Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą La Roja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 marca 2017

„Lektury dla kibica” – España!

Que viva España! ;)

Rozdział 124.

Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol - Jimmy Burns

Wyruszając w podróż warto mieć dobrego przewodnika. W świecie literatury sportowej jednym z nich jest niewątpliwie Jimmy Burns. W książce „Piłkarska furia” zabiera bowiem czytelnika w podróż przez hiszpański futbol. Podróż począwszy od pierwszego kopnięcia futbolówki na hiszpańskiej ziemi aż po wielkie sukcesy reprezentacji La Roja.

„Historii hiszpańskiej piłki nożnej, podobnie jak historii samej Hiszpanii, nie da się opowiedzieć jednostronnie. Obie są niesamowicie złożone.”

Jimmy Burns przedstawia historię hiszpańskiej piłki, zarówno tej klubowej, jak i reprezentacyjnej, ale nie skupia się wyłącznie na sporcie. Patrzy na podjęty temat holistycznie. Opowiada dzieje futbolu w połączeniu z aspektami politycznymi, społecznymi i kulturowymi. Podobnie jak w swojej poprzedniej książce „Barça. Życie, pasja, ludzie” i tym razem wsłuchuje się również w opowieści i wspomnienia ludzi, zarówno wielkich postaci, jak i nieznanych większej publiczności osób. Dotyczy to odbytych rozmów z piłkarzami, trenerami i dziennikarzami, ale także z kibicami. Dzięki tym ostatnim mamy okazję odczuć atmosferę panującą w danych regionach Hiszpanii, a także „zobaczyć”, jaki jest stosunek Hiszpanów do klubów, którym kibicują. Ponadto przeglądając się bliżej Baskom, Katalończykom i Madrytczykom Jimmy Burns ukazuje różnorodność ich ojczyzny. To wszystko sprawia, że jest to niebanalna lektura, z której sporo można się dowiedzieć o hiszpańskiej piłce, historii kraju jak i jego mieszkańcach.

 „W piłkę grano tak, jakby była bitwą w czasie wojny domowej.”

Czytając tę książkę odkryjecie, jaka jest geneza barw FC Barcelony, który król, jako pierwszy nadał niektórym klubom przydomek królewski (Real), czy też, kiedy po raz pierwszy zostały wykrzyczane jedne z najbardziej znanych piłkarskich słów - Hala Madrid. Dowiecie się, kto i dlaczego nazwał graczy Realu merengues, czym dla fanatyków Barcy są barwy klubu, na kogo cześć nazwano stadion Athleticu - San Mamés oraz kto stworzył hasło „Barca més que un club”.

„Historia hiszpańskiej piłki nożnej składa się z większej liczby rozczarowań niż zwycięstw.”

Przeczytacie, kto był pierwszym trenerem, którego uznano za twórcę sukcesów swojej drużyny a nie postać marginalną futbolu oraz kto przebrał się za kobietę, aby rozładować ogromne napięcie panujące w szatni Bilbao przed meczem z Barceloną. Dowiecie się, dlaczego w Barcelonie uznawano Espanyol za klub niekataloński, kto jako pierwszy nazwał drużynę narodową La Roja, czy też, w jaki sposób w Hiszpanii często patrzono na pyskowanie sędziemu.

„Jednak na każdego kolegę z drużyny, u którego Cruyff wzbudzał zazdrość, przypadał  taki, który się nim zachwycał.”

Kibice hiszpańskiej piłki dobrze znają Trofeo Pichichi, czyli trofeum zdobywane corocznie przez króla strzelców ligi hiszpańskiej. Nazwa nagrody pochodzi od pewnego bramkostrzelnego zawodnika. Jimmy Burns przybliża kilka ciekawych faktów z życia tego piłkarza. Zdradza między innymi skąd pochodzi jego przezwisko uwiecznione w nazwie trofeum, czy też, dlaczego zawodnik ten grał z zawiązaną na głowie chustą.

„Wreszcie drużyna narodowa dobiła do poziomu wielkich drużyn klubowych.”

Pichichi to jedna z niezapomnianych postaci, których pełna jest historia futbolu. Autor wspomina także inne legendy hiszpańskiej piłki: Samitiera, Ricardo Zamorę, Santiago Bernabéu, czy Alfredo Di Stéfano. Na karta książki obecni są także bardziej współcześni bohaterowie jak Vicente del Bosque, Cruyff,  Raúl oraz Pep Guardiola. Z opowieści Jimmy’ego Burnsa dowiecie się, kto uratował Bernabéu przed rozstrzelaniem przez republikański pluton egzekucyjny i dzięki czemu Zamora opuścił więzienie, do którego trafił w czasie wojny domowej. Odkryjecie, w jaki sposób Kubala trafił do Barcelony, co według Di Stéfano określa kibiców Realu Madryt, a nawet, co Luis Aragonés powiedział Torresowi przed meczem z Niemcami w finale Euro 2008.

„Nie każdy posiadał geniusz Di Stéfano. To zawodnik, który wyprzedzał swoje czasy.”

Wraz z kolejnymi stronami książki można zaobserwować upływający czas i zmiany, które na przestrzeni lat nastąpiły w hiszpańskiej piłce. Dlatego też odkryjecie czy klub z Bilbao zawsze był Athletikiem? Kiedy Real Madryt nie posiadał królewskiego członu nazwy? Jak w poszczególnych latach nazywano dzisiejszy Puchar Króla? Dowiecie się jak La Furia przekształciła się w La Roja oraz jaki wpływ na styl Hiszpanów miały inne narody.

„Del Bosque rozumiał swoich piłkarzy, choć sam pochodził z bardzo odmiennych czasów.”

Co oznacza „okrzyk, który rozlega się na stadionie San Mamés” – Alirón, Alirón, Athletic Campeon (nie sprawdzajcie w słowniku, tu nie wystarczy zwykłe tłumaczenie)? Która drużyna zapisała się w historii, jako pierwszy hiszpański klub, który niepokonany we wszystkich meczach wygrał europejski puchar? Co ważnego stało się podczas meczu Athleticu z Sociedad w 1976 roku, że jeden z zawodników Bilbao wskazuje go, jako swoje najlepsze wspomnienie z boiska (jego drużyna przegrała 0-5!)?

„Gra Hiszpanii okazała się zarówno przyjemna dla oka, jak i mistrzowska.”

„Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol” to intrygująca podróż pod przewodnictwem Jimmy’ego Burnsa. To książka pełna ciekawostek wprost ze świata futbolu, a ponadto prawdziwa lekcja historii. Lektura obowiązkowa dla każdego pasjonata hiszpańskiej piłki nożnej.

„La Roja uważała siebie za coś więcej niż drużynę.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

środa, 4 stycznia 2017

„Lektury dla kibica” – Futbolowy artysta

Pod koniec 2010 roku na rynku literatury sportowej ukazała się pozycja pt. „Rok w raju”. Była to pierwsza książka Andrésa Iniesty, w której piłkarz wspominał sezon 2008/09, kiedy to Barcelona wygrała rozgrywki La Liga, Puchar Króla i Ligę Mistrzów. W minionym właśnie 2016 roku Hiszpan wydał kolejną książkę, tym razem odnoszącą się do całej jego dotychczasowej kariery.

Rozdział 118.

Andrés Iniesta. Artysta futbolu. Gra mojego życia - Andrés Iniesta

W Barcelonie nazywają go Harrym Potterem, a jego grę określają mianem czystej magii. Jednak Andrés Iniesta to jeden z tych piłkarzy, których szanują nawet kibice rywali. Hiszpanie, sympatycy różnych klubów, wciąż biją mu brawo gdyż nie zapomnieli i pewnie nigdy nie zapomną, że to jego gol, bramka autorstwa właśnie Andrésa Iniesty, dała im upragniony tytuł mistrzów świata. O wielkiej sympatii do tego piłkarza przekonałam się na własnej skórze, gdy publiczność zgromadzona na Santiago Bernabéu oklaskiwała Iniestę, podczas gdy ten opuszczał murawę. I choć w tamtym momencie Real wysoko przegrywał i to z największym rywalem wdzięczność i szacunek do pomocnika Barcelony były ważniejsze niż klubowe podziały.

Andrés Iniesta to po prostu klasa sama w sobie, piłkarz wielki, a przy tym niezwykle skromny człowiek. Tak jak na piłkarskiej murawie, tak i w jego najnowszej książce pt. „Artysta futbolu. Gra mojego życia” dobrze widać tę powszechnie znaną cechę Hiszpana. Iniesta zgodnie z tym, co robi na boisku, również w książce oddaje głos innym – rodzinie, trenerom, przyjaciołom, kolegom z boiska, a nawet rywalom. To głównie oni opowiadają historię Iniesty. Andrés czasem dorzuca „swoje trzy grosze”, ale tak naprawdę poznajemy go dzięki relacji związanych z nim osób.

„Dzięki innym ludziom mogę wyrazić siebie i być tym, kim jestem.”

Książka powstawała aż cztery lata, począwszy od roku 2012. Nie jest jednak pozycją, którą zaliczyłabym do bogatych w szczegóły. Opisane zostały ważne i przełomowe momenty w karierze Hiszpana, a do kilku kluczowych wątków autorzy wracają parokrotnie. Głównym założeniem tej opowieści zdaje się być ukazanie osobowości Andresa, nie tylko, jako sportowca, ale przede wszystkim, jako człowieka.

Zgodnie ze popularnym trendem, również i ta sportowa książka nie trzyma się chronologii wydarzeń, lecz rozpoczyna od trudnego okresu, który jej bohater przeżył. W przypadku Iniesty było to lato 2009, okres, który nastąpił po zdobyciu przez Barcelonę potrójnej korony. Jednak zamiast być jednym z najszczęśliwszych w jego życiu, należał do tych najgorszych momentów. Piłkarz przeżył ciężki czas. Co prawda nikt nie nazwał tego depresją, ale sportowca dręczył wewnętrzy niepokój, a jego smutek rozrósł się do ogromnych rozmiarów wraz z informacją o śmierci bliskiego przyjaciela - Daniela Jarque. Jego stan psychiczny wpływał na dyspozycję fizyczną powodując coraz większe problemy. O swoich uczuciach opowiada sam piłkarz, ale nawet tak osobisty wątek poznajemy także z pespektywy bliskich mu osób.

„To być może niewiarygodne, ale pragnienie sukcesu jest we mnie w dalszym ciągu tak samo silnie.”

Również pozostała część historii i osobowości Andrésa zostaje ukazana głównie dzięki relacji postaci związanych z piłkarzem. Ojciec Andrésa zdradza czy kiedykolwiek rozmawiał z przedstawicielami Realu Madryt w sprawie transferu swojego syna. Víctor Valdés wyznaje, co odpowiedział Andrés, gdy po pierwszym tytule mistrzowskim bramkarz zapytał go ile tytułów Iniesta chce zdobyć w swoim życiu (będziecie mieli okazje sprawdzić czy udało mu się tego dokonać). Fizjoterapeuci Barcy i reprezentacji La Roja wspominają wiele trudnych chwil, które przeszli razem z Andrésem, kiedy piłkarz cierpiał z powodu licznych kontuzji (tak, tak nawet sztab medyczny wypowiada się w tej książce).

Sergio Ramos szczerze mówi o relacjach, które łączyły go z Iniestą w czasie maratonu burzliwych meczów El Clasico, kiedy pomiędzy ich klubami panowała zła atmosfera. Del Bosque wyjaśnia, dlaczego zbytnio nie świętował gola Iniesty w finale MŚ. Xavi wyznaje, co czuje, kiedy wszyscy łączą go z Iniestą, traktują, jako nierozerwalny duet, a czasem nawet ich ze sobą mylą. Natomiast Suarez tłumaczy, dlaczego według niego Iniesta podobny jest do Stevena Gerrarda.

Czytając tę książkę dowiecie się również, kto zabrał Iniestę do szatni Barcelony, widząc, że Andrés nie ma odwagi przekroczyć bramy stadionu przed swoim pierwszym treningiem z pierwszą drużyną. Przeczytacie, która legenda Barcy, widząc Andrésa na treningu juniorów, oznajmiła „ten chłopak jest lepszy ode mnie”. Odkryjecie, dla którego piłkarza Andrés jest tak wielkim przyjacielem, że nazywa go swoim bratem oraz który trener porównał Hiszpana do hokeisty, uznając, że Andrés nie biega, ale sunie po boisku.

„Gdybym urodził się po raz drugi, grałabym w ten sam sposób.”

Ile czasu potrzebowali trenerzy na podjęcie decyzji o przyjęciu Andrésa do szkółki juniorów Albacete po tym, co siedmiolatek pokazał na testach? Kto prosił trenera by ten zdjął na chwilę z boiska małego Iniestę, aby „trochę wyrównać szanse” w rozgrywanych meczach? Co Iniesta powiedział Guardioli po pierwszych nieudanych spotkaniach Barcy z Pepem w roli trenera? Gdzie obecnie znajduje się koszulka dedykowana Danielowi Jarque, którą Iniesta pokazał całemu światu po zdobyciu bramki na wagę zwycięstwa w mundialu? Wreszcie sam Iniesta zdradzi jak to jest strzelić gola decydującego o zdobyciu mistrzostwa świata?! ;)

Przelewanie własnych ambicji na dziecko zwykle nie wychodzi potomstwu na dobre. W przypadku Hiszpana ta niepisana zasada kompletnie się nie sprawdziła! Ojciec Andrésa marzył by jego syn został piłkarzem, którym sam pragnął kiedyś być. Mały Iniesta kochał futbol równie mocno, co jego tata, więc z chęcią podążył tą drogą. Chciałoby się powiedzieć: całe szczęście, bo dzięki temu mamy okazję podziwiać artystę na piłkarskiej murawie. Ten artysta rzadko używa słów. Przemawia głównie na boisku, ale część jego osobowości zostaje odkryta jedynie w tej książce. Tylko dzięki niej można poznać prawdziwe oblicze Andrésa Iniesty, opisane przez niego samego i grono ludzi z nim związanych.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 26 kwietnia 2013

„Lektury dla kibica” - Iniesta i Xavi

Zgodnie z powiedzeniem „przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej” w końcu sięgnęłam na regał należący do brata po książki dwóch piłkarzy, bez których Barcelona (i reprezentacja Hiszpanii) nie byłaby drużyną, jaką znamy.

Rozdział 15.

Andrés Iniesta „Rok w raju”

„Rok w raju” to pamiętnik, w którym piłkarz wspomina wyjątkowy sezon 2008/09, kiedy to Barcelona wygrała rozgrywki La Liga, Puchar Króla i Ligę Mistrzów. Iniesta swoją opowieść przedstawia poprzez osiem kluczowych wydarzeń, które według niego najlepiej ukazują fenomen tamtego sezonu. Dlaczego właśnie osiem rozdziałów? Wyjaśnia to sam autor – „bo ósemka to mój numer na koszulce”.

Andrés postanowił napisać książkę zaledwie o jednym roku swojej kariery. W rozdziale pt. „Mój najważniejszy gol” opisuje tego, który dał Barcelonie awans do finału Ligi Mistrzów w Rzymie. Z tym określeniem pomocnik Barcelony jednak trochę się pośpieszył, w RPA zdobył przecież bramkę dającą Hiszpanii pierwszy tytuł mistrzów świata! Dlatego mam nadzieję, że „Rok w raju” to dopiero początek niezwykłej historii, a po zakończeniu kariery Andrés napisze drugi, o wiele dłuższy pamiętnik, w którym wspomni swoje dzieciństwo, drogę, jaką przebył od szkółki piłkarskiej do pierwszej drużyny Barcelony, a także triumfy, które świętował nie tylko z klubem, ale również z reprezentacją La Roja.


Czytając „Rok w raju” dowiecie się, jakim określeniem nazywają trenerów piłkarze Barcelony, jakie Iniesta ma rytuały przed każdym spotkaniem, a co jest pierwszą rzeczą, jaką robi po zakończeniu meczu. Andrés powie Wam również czy lubi latać samolotem, kto jest jego ulubionym aktorem, czy też jak zmienia się zachowanie jego ojca w zależności od rezultatu spotkania z udziałem syna. Iniesta zdradzi także, co w przerwie meczu półfinałowego na Stamford Bridge powiedział swoim piłkarzom Guardiola. Jednak, jeśli chodzi o uchylenie rąbka tajemnicy z tamtego sezonu, zabrakło mi ciekawych i dotąd nieznanych opowieści z szatni. Po przeczytaniu książki dowiecie się jedynie gdzie pomocnik Barcelony spędził noc po wielogodzinnym świętowaniu potrójnej korony (a było to dość nietypowe miejsce na sen).

Lektura ta jest pozycją obowiązkową każdego kibica katalońskiego klubu. Napisana jasnym językiem, czyta się ją bardzo szybko. Wystarczy jeden, góra dwa wieczory by ponownie przeżyć cały tamten sezon.

Rozdział 16.

Xavi Hernandez „Barca moim życiem”

Od dawna wiadomo, że futbol łączy ludzi. Jeśli nadal w to nie wierzycie, przekona Was o tym sam Xavi już na początku swojej autobiografii, kiedy przedstawi Wam swoich rodziców i opowie, jak doszło do założenia jego rodziny. Historia niezwykła i bardzo ciekawa, jak zresztą całe życie piłkarza, który osiągnął w sporcie praktycznie wszystko.

Xavi opowiada o całym swoim dotychczasowym życiu, o rodzinie, dzieciństwie, sukcesach i porażkach, trudnej drodze na szczyt, wadach i zaletach poszczególnych trenerów, czy też piłkarzach, którzy stanęli na jego drodze. Szczerze wyraża swoje zdanie na temat działań klubu, traktowania jego wychowanków, wspomina też, z jaką krytyką musiał się zmierzyć, zanim został odpowiednio doceniony.

Pomimo, że lektura jest niezbyt obszerna, to dowiecie się z niej mnóstwa ciekawych faktów. Przeczytacie, kto przepowiedział, że Xavi zagra kiedyś w Barcelonie, choć chłopiec miał wtedy dopiero sześć lat, jakie piłkarskie sny, a właściwie koszmary, miewał w dzieciństwie, czy też, co kupił swojej mamie za pierwszą wypłatę (powiem Wam jedynie, że nie był to ani nowy dom, ani samochód). Xavi wyjaśni, dlaczego jego rodzice, którzy oglądają każdy mecz odkąd ich syn gra w pierwszej drużynie Barcelony, nie śledzili spotkania z Wisłą Kraków w eliminacjach Ligi Mistrzów. Dowiecie się jak specyficznie imię „Xavi” wypowiadał Louis van Gaal, a jak je odmieniał Ronaldinho.

Z każdą kolejną stroną będziecie pogłębiać swoją wiedzę o Xavim. Przeczytacie, co pomocnik Barcy odpowiedział, gdy van Gaal zapytał go o zdanie na temat swojego powrotu do klubu z Katalonii, dlaczego Giovanni van Bronckhorst w jednym z głosowań na nagrodę FIFA World Player pomimo, iż był kapitanem reprezentacji Holandii pierwsze miejsce przyznał Xaviemu, jak magia Ronaldinho odmieniła Barcelonę nie tylko na boisku, a nawet, jakich wiadomości zabrania niepisany kodeks pomiędzy zawodnikiem Barcy a jego wielkim rywalem i przyjacielem – Ikerem Casillasem. Piłkarz zdradzi także, jakie jedno zdanie wypowiedziane przez jego mamę sprawiło, że w wieku 19 lat odrzucił fantastyczną ofertę Milanu i został w Barcelonie, kto był najlepszym rywalem z jakim kiedykolwiek się mierzył, czy też jak wspomina pierwsze spotkanie z legendą futbolu – Pele. Zawodnik Blaugrany powie Wam również jak zachowywał się 16-letni Messi podczas pierwszego tournée w Japonii, gdy obaj zawodnicy razem dzielili pokój. 

Z pewnością wielokrotnie czytaliście o kontuzjach odniesionych przez sportowców w dość nietypowych okolicznościach. Xavi również przeżył taką „przygodę”. Otóż na początku gry w pierwszej drużynie z Camp Nou skręcił bark. Trenerowi powiedział, że stało się to, gdy upadł pod prysznicem. Jak się zapewne domyślacie było to wierutne kłamstwo, ale jak było naprawdę powie Wam już sam Xavi.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Wiedzieliście, że istnieje piłkarska odmiana gry Monopoly? Jeśli nie, to właśnie się dowiedzieliście, ale jak się gra nazywa przeczytacie już w książce.

A za tydzień zapraszam na kolejny rozdział cyklu, tym razem spotkamy się z wielkim trenerem.

Źródła zdjęć: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 1 marca 2013

„Lektury dla kibica” - La Roja i jej kapitan

Dziś w cyklu „Lektury dla kibica” odbędziemy krótką, aczkolwiek owocną podróż do Hiszpanii.

Rozdział 5.

Iker Casillas. Skromność mistrza - Enrique Ortego Rey

Jestem zwolenniczką autobiografii, po prostu bardziej do mnie przemawiają. Któż lepiej opowie swoją historię niż sam bohater? Jednak mimo wszystko sięgnęłam po książkę o kapitanie Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii i się nie zawiodłam, ale też i nie zachwyciłam.

Pomimo iż jest to biografia, to zawiera wypowiedzi samego Casillasa oraz osób bezpośrednio związanych z jego życiem i karierą, przez co lektura staje się ciekawsza i bardziej wiarygodna. Ubarwiona jest znaczną ilością zdjęć, także tymi z archiwum rodzinnego bramkarza.

„Fabuła” książki w głównej mierze odwołuje się do kilku kluczowych wydarzeń z życia Ikera – obrona rzutu karnego w finałach mistrzostw Europy U-16, debiut w pierwszej drużynie Realu, czy też wygranie z „Królewskimi” Ligi Mistrzów. Do tych najważniejszych momentów autor wielokrotnie powraca, pokazując je z różnych perspektyw, co powoduje, że kilka razy czyta się w zasadzie o tym samym.

Jednak mimo wszystko z historii o Ikerze dowiecie się również wielu ciekawych faktów, jak: kto powiedział jego matce, że urodzi syna i że będzie on piłkarzem (zdradzę Wam, że nie był to żaden lekarz, ani wróżka), dlaczego bramkarz ma tak bardzo wygięte nogi w łuk, czy też ile bramek puścił w swoim pierwszym meczu na testach w Realu Madryt. Przeczytacie, co Casillas sądzi o swoich trenerach, a co oni myślą o nim. Xavi powie Wam, czy Ikera można nie lubić. Dowiecie się także, co jest cenniejsze dla Casillasa – mistrzostwo Europy zdobyte w 2008 roku, czy wygranie mundialu w RPA oraz czy myślał kiedykolwiek by odejść z klubu, którego jest kapitanem i symbolem.

Rozdział 6.

Sekrety La Roja - Miguel Ángel Díaz

Hiszpanie zdobyli mistrzostwo Europy w 2008 roku i obronili je w 2012. Wygrali mundial w RPA. Ponieważ kibicowałam im od początku na wszystkich turniejach, bez chwili wahania sięgnęłam po opowieść o tej wspaniałej drużynie. I jedyne, czego żałuję, to to, że ją tak szybko przeczytałam.

Jest to bez wątpienia jedna z najlepszych pozycji dostępnych na rynku. Prawdziwa skarbnica wiedzy o Hiszpanach, którzy sami zgodzili się zdradzić kibicom swoje tajemnice. Do lektury zaprasza Iker Casillas, który jest autorem prologu, a piękną historię kończy w epilogu David Villa.

Po przeczytaniu książki o reprezentacji Hiszpanii będziecie wiedzieć, co jedli piłkarze podczas mistrzostw, który pokój hotelowy był miejscem ich spotkań, kto w kadrze zajmuje się zakładami bukmacherskimi, a kto jest najlepszym typerem. Dowiecie się, jakie piosenki znajdowały się na płycie Sergio Ramosa, którą Hiszpanie słuchali w autokarze i w szatni. Zawodnicy przyznali także, jakie złożyli obietnice przed mistrzostwami, a także, które z nich czekają na realizację do dnia dzisiejszego. Muszę przyznać, że niektórzy mieli naprawdę ciekawe i zaskakujące pomysły!

Krótko mówiąc dowiecie się naprawdę dużo o wielkich gwiazdach, a czytając historie związane z Luisem Aragonésem nie będziecie mogli przestać się śmiać, tak samo jak piłkarze na jego odprawach.

Jeśli jeszcze nie wiecie, kim jest „Virus”, „Pelopo”, „Zlatan”, a także, dlaczego Xavi odważa się nazywać Iniestę jedynie – Andrew, to nie zwlekajcie - zacznijcie czytać już dziś i odkryjcie sekrety La Roja.

Za tydzień czwarta część cyklu „Lektury dla kibica”, pierwsza pod hasłem: nie samym futbolem żyje człowiek.

Źródła zdjęć: własne

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 2 lipca 2012

Que viva España!

Hiszpania wielka! Hiszpania niezwyciężona! La Roja pokonała Włochy i przechodzi do historii futbolu, trzy razy z rzędu zdobywając tytuł na piłkarskiej imprezie. Ponadto jest pierwszą drużyną, która obroniła Mistrzostwo Europy.

W finale w Kijowie wreszcie ujrzeliśmy taką Hiszpanię, jaką zwykliśmy oglądać. To znów była ta „tiki-taka”. Po prostu mistrzowie zagrali tak jak przystało na mistrzów. We wcześniejszych spotkaniach drużyna del Bosque nie zachwycała, ale najlepsze, co miała pokazała w najważniejszym meczu turnieju.

Włosi nie zasłużyli jednak na tak wysoką porażkę na zakończenie mistrzostw. Co prawda swój idealny mecz rozegrali w półfinale wyrzucając za burtę jednego z faworytów – Niemców, ale cały turniej prezentowali się naprawdę przyzwoicie. Mieli ogromnego pecha, że Thiago Motta doznał kontuzji, gdy Prandelli wcześniej wykorzystał limit zmian (ostatnią właśnie na wyprowadzenie Motty). To był chyba moment przełomowy finału. Włosi całkowicie zrezygnowali z dalszej walki, przegrywali już 2-0, grali w 10 i to z samą Hiszpanią. Wtedy ostatecznie zrozumieli, że losów tego meczu nie odwrócą. Stracili jeszcze dwie bramki i tym samym doznali najwyższej porażki w finale w historii Euro.

AUTOR: RealAnia

piątek, 29 czerwca 2012

Czas na finał!

España

Hiszpanie ponownie zagrają w finale wielkiej imprezy, ale najlepsze, co dotychczas pokazali obrońcy tytułu na tym turnieju to 30 minut dogrywki meczu półfinałowego. Portugalia, choć odważyła się zagrać w „otwarte karty” z mistrzami, jedzie do domu, ale na prawdę żal ją żegnać.

Znowu w regulaminowym czasie gry nie ujrzeliśmy goli. Piłkarze obydwu drużyn doprowadzili nas aż do rzutów karnych. Co ciekawe Xabi Alonso pomylił się w serii jedenastek, ale na jego szczęście gra w drużynie z Casillasem, który nie pozwolił wyjść rywalom na prowadzenie. Gdy Sergio Ramos podchodził do piłki przed oczami miałam ten nieszczęsny karny z meczu z Bayernem Monachium. Jednak tym razem obrońca Realu strzelił jak profesor. Zadziwił mnie przede wszystkim jego spokój przy wykonywaniu jedenastki. Decydującego karnego strzelił zaś Fabregas i przy sporym szczęściu wprowadził Hiszpanię do finału.

Po meczu ujrzeliśmy kilka ładnych obrazków, gdy Pepe, uważany za boiskowego brutala, pogratulował kolegom z klubu – Ikerowi i Ramosowi, a Arbeloa pocieszał Ronaldo.

Cristiano w środę nie miał swojego dnia. Nie wychodziły mu strzały z rzutów wolnych, ponadto zmarnował doskonały kontratak w końcówce regulaminowego czasu gry. Karnego w ogóle nie strzelał. Podobno miał podejść do piłki w piątej kolejce rzutów karnych, do której nie doszło. Moim zdaniem dobrze, że koniec końców jego karny nie decydował o być albo nie być Portugalii. Jak wiemy CR7 świetnie zna się z Casillasem, co wcale nie musiało mu pomóc w pokonaniu golkipera Królewskich. Pomylił się Alves i dzięki temu krytyka nie spadła na Ronaldo.

Portugalczycy płaczą, a Hiszpanie się cieszą. Radość nie może jednak trwać zbyt długo, gdyż przed nimi wielki finał. Obrona tytułu będzie niezwykle ciężka. Szczególnie, iż „tiki-taka” drużyny Del Bosque już tak bardzo nie zachwyca. Wymiana setek podań nie zadziwia już rywali, a co gorsza praktycznie nie zagraża ich bramce. Niezadowolenie z gry La Roja pokazali kibice zgromadzeni na Donbass Arenie wielokrotnie gwiżdżąc na swoich idoli. Vicente del Bosque będzie musiał coś zmienić w drużynie, gdyż wystawienie Negredo w ostatnim spotkaniu nie przyniosło żadnego pożytku.

Super Mario!

O tytuł mistrzowski (ku mojemu zaskoczeniu) zagrają Włosi. Oczywiście z przebiegu spotkania to Italia bez żadnej dyskusji zasłużyła na awans, ale przed meczem stawiałam na Niemców. Drużyna Joachima Löwa nie była jednak sobą w tym spotkaniu. Super Mario strzelił dwie piękne bramki i wysłał Lahma i spółkę do domu. Emocji nie zabrakło do końca, głównie dzięki rażącej nieskuteczności zawodników Włoch oraz bramce zdobytej w doliczonym czasie gry przez Özila z jedenastu metrów. Na więcej jednak nie starczyło już czasu.

Jeśli Włosi zagrają z Hiszpanią tak jak z Niemcami, a Balotelli będzie równie skuteczny to obrońcy tytułu będą mieli poważne problemy. I nawet Casillas może im nie pomóc.

AUTOR: RealAnia