciałem od tenisa, to być zdrowym i wejść do czołowej dziesiątki rankingu.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, kto porównał Polaka do Rogera Federera, z którym tenisistą Kubot wymienił się po meczu koszulkami tak jak zwykle to robią piłkarze oraz w którym momencie „nie do końca spełniony singlista definitywnie ustąpił debliście”. Odkryjecie jak Kubot trafił do akademii w USA a także, który znany piłkarz pomógł rodzicom tenisisty w organizacji tego wyjazdu.

Przeczytacie, kto nauczył Kubota tańczyć kankana, który stał się znakiem firmowym jego zwycięstw oraz dowiecie się, dlaczego na turniejach w Chinach zwykle nie osiąga sukcesów. Poznacie różnice pomiędzy Kubotem – tenisistą, a Kubotem – człowiekiem. Odkryjecie nawet, z jakiego powodu w pewnym meczu przestał siadać podczas zmian stron po nieparzystych gemach.

Łukasz Kubot tłumaczy, dlaczego wybrał tenis, opowiada, czego nauczył się od każdego z dotychczasowych partnerów deblowych, a także wspomina swój debiut dla biało-czerwonych w Pucharze Davisa. Mariusz Fyrstenberg zdradza, jakim Kubot jest partnerem w deblu, zaś jego trenerzy ujawniają, jakie ich podopieczny ma podejście do treningów.

„Na co dzień każdy z nas gra przecież wyłącznie dla siebie, a tylko w Pucharze Davisa czy na igrzyskach olimpijskich reprezentuje swój kraj.”

„Żyjąc marzeniami” to książka, po którą sięgną polscy kibice tenisa spragnieni biografii swoich rodaków. Nie unikną jednak uczucia niedosytu. Mnie nadal ono towarzyszy, dlatego też mam nadzieję, iż po ostatecznym odłożeniu rakiety Łukasz Kubot zdecyduje się bardziej szczegółowo opowiedzieć swoją historię. Czekam z niecierpliwością.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródła zdjęć: własne

Powiązane wpisy:
1. Roger Federer. Geniusz przy pracy
2. Umysł mistrza. Autobiografia
3. Open. Autobiografia tenisisty
4. Serwuj, aby wygrać

niedziela, 7 lipca 2013

Historyczny Wimbledon (po raz drugi)

Andy Murray został pierwszym od 77 lat Brytyjczykiem, który wygrał na zielonych kortach Wimbledonu. Szkot pokonał w trzech setach lidera światowego rankingu Novaka Djokovica (6-4, 7-5, 6-4).

Źródło: dailymail.co.uk
Finał Wimbledonu zapowiadał się niezwykle ciekawie. Dwie czołowe rakiety świata zawsze zwiastują wielkie emocje. Jednak po tym, co zobaczyliśmy na korcie, mogę powiedzieć, że spodziewałam się więcej. Oczekiwałam bardziej zaciętego pojedynku, ale Murray nie dał większych szans Serbowi. Niesiony przez londyńską publiczność dochodził praktycznie do każdej piłki, rzadko się mylił i w pełni zasłużenie zdobył upragniony tytuł. Przed rokiem nie dał rady w finale Rogerowi Federerowi, dziś był niepokonany.

Zawiódł Djokovic, który nie do końca był sobą. Serb rozegrał niesamowite spotkanie w półfinale, gdzie po niespełna pięciu godzinach gry i morderczej walce pokonał Juana Martína del Potro. Na finał niestety nie starczyło mu już sił. Zagrał kilka efektownych akcji, obronił trzy z rzędu piłki mistrzowskie, jednak na Szkota było to zdecydowanie za mało.

Tegoroczny Wimbledon był historyczny nie tylko dla gospodarzy, ale również dla nas - Polaków. Po raz pierwszy w półfinale wielkoszlemowego turnieju zagrał nasz rodak - Jerzy Janowicz, po raz pierwszy w ćwierćfinale spotkało się dwóch Polaków - Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz. O finał walczyła zarówno Agnieszka Radwańska, jak i „Dżej Dżej”. Były to piękne chwile polskiego tenisa.

Miejmy nadzieję, że na kolejne wielkie dokonania naszych tenisistów nie będziemy musieli czekać tak długo jak Brytyjczycy na swój triumf.

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 9 lipca 2012

Historyczny Wimbledon

Tegoroczny turniej na trawiastych kortach Wimbledonu był historyczny. Dla nas oczywiście za sprawą Agnieszki Radwańskiej, kiedy to po 75 latach nasza rodaczka zagrała w finale londyńskiego turnieju. Jednak również dla Brytyjczyków Wimbledon 2012 był niezwykły. Oni by ujrzeć swojego reprezentanta w finale czekali tylko rok krócej od nas, bo 74 lata.

Agnieszka Radwańska, choć w rankingu sklasyfikowana wyżej niż Serena Williams nie była faworytką spotkania. W pierwszym secie przegrała zdecydowanie, ale w drugim zmusiła Amerykankę do wielu błędów i pokonała ją 7-5. Niestety w decydującej partii Serena zagrała bardzo dobrze i po raz piąty w karierze wygrała turniej rozgrywany w Londynie. Radwańska przegrała swój pierwszy wielkoszlemowy finał, ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać na powtórkę z rozrywki kolejne 75 lat, bo obawiam się, że większość z nas może tego nie doczekać.

Nie tylko Polacy muszą odłożyć, na co najmniej rok świętowanie sukcesu w Londynie. Również nadzieja Wielkiej Brytanii – Andy Murray schodził z kortu pokonany. W czterech setach przegrał z Rogerem Federerem, który wyrównał dwa rekordy Pete'a Samprasa - wygrał siódmy tytuł na kortach Wimbledonu oraz dzięki odzyskaniu prowadzenia w rankingu ATP będzie liderem 286 tydzień w swojej karierze.

W tym roku nie udało się zarówno Radwańskiej, jak i Murrayowi, ale życzę obojgu by w 2013 roku powrócili do stolicy Anglii jeszcze silniejsi i zwyciężyli.

AUTOR: RealAnia