Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barcelona. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2022

„Lektury dla kibica” – Powstanie i upadek Barcelony

Kolejna książka o klubie z Katalonii.

Rozdział 258.

Barca. Powstanie i upadek klubu, który kształtował nowoczesną piłkę nożną – Simon Kuper

Książek o FC Barcelonie na polskim rynku literatury sportowej można znaleźć całkiem sporo, a po transferze Roberta Lewandowskiego z pewnością możemy się spodziewać kolejnych. Jednak zanim Polak przeniósł się do Katalonii, bo na początku marca br., w ręce fanów trafiła książka autorstwa znanego dziennikarza Simona Kupera pt. „Barca. Powstanie i upadek klubu, który kształtował nowoczesną piłkę nożną”.

„Katalończycy nie mogli mieć państwa narodowego, więc stworzyli narodowy klub.”

Książka Simona Kupera zaczyna się dość nietypowo, a mianowicie od przedstawienia postaci, niczym w jakiejś powieści. To spis alfabetyczny wraz z krótką metryką od Erica Abidala, przez Johana Cruyffa i Michaela Laudrupa, aż do Xaviego i Zubizarrety. Następnie autor załączył „leksykon Barcelony”, czyli wyjaśnienie takich terminów jak El Clásico, culé czy socis. Po takim wstępie Simon Kuper przechodzi do właściwej treści lektury – opowiedzenia dziejów Barcelony na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat.

 „Bez Cruyffa nie byłoby zapewne Guardioli, a pewnie także Messiego, Xaviego i Iniesty.”

Autor wychował się w Holandii a jego idolem był Johan Cruyff. W książce jest to dosyć widoczne, w pewnym momencie miałam wrażenie, że czytam biografię Cruyffa, a nie książkę o Barcelonie. Na szczęście ilość przekazanej czytelnikowi wiedzy niweluje to nieco negatywne uczucie.

Simon Kuper na potrzeby książki przeprowadził mnóstwo wywiadów z prezydentami Barcelony, piłkarzami oraz innymi pracownikami klubu. Zakres zgromadzonych materiałów, wiadomości i ciekawostek sprawia, że książkę czyta się bardzo dobrze. Warto zauważyć, iż, pomimo że dziennikarz jest zafascynowany Cruyffem i Barceloną nie pomija trudnych epizodów z ich historii.

„Klub jest prowadzony przez ludzi i dla ludzi, którzy chcą być z nim związani aż do śmierci.”

Simon Kuper przedstawia klub, jako miejsce pracy. Wyjaśnia jak funkcjonuje FCB, opowiada jak żyją zawodnicy, zdradza, kim są ludzie kierujący Barceloną. Ujawnia kulisy bycia dyrektorem Barcy oraz ukazuje drogę, którą przebył klub w ciągu ostatnich dekad wspominając zarówno sukcesy, jak i pamiętne porażki. Tłumaczy przyczyny finansowego upadku Barcelony w ostatnim czasie.

„Najtrwalszym dziełem Cruyffa pozostaje Barca.”

Na kartach lektury autor próbuje również odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób Barcelona stworzyła swoją słynną szkółkę piłkarską. Ujawnia tajniki i metody La Masii oraz tłumaczy, w czym tkwi tajemnica jej sukcesu. Wspomina, co zadecydowało o przyjęciu młodego Guardioli do szkółki, a także, dlaczego w 2009 roku La Masia nie ściągnęła Christiana Eriksena. Simon Kuper ponadto pomaga zrozumieć, dlaczego szkółka Barcelony straciła dawną pozycję.

„Niektórzy socis nawet nie lubią piłki nożnej, po prostu kochają Barcę.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, co odróżnia Barcelonę od klubów angielskich, kto i w jakich okolicznościach wymyślił hasło „więcej niż klub”, czy też, w jakim języku mówi się, na co dzień w szatni Barcy. Przeczytacie, przed jakimi wyzwaniami staje obcokrajowiec sprowadzany do Barcy. Odkryjecie, jaka była różnica między Messim w Barcelonie a Messim w reprezentacji. Poznacie także reguły gry sformułowane przez Guardiolę.

„Z czasem FC Barcelona przerodziła się w FC Messi.”

Przeczytacie, co było największą wewnętrzną porażką Messiego w Barcelonie. Odkryjecie jak oficjalnie Barca uzasadniła odrzucenie propozycji pozyskania Mbappé, gdy Francuz grał jeszcze w Monaco, a zamiast niego wybrała Dembélé. Dowiecie się nawet jak w Hiszpanii nazywa się Katalończyków by podkreślić ich obcość.

„Uległość całej Barcelony wobec Messiego stoi w sprzeczności z wszelkimi tradycjami w piłce nożnej.”

Od którego meczu starcia Realu z Barceloną określane są mianem El Clásico? Co się dzieje z miejscem na stadionie, gdy soci Barcy umiera nie przekazawszy go wcześniej w testamencie? Dlaczego Barcelona nie kupiła 18-letniego Cristiano Ronaldo, więc Portugalczyk trafił do United? Co Mourinho powiedział, gdy dowiedział się, że Barca zamiast niego wybrała ma stanowisko trenera niedoświadczonego Guardiolę?

„[…] niemal wszystkie czynniki składające się na hasło „więcej niż klub” zniknęły albo straciły na znaczeniu.”

Książka Simona Kupera to pouczająca i wielowątkowa opowieść. Pomimo iż jest to kolejna lektura traktująca o Barcelonie bez wątpienia warto ją przeczytać. Dla fanów Barcelony stanowi zaś pozycję obowiązkową.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

Książkę kupicie w księgarni labotiga.pl

 

Źródło zdjęcia: własne

 

Powiązane wpisy:

    1. Barça.Życie, pasja, ludzie - Jimmy Burns

    2. Barça vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć – Alfredo Relaño

    3. Barça.Złota dekada - Leszek Orłowski

    4. Futbonomia- Simon Kuper, Stefan Szymański

poniedziałek, 8 listopada 2021

„Lektury dla kibica” – Diego Maradona

Blaski i cienie życia Maradony.

Rozdział 245.

Diego Maradona. Chłopiec, buntownik, bóg - Guillem Balagué

Moje pokolenie bardziej zna Maradonę-narkomana, niż Maradonę-piłkarza. Taka jest niestety smutna prawda. Nigdy nie widziałam jak Diego grał, bo przecież archiwalne nagrania to nie to samo. Jednak fakt, iż przez wielu – choć Anglicy mogą mieć w tym względzie nieco odmienne zdanie – uznawany jest za najlepszego piłkarza wszechczasów, a już na pewno przez wszystkich znawców futbolu wymieniany wśród tych największych sprawiło, że zawsze chciałam dokładniej poznać historię Argentyńczyka. W związku z powyższym z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po jego biografię zatytułowaną „Diego Maradona. Chłopiec, buntownik, bóg” od Wydawnictwa SQN.

„[…] od samego początku wiedział, że ma coś, czego nie mają inni.”

„Diego Maradona. Chłopiec, buntownik, bóg” to niezwykle wnikliwy obraz Maradony. Portret piłkarza, jak i człowieka. Guillem Balagué przedstawia historię życia Diego na tle wydarzeń historycznych, politycznych, sytuacji społecznej, a także z uwzględnieniem wpływu osób, które stanęły na drodze Diego.

Hiszpański autor analizuje zachowania Maradony, opisuje jego życiowe wybory i ich skutki, kreśląc przy tym obraz psychologiczny Argentyńczyka. To historia życia jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale także historia ofiary własnej popularności. Historia samozniszczenia i upadku.

„Oscylował między skrajnościami, miłością a nienawiścią, szczodrością a narcyzmem, wszystko to zaś hojnie doprawiał kokainą.”

Książkę cechuje duży obiektywizm, a swoją tematyką obejmuje praktycznie wszystkie sfery i etapy życia Maradony. Guillem Balagué bardzo wnikliwie opisuje pochodzenie Diego, dzieciństwo i dorastanie. Następnie przebieg kariery klubowej, jak i reprezentacyjnej, a także życie prywatne. Jedynie dosyć pobieżnie zostały potraktowane nieudane przygody trenerskie Maradony.

Opowieść o życiu Maradony ułożona jest chronologicznie, choć tematyczne rozdziały sprawiają, że momentami oś czasu zostaje zaburzona. Nie ma to jednak wpływu na jakże pozytywną ocenę tej pozycji. Krótko mówiąc „Diego Maradona. Chłopiec, buntownik, bóg” to świetna lektura. Ale to było pewne, wystarczyło spojrzeć na nazwisko autora. Guillem Balagué gwarantuje, jakość, o czym mogliśmy się już przekonać przy okazji książek o Cristiano Ronaldo czy Leo Messim. Nie inaczej było tym razem.

„Jego geniusz zaczynał przyćmiewać wszystko i wszystkich, nie wyłączając selekcjonera.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, kto podarował Diego pierwszą piłkę, na jakiej pozycji zaczynał swoją przygodę z futbolem, a także, z którą drużyną ustanowił rekord 136 meczów bez porażki. Odkryjecie, co oznaczało przezwisko Diego – El Pelusa, która drużyna była według Maradony najlepszą, w jakiej grał oraz dlaczego tuż przed swoimi 21. urodzinami otwarcie przyznał, że chciałby rzucić futbol.

„W sumie to cud, że Maradona przeżył pobyt w Neapolu.”

Guillem Balagué przedstawia kilka wersji historii tłumaczących, dlaczego Maradona nie trafił do Sheffield United. Wspomina jak zginął pierwszy agent Diego. Ujawnia z iloma klientami zakończył współpracę Guillermo Cappola by reprezentować wyłącznie Argentyńczyka. Wylicza rady, jakie przekazał Maradonie Pelé podczas ich pierwszego spotkania. Zdradza nawet, dlaczego do klubowej pensji Diego dokładał się Argentyński Związek Piłki Nożnej.

„Sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu nie pozostawia mu wyboru. Wybijając się w powietrze, Maradona wyciąga rękę, by się zamachnąć.”

Książka jest bardzo obszerna, ale nie zawiera wiele szczegółowych opisów meczów. Wyjątkiem jest mundial z 1986 roku, a zwłaszcza spotkanie przeciwko Anglii, w którym Maradona strzelił swoje dwa najsłynniejsze gole. Z tej części lektury dowiecie się, jakie rytuały odprawiała reprezentacja Argentyny przed każdym meczem mistrzostw świata w Meksyku, co Diego powiedział w tunelu przed starciem z Anglią. Odkryjecie, co działo się w szatni Synów Albionu w przerwie meczu oraz gdzie obecnie znajduje się koszulka Maradony, która przez pierwsze 16 kat przeleżała na strychu domu jednego z Anglików.

„Co za wyczucie czasu – na kogoś takiego czekał cały naród.”

Dzięki tej lekturze dowiecie się również, z kim Maradona tworzył trio napastników nazwane Ma-Gi-Ca, czy też jak Mauricio Pochettino będący piłkarzem Newell’s Old Boys zareagował na wiadomość, że do drużyny dołączy Maradona. Przeczytacie nawet, który klub szantażował Argentyńczyka kompromitującymi nagraniami, chcąc zmusić go do zrzeknięcia się pozostałej części należnego mu wynagrodzenia.

„Maradona wszedł na ścieżkę, z której nie dało się zejść.”

Dlaczego Diego nie wiązał sznurowadeł? Dlaczego Juventus zrezygnował z planów pozyskania Maradony? Ilu członków zarządu Barcelony zagłosowało przeciwko sprzedaży Diego? Kiedy Maradona zażył pierwszą dawkę kokainy? Który klub w ramach rozliczenia za Maradonę oddał… sześciu swoich piłkarzy? Kto jako pierwszy użył określenia „ręka Boga”?

„Żeby wzmocnić efekt kokainy i przedłużyć haj, Maradona pił alkohol, a to niestety zabójcze połączenie.”

Cristiano Ronaldo czy Messi? Pelé czy Maradona? Alfredo Di Stéfano, Johan Cruyff, a może Zinedine Zidane? Kto był/jest najlepszym piłkarzem, jakiego widziała nasza planeta? Ilu ludzi tyle opinii. Nigdy nie poznamy odpowiedzi na pytanie, kto był tym największym, gdyż taka po prostu nie istnieje, ale bez wątpienia trzeba znać historię każdego z nich. Zaś do zgłębienia szczegółów życia Maradony idealna będzie pozycja „Diego Maradona. Chłopiec, buntownik, bóg”.

„Brawo bił cały stadion, z kibicami rywala włącznie.”

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

Książkę kupicie w księgarni labotiga.pl


Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:

     1. Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarskahistoria Argentyny

wtorek, 5 lutego 2019

Futbolowe podróże – Liverpool

Kocham sport i podróże. Kiedy mogę połączyć dwie pasje w jedno to jestem w siódmym niebie. W ostatnim tygodniu stycznia to mi się właśnie udało. Wraz z przyjaciółmi wybrałam się do Wielkiej Brytanii. Do północnej Anglii, a dokładniej do Liverpoolu. Pretekstem do odwiedzenia miasta Beatlesów był mecz Liverpoolu z Leicester City. Opowiem wam, co nieco o tym wyjeździe. :) 

Anfield

Po przylocie pierwsze kroki w mieście skierowaliśmy oczywiście w stronę stadionu Anfield. Kilka zdjęć obiektu z zewnątrz i można było zakupić bilety na tour. W przeciwieństwie do stadionów w Hiszpanii – Realu Madryt, czy Barcelony – w Liverpoolu oferują part guided tour, czyli częściowe zwiedzanie z przewodnikiem. Mankamentem takiej opcji był określony czas i poganianie przez jednego z przewodników. Na Bernabéu można było spędzić nawet godzinę w szatni klubowej i nikt nikogo nie wyrzucał. Tego zabrakło mi na Anfield. Z drugiej strony przewodnik prowadzący grupę był świetny. Od razu widać było, że to prawdziwy kibic Liverpoolu. Opowiadał o klubie oraz jego historii z pasją i humorem. Nie zabrakło nawet docinków do jednego z zwiedzających, który okazał się być fanem… Manchesteru United. ;)

Podczas touru zobaczyliśmy stadion z trybuny Main Stand, odwiedziliśmy szatnie gości i gospodarzy, zajrzeliśmy do sali konferencyjnej. Po dotknięciu słynnego znaku This is Anfield przeszliśmy tunelem, którym piłkarze wychodzą na murawę, by następnie zasiąść na The Kop. Na legendarnej trybunie zakończyło się zwiedzanie z przewodnikiem, a do klubowego muzeum, w którym znajdują się puchary, pamiątkowe koszulki, czy też kolekcja Stevena Gerrarda każdy wybrał się już samodzielnie. 

Po zwiedzaniu Anfield i wizycie w klubowym sklepie udaliśmy się w kierunku Goodison Park, aby zobaczyć stadion lokalnego rywala LFC – Evertonu. Była to dosyć krótka wizyta, gdyż dom The Toffees obejrzeliśmy jedynie z zewnątrz. 

Premier League: Liverpool F.C. - Leicester City

Mecz The Reds był głównym punktem naszej podróży do Anglii. Nie chcąc ominąć ani chwili z tak wyczekiwanego wydarzenia wyruszyliśmy z hotelu prawie trzy godziny przed pierwszym gwizdkiem. Kiedy podeszliśmy w okolice dworca Liverpool One w centrum miasta ujrzeliśmy sporo kibiców ustawionych… w kolejce do autobusu. Nie było wyjścia – trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Wszyscy spokojnie i kulturalnie czekali, stali bywalcy Anfield bez wątpienia znali realia dostania się w okolice stadionu. Początkowo wszystko szło dosyć powoli, zanim każdy kupił bilet u kierowcy i dany autobus się zapełnił mijało sporo czasu. Jednak słowo „zapełnił” jest w tym przypadku, co najmniej nieadekwatne. Anglicy chyba nie wiedzą, co to znaczy pełny środek transportu i z pewnością nie odnaleźliby się w naszych autobusach, czy też pociągach. Niestety obsługa dworca pilnowała skrupulatnie liczbę wsiadających osób, więc nie pozostało nic innego jak czekać na swoją kolej. Na szczęście zaczęły podjeżdżać autobusy piętrowe i cała procedura znacznie przyspieszyła. Dzięki temu, że mieliśmy spory zapas czasu spóźnienie na mecz, a nawet na rozgrzewkę nam nie groziło. 

Po dotarciu na stadion z niecierpliwością wyczekiwaliśmy pierwszego gwizdka, a także odśpiewania słynnego You'll Never Walk Alone. Mówię wam: każdy futbolowy kibic, nie tylko Liverpoolu, powinien przeżyć to na Anfield! Co tu dużo mówić: ciaryyy!!! Świetne przeżycie. Filmik z nagranym hymnem oglądałam już kilkukrotnie, a nadal nie mam dość! Jeśli i wy chcielibyście poczuć namiastkę tych emocji, to kliknijcie TU! ;)

Spotkanie rozpoczęło się po myśli kibiców The Reds, stadion wybuchł radością już w drugiej minucie za sprawą Sadio Mané. Tuż przed przerwą także Harry Maguire trafił do siatki i na tablicy wyników znów widniał remis. Gospodarze mieli sporą przewagę przez cały mecz, jednak rezultat spotkania nie uległ już zmianie. Opuszczaliśmy, więc Anfield nieco rozczarowani, liczyliśmy rzecz jasna, że The Reds zgarną w meczu z Leicester pełną pulę. Cieszył jednak fakt, iż spotkanie nie zakończyło się bezbramkowym remisem. Jeszcze kilka zdjęć przy słynnej bramie z napisem You'll Never Walk Alone i ponownie ustawiliśmy się w ogromnej kolejce, tym razem do autobusu powrotnego.

Podczas turniejów międzynarodowych media często informują o nikczemnych wybrykach angielskich kibiców. Tymczasem po wizycie Liverpoolu mam zupełnie inny obraz tamtejszych fanów. Dobra atmosfera, spokój, doping. Wszyscy mili i pomocni. Bardzo pozytywne zaskoczenie. 

Miasto

Do Liverpoolu warto wybrać się nie tylko ze względu na futbol. Miasto oferuje także wiele pozasportowych atrakcji. Oprócz klubu piłkarskiego Liverpool kojarzy się wszystkim oczywiście z The Beatles. Nie mogło, więc nas zabraknąć zarówno przy wielkiej rzeźbie z brązu na przystani Pier Head przedstawiającej słynny zespół, jak i w muzeum The Beatles Story, które w niebanalny sposób opowiada historię słynnej czwórki z Liverpoolu. Wizyta w The Cavern Club na Mathew Street, gdzie Beatlesi zaczynali, także znalazła się na naszej liście.

Spacerując wzdłuż rzeki Mersey podziwialiśmy budynki Albert Dock. Zajrzeliśmy do Tate Liverpool, czyli galerii sztuki współczesnej. Zwiedziliśmy Muzeum Liverpoolu, Muzeum Morskie wraz z Muzeum Niewolnictwa, a także World Museum. W mieście znajdują się także dwie piękne Katedry oraz Chinatown z imponującym Chinese Arch. Co ciekawe wszystkie obiekty, oprócz The Beatles Story, są darmowe. 

Kibice The Reds powinni wybrać się także na Jamaica Street w Baltic Triangle. Znajduje się tam, bowiem wielki mural przedstawiający Jürgena Kloppa. Miejsce warte zobaczenia, a jak twierdzą niektórzy to „nowy najważniejszy punkt zwiedzania Liverpoolu”. ;)

I’ll be back!

Na wyjazd do Liverpoolu czekałam naprawdę długo. Wszystko skrupulatnie planowałam, a jak zwykle sam pobyt minął w mgnieniu oka. Spędziłam w północnej Anglii kilka fantastycznych dni w doborowym towarzystwie, (choć Monika i Mateusz po intensywnym zwiedzaniu, jakie im zafundowałam mogą mieć nieco odmienne zdanie w tej kwestii ;)). Dlatego też ze smutkiem wracałam do Polski. Zabrałam jednak ze sobą wiele pozytywnych wspomnień, a także nadzieję, że kiedyś wrócę do miasta Beatlesów. Oby jak najprędzej!

P.S. Więcej zdjęć znajdziecie na naszym Facebooku. Enjoy! ;) ---> Galeria.

Powiązane wpisy:
      2. Madryt cześć 1 i część 2

Źródło zdjęć: własne.

wtorek, 22 stycznia 2019

„Lektury dla kibica” – Cristiano i Leo

Historia pewnej rywalizacji.

Rozdział 181.

Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego –  Jimmy Burns

Jimmy Burns to nazwisko znane czytelnikom literatury sportowej. Burns jest autorem takich pozycji, jak „Barça. Życie, pasja, ludzie”, czy też „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol”. Obie powyższe książki oceniłam pozytywnie, więc z optymistycznym nastawieniem podeszłam do lektury pt. „Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego”. Czy kolejna książka Burnsa okazała się równie dobra, co poprzednie? Przekonajmy się…

„Jeżeli którykolwiek z nich istniałby bez drugiego, uznano by go bez chwili wahania za najważniejszego piłkarza swojego pokolenia.”

Można powiedzieć, iż „Cristiano i Leo” to dwie biografie w jednym. Jimmy Burns chronologicznie opisuje losy obu piłkarzy, zarówno w poszczególnych klubach, jak i reprezentacjach, nie pomijając przy tym wątków z ich życia prywatnego. Jednocześnie zwraca uwagę na wydarzenia, które miały wpływ na osobowość i późniejsze życie obu bohaterów. Co więcej wskazuje zarówno na widoczne różnice pomiędzy Ronaldo i Messim, jak i na punkty wspólne, które na pierwszy rzut oka trudno dostrzec. Dziennikarz początkowo przeplata dwie historie, kiedy natomiast drogi CR7 i Messiego połączyły się na piłkarskiej murawie cześć dalszych wydarzeń przedstawionych zostało we wspólnych rozdziałach. 

Jeśli chodzi o ramy czasowe książki, to jest to dosyć aktualna lektura. Główna narracja rozpoczyna się od pochodzenia i narodzin piłkarzy, zaś kończy się wraz z finałem Ligi Mistrzów w Cardiff. Natomiast najnowsza historia została dopisana w epilogu. Autor krótko wspomina o trzecim z rzędu triumfie Realu w Champions League i odejściu CR7 ze stolicy Hiszpanii, zaś nieco szerzej opisuje zeszłoroczny mundial.

„Messi wygrał bitwę, ale to Ronaldo zwyciężył w wojnie.”

Książka Jimmy’ego Burnsa to jedna z wielu dostępnych na rynku pozycji traktujących o postaciach Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Czy warto, więc po nią sięgnąć? Dla osób, które doskonale znają historie tych piłkarzy, czytali ich biografie i na co dzień śledzą rozgrywki lig europejskich wiele przedstawionych w książce wątków będzie znanych. Niestety nie da się uniknąć w tym temacie powtórzeń. Jimmy Burns nie wymyślił przecież ich życiorysów od nowa. Jednak pomysł na opisanie historii tych dwóch postaci łącznie zasługuje na uznanie i uwagę. Lekturę dobrze i szybko się czyta.

„Łzy Ronaldo po tamtym meczu symbolizowały smutek całego kraju.”

W przypadku kolejnej książki danego autora nie da się uniknąć także pewnych porównań. Dlatego też, jeśli miałabym ocenić książkę „Cristiano i Leo” na tle pozycji „Barça. Życie, pasja, ludzie” oraz „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol” to w rankingu znalazłaby się… najniżej. Na taką ocenę wpływa nie tylko fakt, iż lektura niezbyt mnie zaskoczyła, ale przede wszystkim pewien istotny szczegół. Otóż w recenzji książki o historii FC Barcelony chwaliłam obiektywizm autora. Pomimo iż Jimmy Burns jest kibicem Barcy (o ironio urodzonym w Madrycie) opisał historię katalońskiego klubu taką, jaka była naprawdę. W przypadku książki o Cristiano i Leo zdecydowanie tego zabrakło. Autor nie zawsze był w stanie ukryć swoje sympatie oraz antypatie w prezentowanych treściach. To bez wątpienia największy mankament tej książki.

„Czy możecie sobie wyobrazić jednego z nich podającego piłkę do drugiego albo ich obu świętujących razem zdobycie bramki?”

Pomimo iż Jimmy Burns opisuje dobrze znane życiorysy piłkarzy, w lekturze można znaleźć ciekawe wątki. Sięgając po tę pozycję dowiecie się, który trener przeniósł Ronaldo z pozycji środkowego napastnika, – którą zajmował od dzieciństwa – na lewe skrzydło, czy też jak po latach Xavi wspominał pierwszy wspólny trening z Messim. Odkryjecie, który z nich – CR7 czy Leo – w zaledwie jednej edycji rozgrywek wystąpił w składach do lat 16, 17, 18, zespole rezerw i pierwszej drużynie. Po lekturze będzie także wiedzieli, kto nazwał Messiego „potworem” oraz z którymi trenerami Ronaldo dogadywał się najlepiej.

„[…] Messi znalazł w Inieście i Xavim bratnie dusze.”

Przeczytacie o relacjach panujących między Messim i Maradoną, a także o podobieństwach i różnicach obu Argentyńczyków. Dowiecie się, jakie rewolucje przeprowadził Guardiola obejmując pierwszą drużynę Barcelony, kim byli zawodnicy, którzy pomogli rozbłysnąć Messiemu w Katalonii, jak również, jakie cechy Leo podziwiał w Inieście. Przeczytacie nawet, co Florentino Pérez i Jorge Valdano powiedzieli autorowi na temat Cristiano.

„Ronaldo stał się zabójczym snajperem […].”

Kogo Messi nazwał „największym hiszpańskim zawodnikiem wszech czasów”? Z kim podczas gry w United Ronaldo obstawiał liczbę goli, które strzeli w nadchodzącym sezonie? Jaki zapis widnieje w kontrakcie Messiego na wypadek gdyby Barcelona została wykluczona z wszelkich rozgrywek na skutek uzyskania przez Katalonię niepodległości?

„Jego rodacy wychodzili z założenia, że dopóki Messi nie sięgnie po tytuł mistrza świata, nie będzie w pełni zasługiwał na status argentyńskiej legendy.”

„Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego” to lektura, która pozwala prześledzić dotychczasową drogę, którą przeszli obaj piłkarze, aby dotrzeć na szczyt futbolowego świata. To książka, która zainteresuje nie tylko fanów obu tytułowych zawodników, ale wszystkich kibiców piłkarskich. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
   1. Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol
   2. Barça. Życie, pasja, ludzie

wtorek, 28 sierpnia 2018

„Lektury dla kibica” – Magiczna historia Özila

Dziś bomba wśród autobiografii!

Rozdział 168.

Mesut Özil. Magia w grze. Moja historia – Mesut Özil, Kai Psotta

Wśród miłośników literatury sportowej krąży popularna opinia, iż książek czynnych sportowców raczej nie warto czytać. Sama z rezerwą podchodzę do takich pozycji. Są one często bardzo „ugrzecznione”, rzadko zaskakują, czy też ujawniają kulisy wielkiego sportu. Jednak jak wszędzie także i wśród tej grupy książek znajdziemy pewne wyjątki. Taką „perełką” byłą autobiografia Zlatana Ibrahimovicia, jest nią bez wątpienia również książka Mesuta Özila.

„To boisko, murawa jest moją sceną. Ona mnie elektryzuje. To tam jest moje miejsce.”

„Magia w grze” to lektura, która całkowicie przeczy obrazowi książek czynnych piłkarzy. Szczera, nieszablonowa, ponadprzeciętna. Özil zdradza kulisy, nie pomija trudnych tematów, wprowadza do piłkarskiej szatni i gabinetów prezesów. Książka jest pełna anegdot i ciekawych historii. Od początku wciąga i fascynuje, naprawdę trudno się oderwać od czytania. To jedna z lepszych pozycji znajdujących się na polskim rynku literatury sportowej.

„Bez cienia winy stałem się obiektem publicznej niemiecko-tureckiej kłótni.”

Jednym z ważniejszych i ciekawszych elementów książki jest temat przynależności narodowej Mesuta. Piłkarz opowiada o niechęci do obcokrajowców, której doświadczył. Wspomina moment wyboru reprezentacji Niemiec, jako swojego kraju, a także nieprzyjemne sytuacje z tym związane, czy też niekończące się dyskusje. Tłumaczy również, dlaczego nigdy przed meczem reprezentacji nie śpiewał hymnu Niemiec. Warto zapoznać się ze zdaniem piłkarza, jego historią i przekonaniami zwłaszcza w świetle wydarzeń mających miejsce po tegorocznym mundialu. 

„[…] myślę po niemiecku i czuję po turecku.”

Rasizm, dyskryminacja i kwestia obywatelstwa Mesuta to tylko jedna z wielu interesujących treści, poruszanych przez piłkarza. Özil nie miał oporów także przed wyrażeniem swojego zdania dotyczącego niebotycznych pieniędzy, które są obecne w futbolu. Piłkarz bez ogródek stwierdza, że aktualne kwoty są niezdrowe i nie da się ich wytłumaczyć fanom. Prezentowany przez Mesuta światopogląd jest bez wątpienia efektem jego pochodzenia, wychowania, a także ciężkiej pracy, którą wykonywała matka Mesuta, aby móc zarobić na chleb. Pomimo całego bogactwa, które dzięki grze w piłce posiada Özil, to pozostał on twardo stąpającym po ziemi mężczyzną.

„Paul Pogba to oczywiście dobry piłkarz, ale ani on, ani żaden inny zawodnik nie jest warty 100 milionów euro. Ja też nie jestem warty 50 milionów.”

Czytając autobiografię Özila poznacie nie tylko jego opinie na powyższe tematy, ale także prześledzicie jego dotychczasową karierę. Dowiecie się, kto był dla niego kluczowym trenerem, jak piłkarz traktuje publiczność podczas meczu oraz które spotkanie uznał za najlepsze, jakie w życiu rozegrał. Zawodnik ujawnia kulisy konfliktu z Schalke, a także wyjaśnia, dlaczego odmówił Manchesterowi United. Opowiada o tym, co odebrała mu piłka nożna i związana z nią popularność. Zdradza nawet, co Joachim Löw powiedział przed półfinałowym meczem Niemców z Brazylią, który zakończył się pogromem gospodarzy mistrzostw świata 2014.

„Trzeba czuć Real, aby go pojąć.”

Özil sporo miejsca poświęca swojej karierze w stolicy Hiszpanii. Zdradza, dlaczego trafił do Realu Madryt, jednocześnie rezygnując z możliwości gry w Barcelonie. Dowiecie się, w jaki sposób Sergio Ramos przyjął go w Madrycie, jaki w rzeczywistości jest Cristiano Ronaldo oraz jakie zakazy stosował Mourinho. Mesut wspomina tyradę portugalskiego trenera w szatni Realu pod swoim adresem, a także ujawnia, co Mourinho powiedział zawodnikom po porażce 0–5 z Barceloną. Odkryjecie nawet jak wygląda El Clásico z perspektywy grającego w nim piłkarza.

„Żaden klub nie wywołuje w ludziach takiego szaleństwa jak Real Madryt.”

Özil przedstawia kulisy swojego odejścia z Realu. Zdradza, z którymi zawodnikami Los Blancos najpierw podzielił się informacją, iż opuści Madryt, a także opowiada, dlaczego tak trudno było mu pożegnać się z klubem. Dowiecie się również, czy Mesut obarcza winą swojego ojca za konflikt z Florentino Pérezem, który doprowadził do niechcianego transferu.

„Nie miałem ani trochę ochoty ma opuszczanie Madrytu.”

„Mesut Özil. Magia w grze. Moja historia” to świetna książka, która nie zawiedzie żadnego kibica. Prawdziwa, wciągająca, bez wątpienia godna polecenia. Takich książek właśnie nam potrzeba!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
       1. Ja, Ibra. Moja historia
       2. Pirlo. Myślę, więc gram

wtorek, 10 lipca 2018

Drogi Ronaldo…

Kilka razy w czasie okienek transferowych pojawiały się plotki, że opuścisz Madryt. Zawsze jednak kończyło się tak samo. Kolejny sezon rozpoczynałeś w białej koszulce i dalej budowałeś swoją legendę. Lato 2018 nie było pod tym względem pierwsze, ale niestety ostatnie już tak. Pomimo wszelkich i licznych spekulacji o Twoim odejściu, dopóki nic nie było oficjalnie potwierdzone miałam nadzieję. Nadzieję na to, iż jednak zostaniesz w Madrycie, że podniesiesz jeszcze kilka pucharów w barwach Realu, a potem skończysz swą piękną karierę na Bernabeu. Stało się inaczej. 

Dnia 10 lipca 2018 roku odszedłeś z klubu. Nie chcę oceniać Twojej decyzji wyłącznie przez pryzmat negatywnych emocji, które aktualnie czuję. Nie chcę przerzucać winy z prezesa na Ciebie i odwrotnie. Niczego to już nie zmieni. Era Cristiano Ronaldo w Realu Madryt oficjalnie dobiegła końca. Naznaczyłeś epokę, naznaczyłeś wszystkich madridistas, dlatego tak trudno jest nam Cię teraz pożegnać. Może byłoby łatwiej gdybyś odszedł do Chin albo innej Ameryki? 

Jesteś najlepszym strzelcem w historii Los Blancos. Piłkarzem, który w ostatnich sezonach wyprowadził klub na futbolowe szczyty. Z Tobą w składzie żaden rywal nie był nam straszny, nikogo nie musieliśmy się bać. Podczas tych dziewięciu lat nieraz mnie zirytowałeś, równie często doprowadzałeś do szału (jak zresztą cała drużyna), ale przede wszystkim dałeś mi niezliczoną ilość szczęścia. Dlatego też, chciałabym Ci podziękować za te niezapomniane emocje. Nie sposób wyliczyć wszystkich chwil, które zapadły w pamięć, ale bez wspomnień nie może się po prostu obejść. Nie przy pożegnaniu klubowej legendy.

Ronaldo dziękuję Ci za…

…każdą akcję, podanie, sprint, strzał, kontratak

…oddanie serca dla najważniejszego piłkarskiego herbu przez niespełna dekadę 

…gola w finale Pucharu Króla przeciwko Barcelonie

…hat-tricka w meczu z Wolfsburgiem w drodze po 11 „uszaty” puchar

…bramkę w dogrywce w Lizbonie

…ostatniego karnego w Mediolanie

…gole w Cardiff

…nieziemską przewrotkę na Allianz Stadium

…cztery Ligi Mistrzów w ostatnich pięciu latach, w tym trzy triumfy z rzędu

…wszystkie nagrody i rekordy indywidualne zdobyte w białej koszulce

…uczynienie Realu jeszcze większym klubem 

…każde niezadowolenie po nieudanym zagraniu pokazujące jak bardzo zależało Ci na sukcesie

…możliwość opowiadania przyszłym pokoleniom, że widziałam na własne oczy TEGO Ronaldo

…wielki profesjonalizm 

…to, że bycie madridistą w ostatnich latach było pasmem ogromnej radości i dumy

…a także za wielki smutek i rozgoryczenie, które teraz czuję, bo to dowód, że jesteś największym z największych

I za wszystko, co zrobiłeś dla madryckiego klubu. Nigdy Cię Ronaldo nie zapomnimy. Będziemy tęsknić! Niech Ci się wiedzie. Obyś nigdy nie musiał zagrać przeciwko nam w meczu o stawkę…

Obrigado Ronaldo

#GraciasCristiano

Źródła zdjęć: własne

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

„Lektury dla kibica” – Lider Mascherano

Mała odskocznia od (auto)biografii.

Rozdział 158.

Javier Mascherano. Kapitan bez opaski – Javier Mascherano, Nicolás Miguelez

Wśród pozycji literatury sportowej zdarzają się lektury nietypowe. Jedną z nich była książka Víctora Valdésa; były bramkarz Barcelony napisał poradnik dotyczący radzenia sobie ze stresem i wielką presją, która towarzyszy profesjonalnej karierze piłkarskiej. Kolejną nieszablonową pozycją jest książka Javiera Mascherano, wydana w Polsce, podobnie jak książka Valdésa, pod szyldem Wydawnictwa SQN.

W oryginale książka nosi dosyć długi tytuł „Los 15 escalones del lidergazgo. Mis valores en el fútbol y en la vida”. Tytuł, który tłumaczy wszystko, w nim zawarte jest, bowiem to, co znajduje się w książce. Pierwsza część, umieszczona również na okładce polskiego wydania, oznacza piętnaście kroków do bycia liderem, piętnaście kroków dobrego przywództwa. Na tych kilkunastu hasłach opiera się cała fabuła lektury. Natomiast w rozwinięciu poszczególnych aspektów można odnaleźć wartości, którymi kieruje się Mascherano zarówno w futbolu, jak i w życiu (druga część tytułu).

„Bycie kapitanem nie ogranicza się do udziału w losowaniu, kto zagra na której połowie.”

Narracja książki „Javier Mascherano. Kapitan bez opaski” oparta jest na dialogu pomiędzy Nicolásem Miguelezem a Javierem Mascherano. Nie jest to jednak typowy schemat wywiadu pytanie-odpowiedź. Redaktor naprowadza jedynie na pewne treści, a następnie temat rozwija piłkarz. Słuszność poszczególnych tez poparta jest wątkami z życia Argentyńczyka.

Kilkanaście lekcji bycia dobrym liderem przeplatanych jest wypowiedziami osób związanych z Mascherano. Swoimi spostrzeżeniami dzielą się jego koledzy z czasów gry w Barcelonie – Messi i Xavi. Znajdziecie także opinie psychologa kadry młodzieżowej, czy też argentyńskiego dziennikarza i komentatora sportowego.

„Dzisiaj, z perspektywy czasu, widzę, że moja kariera wybiegła daleko poza moje najśmielsze marzenia.”

Mascherano tłumaczy, w jaki sposób rozumie rolę przywódcy oraz wskazuje fundamentalną cechę zdrowego przywództwa. Dowiecie się, co według niego jest kluczem do zwycięstwa, a także, na czym w większym stopniu niż na talencie opiera się jego kariera. Argentyńczyk opowiadając o liderowaniu i relacjach międzyludzkich często odnosi się do trenerów, zwłaszcza Guardioli i Beniteza. Nie pomija także szkoleniowców reprezentacji, wspomina między innymi, w jaki sposób na jego życie wpłynął Marcelo Bielsa.

„Jedną z najważniejszych rzeczy w byciu liderem jest surowy osąd swoich własnych działań.”

„Javier Mascherano. Kapitan bez opaski” nie jest, co prawda autobiografią, ale książka zawiera sporo wątków biograficznych. Dowiecie się jak Javiera nazywali koledzy z reprezentacji U-20, czy też, dlaczego ostatecznie podpisał kontrakt z River Plate, choć uważał, że jest zbyt młody by zostać profesjonalistą. Odkryjecie, w jaki sposób kibice River żegnali Mascherano, kiedy odchodził do Corinthians, a także, co Argentyńczyk odpowiedział, gdy po przybyciu do West Hamu trener zapytał go, na jakiej gra pozycji? 

„Jeśli odbierzesz mi futbol, zabijesz mnie.”

Mascherano zdradza, co zawsze motywowało go do działania oraz czy kiedykolwiek myślał, aby porzucić futbol, swoją miłość i pasję. Wspomina, dlaczego odrzucił propozycję powrotu do River, choć nie wiodło mu się w Londynie. Wskazuje błędy, jakie popełnił podczas mundialu w RPA oraz wyjaśnia, dlaczego zrzekł się opaski kapitańskiej reprezentacji. Opowiada nawet jak Hiszpanie – triumfatorzy MŚ 2010 – zachowywali się po turnieju w barcelońskiej szatni.

„Jeśli nie możesz zwyciężyć, bo ten drugi przewyższa cię poziomem, pogódź się z tym.”

Książka, pomimo iż nie jest zbyt obszerną lekturą pozwala spojrzeć na futbol oczami Mascherano. Poznać pokrótce jego historię, ciekawe wątki z życia, a także poglądy i przekonania. To lektura przeznaczona zarówno dla fanów Argentyńczyka, Barcelony, jak i wszystkich zainteresowanych tematem przywództwa, nie tylko w sporcie.

„Dobry lider nie wzbudza w grupie frustracji.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
1. Víctor Valdés. Samotność bramkarza
2. Andrés Iniesta. Artysta futbolu. Gra mojego życia
3. Andrés Iniesta Rok w raju
4. Xavi Hernandez Barca moim życiem
5. Ronaldinho. Uśmiech futbolu

sobota, 26 sierpnia 2017

„Lektury dla kibica” – (U)śmiech to zdrowie :)

Dziś biografia posiadacza najbardziej rozpoznawalnego uśmiechu futbolu.

Rozdział 137.

Ronaldinho. Uśmiech futbolu - Luca Caioli

Jego uśmiech i charakterystyczne uzębienie (niedawno niestety skorygowane) zna i pamięta cały piłkarski świat, choć z wielkiego futbolu zniknął kilka lat temu. Ronaldinho Gaúcho - piłkarz nietuzinkowy, obdarzony niebywałym talentem, posiadający niezwykłe piłkarskie umiejętności. Kibice Barcelony widząc dzisiejszą grę swojego zespołu z pewnością nie raz z utęsknieniem spoglądają w przeszłość, gdy w koszulce Blaugrany czarował uśmiechnięty Brazylijczyk. Teraz, dzięki książce „Ronaldinho. Uśmiech futbolu”, pierwszej wydanej w Polsce biografii Gaúcho, mogą powrócić do tych pamiętnych momentów.

„Jego uśmiech nie jest tajemniczy jak ten Mony Lisy, lecz szczery i wyraźny.”

Luca Caioli ukazuje postać Brazylijczyka wspominając najważniejsze momenty jego życia i kariery. Kluczowe gole, mecze, trofea i transfery. Chwile niezapomniane, piękne, ale i te trudne. Książka nie jest przesadnie szczegółowa, ale zawiera ciekawe informacje. Zwłaszcza interesujące są fragmenty dotyczące dzieciństwa, początków kariery Ronniego oraz etapy jego życia po opuszczeniu zespołu Dumy Katalonii. Przypuszczam, iż tak jak ja, większość kibiców pamięta głównie poczynania Brazylijczyka w koszulce Barcy, więc dzięki książce Luci Caioliego będzie mogła uzupełnić swoją wiedzę. Jak wcześniej wspomniałam nie jest to lektura obfitująca w detale, dlatego też nie jest zbyt obszerna. To książka na trzy, ewentualnie cztery wieczory. Całkiem przyjemne wieczory, dodam.

„Uwielbia spędzać z piłką całe dni, ponieważ bez niej jest nikim, bez futbolówki nic nie miałoby znaczenia.”

Wspominając słynnego Brazylijczyka nie można oprzeć się wrażeniu, że mimo tego, iż swego czasu dotarł on na szczyt futbolowego świata to jednak znaczną część swojego potencjału zmarnował. Ronaldinho, laureat Złotej Piłki. Piłkarz, który z łatwością mijał obrońców. Zawodnik, który otrzymał owację od kibiców odwiecznego rywala na jego stadionie (tak, tak mowa o Bernabéu). Gwiazda Ronaldinho, choć intensywnie, świeciła krótko. Dla jego fanów bez wątpienia zbyt krótko. Niestety Ronnie tak jak piłkę kocha zabawę. Tej części swojej brazylijskiej tożsamości nigdy się nie wyparł. Samba tak huczała mu w głowie, że pomimo ogromnych predyspozycji nie został najlepszym piłkarzem w historii.

Co prawda Luca Caioli w książce nie pomija informacji o pozaboiskowych zamiłowaniach Brazylijczyka, ale nie zagłębia się w jakiekolwiek szczegóły. Nie zaskakuje też niespodziewanymi wiadomościami. Poszukiwacze sensacji nie znajdą więc w tej pozycji nic dla siebie. Natomiast wszyscy tęskniący za boiskową magią Ronniego połkną jego biografię błyskawicznie.

„Miał ciężkie życie, jednak był przekonany, że zostanie wielkim piłkarzem.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się jak wyglądało dzieciństwo Ronniego, z kim grał w piłkę, kiedy wszyscy jego przyjaciele byli już zmęczeni oraz w jaki sposób uczył się rozmaitych sztuczek. Odkryjecie, kto był idolem Ronniego, skąd pochodzi jeden z przydomków Brazylijczyka – Gaúcho, jak również, kto otrzymał koszulki Ronniego ze wszystkich finałów. Przeczytacie o skomplikowanych przenosinach Brazylijczyka do PSG oraz dowiecie się, kto zwrócił mu uwagę, że za dużo drybluje.

Autor wyjaśnia dlaczego w PSG Ronnie wybrał numer „21” a w Milanie zdecydował się grać z „80-tką”, kiedy w obu przypadkach jego ulubiona dziesiątka była zajęta. Dowiecie się, co prezydent Paryżan obiecał Ronaldinho za każdego strzelonego gola oraz dlaczego Ronnie nie trafił do United, choć Anglicy złożyli PSG lepszą ofertę niż Barcelona. Odkryjecie nawet, który piłkarz Barcy zawsze dotrzymywał kroku Ronaldinho w świętowaniu, czy też o ile spadła wartość Brazylijczyka od czasu jego gry w Katalonii.

„Przyjaciółka, kochanka, narzeczona: a bola, czyli piłka, jest dla Ronaldinho tym wszystkim i jeszcze czymś więcej.”

Opowieść o byłym piłkarzu Barcelony przeplatana jest wywiadami, podobnie jak miało to miejsce w innej książce włoskiego dziennikarza – pozycji „Messi. Historia chłopca, który stał się legendą”. Są to wypowiedzi trenerów, z którymi współpracował Ronaldinho. Luis Fernández, były trener PSG, wspomina, jaki Ronnie był, kiedy przybył do Paryża oraz ujawnia, z czym Brazylijczyk miał początkowo trudności. Luiz Felipe Scolari wyjaśnia, jaką rolę w wygraniu przez Brazylię mundialu w 2002 roku odegrał Gaúcho. Natomiast Frank Rijkaard zdradza jak ważną osobą w szatni Barcy był Ronnie oraz jak pracowało się na co dzień z Brazylijczykiem na treningach.

„Dla Ronaldinho piłka jest obsesją.”

„Ronaldinho. Uśmiech futbolu” to jedna z kilku książek autorstwa Luci Caioliego. W Polsce za sprawą Wydawnictwa SQN wcześniej ukazały się m.in. pozycje „Ronaldo. Obsesja doskonałości.”, „Messi. Historia chłopca, który stał się legendą” oraz „Zinédine Zidane. Sto dziesięć minut, całe życie”. Mówiąc szczerze żadna z powyższych lektur mnie nie zachwyciła. Książki włoskiego dziennikarza po prostu nieszczególnie do mnie przemawiają. Jednak mimo to najwyżej oceniam właśnie biografię Ronaldinho. Dużym walorem tej pozycji jest fakt, iż na naszym rodzimym rynku literatury sportowej jest jedyną książką o Gaúcho. Człowiek czyta więc kolejne strony z zaciekawieniem, bez cienia irytacji i swoistego déjà vu. Ta lektura to duży „powiew świeżości” na mojej półce z książkami.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



 Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

sobota, 8 kwietnia 2017

„Lektury dla kibica” – Cruyff

Dziś jedna z najnowszych autobiografii.

Rozdział 126.

Johan Cruyff. Autobiografia - Johan Cruyff

Johan Cruyff był legendą Ajaksu Amsterdam i Barcelony, a także reprezentacji narodowej Holandii. Był jednym z najwybitniejszych piłkarzy, a później trenerów futbolu. Dlatego też z wielkim entuzjazmem przyjęłam informację, iż w Polsce zostanie wydana jego autobiografia. Pomyślałam, że skoro całe życie związał z futbolem, zdobył mnóstwo tytułów, stworzył Dream Team, to jego książka będzie niepowtarzalna. I taka faktycznie jest, problem w tym, że głównie w negatywnym znaczeniu.

„Wiem też, że jeśli chodzi o sprawy piłki nożnej, mam jedną wadę – myślę tylko o byciu na szczycie.”

W dużej mierze jest to książka o niczym. Niby o futbolu, jeśli do tej tematyki zaliczymy wybory rady doradców Ajaksu i problemy administracji klubu. Z lektury więcej dowiecie się o licznych konfliktach Cruyffa z zarządami poszczególnych klubów niż o jego wspomnieniach z boiska. Niewiele jest ciekawych historii i anegdot. Holender sporo miejsca poświęcił natomiast swojej działalności charytatywnej, która oczywiście jest warta uwagi i pochwały, ale mimo wszystko nie jest to powód, dla którego fani futbolu będą chcieli sięgnąć po tę lekturę. Ponadto Cruyff często wytyka błędy innym i powiela wciąż te same tematy. Książka jest trochę chaotyczna, zdecydowanie zbyt ogólna, aż prosiłoby się o więcej szczegółów. Dobrze, że czyta się szybko, bo inaczej 14 rozdziałów dłużyłoby się niemiłosiernie.

„[…] wszystkiego o życiu nauczyłem się w Ajaksie.”

Mimo niezbyt pozytywnego odbioru książki, udało mi się, co nieco ciekawego w tej książce znaleźć. Jeśli i Wy zdecydujecie się przeczytać wspominania Cruyffa dowiecie się, co dla niego było najwyższą formą techniki, kto na początku kariery nazwał go nieoszlifowanym diamentem oraz z jakiego powodu dostał roczny zakaz gry w reprezentacji. Odkryjecie, co uznawał za swoją jedyną porażkę w życiu, na czym polega sztuka sprawienia by rywale grali źle, jak również, czego nauczył się z gry w baseball i potem wykorzystał w futbolu.

„Zawsze powtarzałem, że trzeba grać pięknie i ofensywnie. To musi być spektakl.”

Cruyff w swojej autobiografii wyjaśnił, dlaczego zrezygnował z wyjazdu na mundial w 1978 roku. Zdradził, że chciał sprowadzić do Barcelony Zinedina Zidane’a a także ujawnił, dlaczego ostatecznie nie doszło do tego transferu. Opowiedział również o powodach opuszczenia Ajaksu i przenosinach do Barcelony.

„W piłkę nożną gra się mózgiem.”

Która europejska liga była jego niespełnionym marzeniem? Co zawsze było istotą futbolu totalnego? Na czym polegał sekret Ajaksu, który z przeciętnego klubu przekształcił się w jedną z najlepszych drużyn?

 „Analizowałem grę dzięki szóstemu zmysłowi.”

Sięgając po tę książkę miałam pewne oczekiwania. Co prawda doszły mnie pewne słuchy, iż lektura nie jest zbyt dobra, ale chciałam wyrobić swoją własną opinię. Książkę przeczytałam, a raczej dotrwałam do ostatniej strony i stwierdzam, że jest to jedna z najsłabszych autobiografii, które ukazały się na polskim rynku literatury sportowej. Cruyff był wybitnym piłkarzem i trenerem, ale o dziwo nie chciał podzielić się z kibicami szczegółami ze swojego niezwykłego futbolowego życia. Niestety muszę stwierdzić, iż autobiografia Cruyffa to duże rozczarowanie. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego.

„Jestem dzieckiem Ajaksu, które pokochało Barcelonę.”


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 24 marca 2017

„Lektury dla kibica” – España!

Que viva España! ;)

Rozdział 124.

Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol - Jimmy Burns

Wyruszając w podróż warto mieć dobrego przewodnika. W świecie literatury sportowej jednym z nich jest niewątpliwie Jimmy Burns. W książce „Piłkarska furia” zabiera bowiem czytelnika w podróż przez hiszpański futbol. Podróż począwszy od pierwszego kopnięcia futbolówki na hiszpańskiej ziemi aż po wielkie sukcesy reprezentacji La Roja.

„Historii hiszpańskiej piłki nożnej, podobnie jak historii samej Hiszpanii, nie da się opowiedzieć jednostronnie. Obie są niesamowicie złożone.”

Jimmy Burns przedstawia historię hiszpańskiej piłki, zarówno tej klubowej, jak i reprezentacyjnej, ale nie skupia się wyłącznie na sporcie. Patrzy na podjęty temat holistycznie. Opowiada dzieje futbolu w połączeniu z aspektami politycznymi, społecznymi i kulturowymi. Podobnie jak w swojej poprzedniej książce „Barça. Życie, pasja, ludzie” i tym razem wsłuchuje się również w opowieści i wspomnienia ludzi, zarówno wielkich postaci, jak i nieznanych większej publiczności osób. Dotyczy to odbytych rozmów z piłkarzami, trenerami i dziennikarzami, ale także z kibicami. Dzięki tym ostatnim mamy okazję odczuć atmosferę panującą w danych regionach Hiszpanii, a także „zobaczyć”, jaki jest stosunek Hiszpanów do klubów, którym kibicują. Ponadto przeglądając się bliżej Baskom, Katalończykom i Madrytczykom Jimmy Burns ukazuje różnorodność ich ojczyzny. To wszystko sprawia, że jest to niebanalna lektura, z której sporo można się dowiedzieć o hiszpańskiej piłce, historii kraju jak i jego mieszkańcach.

 „W piłkę grano tak, jakby była bitwą w czasie wojny domowej.”

Czytając tę książkę odkryjecie, jaka jest geneza barw FC Barcelony, który król, jako pierwszy nadał niektórym klubom przydomek królewski (Real), czy też, kiedy po raz pierwszy zostały wykrzyczane jedne z najbardziej znanych piłkarskich słów - Hala Madrid. Dowiecie się, kto i dlaczego nazwał graczy Realu merengues, czym dla fanatyków Barcy są barwy klubu, na kogo cześć nazwano stadion Athleticu - San Mamés oraz kto stworzył hasło „Barca més que un club”.

„Historia hiszpańskiej piłki nożnej składa się z większej liczby rozczarowań niż zwycięstw.”

Przeczytacie, kto był pierwszym trenerem, którego uznano za twórcę sukcesów swojej drużyny a nie postać marginalną futbolu oraz kto przebrał się za kobietę, aby rozładować ogromne napięcie panujące w szatni Bilbao przed meczem z Barceloną. Dowiecie się, dlaczego w Barcelonie uznawano Espanyol za klub niekataloński, kto jako pierwszy nazwał drużynę narodową La Roja, czy też, w jaki sposób w Hiszpanii często patrzono na pyskowanie sędziemu.

„Jednak na każdego kolegę z drużyny, u którego Cruyff wzbudzał zazdrość, przypadał  taki, który się nim zachwycał.”

Kibice hiszpańskiej piłki dobrze znają Trofeo Pichichi, czyli trofeum zdobywane corocznie przez króla strzelców ligi hiszpańskiej. Nazwa nagrody pochodzi od pewnego bramkostrzelnego zawodnika. Jimmy Burns przybliża kilka ciekawych faktów z życia tego piłkarza. Zdradza między innymi skąd pochodzi jego przezwisko uwiecznione w nazwie trofeum, czy też, dlaczego zawodnik ten grał z zawiązaną na głowie chustą.

„Wreszcie drużyna narodowa dobiła do poziomu wielkich drużyn klubowych.”

Pichichi to jedna z niezapomnianych postaci, których pełna jest historia futbolu. Autor wspomina także inne legendy hiszpańskiej piłki: Samitiera, Ricardo Zamorę, Santiago Bernabéu, czy Alfredo Di Stéfano. Na karta książki obecni są także bardziej współcześni bohaterowie jak Vicente del Bosque, Cruyff,  Raúl oraz Pep Guardiola. Z opowieści Jimmy’ego Burnsa dowiecie się, kto uratował Bernabéu przed rozstrzelaniem przez republikański pluton egzekucyjny i dzięki czemu Zamora opuścił więzienie, do którego trafił w czasie wojny domowej. Odkryjecie, w jaki sposób Kubala trafił do Barcelony, co według Di Stéfano określa kibiców Realu Madryt, a nawet, co Luis Aragonés powiedział Torresowi przed meczem z Niemcami w finale Euro 2008.

„Nie każdy posiadał geniusz Di Stéfano. To zawodnik, który wyprzedzał swoje czasy.”

Wraz z kolejnymi stronami książki można zaobserwować upływający czas i zmiany, które na przestrzeni lat nastąpiły w hiszpańskiej piłce. Dlatego też odkryjecie czy klub z Bilbao zawsze był Athletikiem? Kiedy Real Madryt nie posiadał królewskiego członu nazwy? Jak w poszczególnych latach nazywano dzisiejszy Puchar Króla? Dowiecie się jak La Furia przekształciła się w La Roja oraz jaki wpływ na styl Hiszpanów miały inne narody.

„Del Bosque rozumiał swoich piłkarzy, choć sam pochodził z bardzo odmiennych czasów.”

Co oznacza „okrzyk, który rozlega się na stadionie San Mamés” – Alirón, Alirón, Athletic Campeon (nie sprawdzajcie w słowniku, tu nie wystarczy zwykłe tłumaczenie)? Która drużyna zapisała się w historii, jako pierwszy hiszpański klub, który niepokonany we wszystkich meczach wygrał europejski puchar? Co ważnego stało się podczas meczu Athleticu z Sociedad w 1976 roku, że jeden z zawodników Bilbao wskazuje go, jako swoje najlepsze wspomnienie z boiska (jego drużyna przegrała 0-5!)?

„Gra Hiszpanii okazała się zarówno przyjemna dla oka, jak i mistrzowska.”

„Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol” to intrygująca podróż pod przewodnictwem Jimmy’ego Burnsa. To książka pełna ciekawostek wprost ze świata futbolu, a ponadto prawdziwa lekcja historii. Lektura obowiązkowa dla każdego pasjonata hiszpańskiej piłki nożnej.

„La Roja uważała siebie za coś więcej niż drużynę.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

środa, 4 stycznia 2017

„Lektury dla kibica” – Futbolowy artysta

Pod koniec 2010 roku na rynku literatury sportowej ukazała się pozycja pt. „Rok w raju”. Była to pierwsza książka Andrésa Iniesty, w której piłkarz wspominał sezon 2008/09, kiedy to Barcelona wygrała rozgrywki La Liga, Puchar Króla i Ligę Mistrzów. W minionym właśnie 2016 roku Hiszpan wydał kolejną książkę, tym razem odnoszącą się do całej jego dotychczasowej kariery.

Rozdział 118.

Andrés Iniesta. Artysta futbolu. Gra mojego życia - Andrés Iniesta

W Barcelonie nazywają go Harrym Potterem, a jego grę określają mianem czystej magii. Jednak Andrés Iniesta to jeden z tych piłkarzy, których szanują nawet kibice rywali. Hiszpanie, sympatycy różnych klubów, wciąż biją mu brawo gdyż nie zapomnieli i pewnie nigdy nie zapomną, że to jego gol, bramka autorstwa właśnie Andrésa Iniesty, dała im upragniony tytuł mistrzów świata. O wielkiej sympatii do tego piłkarza przekonałam się na własnej skórze, gdy publiczność zgromadzona na Santiago Bernabéu oklaskiwała Iniestę, podczas gdy ten opuszczał murawę. I choć w tamtym momencie Real wysoko przegrywał i to z największym rywalem wdzięczność i szacunek do pomocnika Barcelony były ważniejsze niż klubowe podziały.

Andrés Iniesta to po prostu klasa sama w sobie, piłkarz wielki, a przy tym niezwykle skromny człowiek. Tak jak na piłkarskiej murawie, tak i w jego najnowszej książce pt. „Artysta futbolu. Gra mojego życia” dobrze widać tę powszechnie znaną cechę Hiszpana. Iniesta zgodnie z tym, co robi na boisku, również w książce oddaje głos innym – rodzinie, trenerom, przyjaciołom, kolegom z boiska, a nawet rywalom. To głównie oni opowiadają historię Iniesty. Andrés czasem dorzuca „swoje trzy grosze”, ale tak naprawdę poznajemy go dzięki relacji związanych z nim osób.

„Dzięki innym ludziom mogę wyrazić siebie i być tym, kim jestem.”

Książka powstawała aż cztery lata, począwszy od roku 2012. Nie jest jednak pozycją, którą zaliczyłabym do bogatych w szczegóły. Opisane zostały ważne i przełomowe momenty w karierze Hiszpana, a do kilku kluczowych wątków autorzy wracają parokrotnie. Głównym założeniem tej opowieści zdaje się być ukazanie osobowości Andresa, nie tylko, jako sportowca, ale przede wszystkim, jako człowieka.

Zgodnie ze popularnym trendem, również i ta sportowa książka nie trzyma się chronologii wydarzeń, lecz rozpoczyna od trudnego okresu, który jej bohater przeżył. W przypadku Iniesty było to lato 2009, okres, który nastąpił po zdobyciu przez Barcelonę potrójnej korony. Jednak zamiast być jednym z najszczęśliwszych w jego życiu, należał do tych najgorszych momentów. Piłkarz przeżył ciężki czas. Co prawda nikt nie nazwał tego depresją, ale sportowca dręczył wewnętrzy niepokój, a jego smutek rozrósł się do ogromnych rozmiarów wraz z informacją o śmierci bliskiego przyjaciela - Daniela Jarque. Jego stan psychiczny wpływał na dyspozycję fizyczną powodując coraz większe problemy. O swoich uczuciach opowiada sam piłkarz, ale nawet tak osobisty wątek poznajemy także z pespektywy bliskich mu osób.

„To być może niewiarygodne, ale pragnienie sukcesu jest we mnie w dalszym ciągu tak samo silnie.”

Również pozostała część historii i osobowości Andrésa zostaje ukazana głównie dzięki relacji postaci związanych z piłkarzem. Ojciec Andrésa zdradza czy kiedykolwiek rozmawiał z przedstawicielami Realu Madryt w sprawie transferu swojego syna. Víctor Valdés wyznaje, co odpowiedział Andrés, gdy po pierwszym tytule mistrzowskim bramkarz zapytał go ile tytułów Iniesta chce zdobyć w swoim życiu (będziecie mieli okazje sprawdzić czy udało mu się tego dokonać). Fizjoterapeuci Barcy i reprezentacji La Roja wspominają wiele trudnych chwil, które przeszli razem z Andrésem, kiedy piłkarz cierpiał z powodu licznych kontuzji (tak, tak nawet sztab medyczny wypowiada się w tej książce).

Sergio Ramos szczerze mówi o relacjach, które łączyły go z Iniestą w czasie maratonu burzliwych meczów El Clasico, kiedy pomiędzy ich klubami panowała zła atmosfera. Del Bosque wyjaśnia, dlaczego zbytnio nie świętował gola Iniesty w finale MŚ. Xavi wyznaje, co czuje, kiedy wszyscy łączą go z Iniestą, traktują, jako nierozerwalny duet, a czasem nawet ich ze sobą mylą. Natomiast Suarez tłumaczy, dlaczego według niego Iniesta podobny jest do Stevena Gerrarda.

Czytając tę książkę dowiecie się również, kto zabrał Iniestę do szatni Barcelony, widząc, że Andrés nie ma odwagi przekroczyć bramy stadionu przed swoim pierwszym treningiem z pierwszą drużyną. Przeczytacie, która legenda Barcy, widząc Andrésa na treningu juniorów, oznajmiła „ten chłopak jest lepszy ode mnie”. Odkryjecie, dla którego piłkarza Andrés jest tak wielkim przyjacielem, że nazywa go swoim bratem oraz który trener porównał Hiszpana do hokeisty, uznając, że Andrés nie biega, ale sunie po boisku.

„Gdybym urodził się po raz drugi, grałabym w ten sam sposób.”

Ile czasu potrzebowali trenerzy na podjęcie decyzji o przyjęciu Andrésa do szkółki juniorów Albacete po tym, co siedmiolatek pokazał na testach? Kto prosił trenera by ten zdjął na chwilę z boiska małego Iniestę, aby „trochę wyrównać szanse” w rozgrywanych meczach? Co Iniesta powiedział Guardioli po pierwszych nieudanych spotkaniach Barcy z Pepem w roli trenera? Gdzie obecnie znajduje się koszulka dedykowana Danielowi Jarque, którą Iniesta pokazał całemu światu po zdobyciu bramki na wagę zwycięstwa w mundialu? Wreszcie sam Iniesta zdradzi jak to jest strzelić gola decydującego o zdobyciu mistrzostwa świata?! ;)

Przelewanie własnych ambicji na dziecko zwykle nie wychodzi potomstwu na dobre. W przypadku Hiszpana ta niepisana zasada kompletnie się nie sprawdziła! Ojciec Andrésa marzył by jego syn został piłkarzem, którym sam pragnął kiedyś być. Mały Iniesta kochał futbol równie mocno, co jego tata, więc z chęcią podążył tą drogą. Chciałoby się powiedzieć: całe szczęście, bo dzięki temu mamy okazję podziwiać artystę na piłkarskiej murawie. Ten artysta rzadko używa słów. Przemawia głównie na boisku, ale część jego osobowości zostaje odkryta jedynie w tej książce. Tylko dzięki niej można poznać prawdziwe oblicze Andrésa Iniesty, opisane przez niego samego i grono ludzi z nim związanych.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 23 grudnia 2016

„Lektury dla kibica” – Brazylijski Ronaldo

Dotychczas w cyklu „Lektury dla kibica” pojawiły się jedynie książki w papierowej wersji. Dziś będzie coś dla miłośników e-booków.

Rozdział 116.

Ronaldo - fenomen z Brazylii (e-book) - Ziemowit Ochapski

18 września 1976 roku na świat przyszedł on - Ronaldo Luis Nazario de Lima. Dla niektórych „prawdziwy Ronaldo”, po latach „gruby Ronaldo”, ale jakkolwiek by go nie nazywać, dla większości niewątpliwie wielki piłkarz, którym swego czasu zachwycały się miliony kibiców. Od momentu zakończenia kariery przez Brazylijczyka minęło już kilka lat, ale w pamięci wielu fanów wciąż tkwi jego szeroki uśmiech i ekstrawagancka fryzura z mistrzostw świata w Korei i Japonii. Dla wszystkich chcących przypomnieć sobie nieco więcej z życiorysu słynnego piłkarza Ziemowit Ochapski, dziennikarz portalu WP SportoweFakty, napisał książkę pt. „Ronaldo - fenomen z Brazylii”, która została wydana w formie e-booka.

„Podczas mundialu w USA w 1994 roku media donosiły od czasu do czasu o jakimś nastoletnim reprezentancie Canarinhos, który potrafił wiązać krawaty przy pomocy stóp […]. Nazywał się Ronaldo.”

Ziemowit Ochapski przedstawia drogę Ronaldo na szczyt piłkarskiego świata oraz jego perypetie w poszczególnych klubach i reprezentacji. Wspomina ważne gole, burzliwe transfery, triumfy i porażki, a także koszmarne kontuzje, które trapiły Brazylijczyka. Opisywana historia dotyczy przede wszystkim części sportowej życia Ronaldo. Autor czasem „przemyca” wątki z sfery prywatnej, niestety głównie temat miłosnych przygód piłkarza, co część czytelników może niespecjalnie interesować.

W opowieść umiejętnie zostały wplecione wypowiedzi samego piłkarza, jak i postaci kluczowych dla danych wydarzeń. Dziennikarz nie zanudza zbędnymi szczegółami, czasem zaskakuje interesującymi ciekawostkami, nie tylko na temat głównego bohatera. Książka dotyczy całej kariery Brazylijczyka, a w posłowiu autor uzupełnia historię Ronaldo wspominając pokrótce o losach Il Fenomeno po zawieszeniu butów na kołku. Wszystko „podane” zostało w bardzo przystępny sposób, książkę dobrze się czyta, nawet pomimo zauważalnych gdzieniegdzie błędów w pisowni.

„Dziś rządzą Leo Messi i Cristiano Ronaldo, ale drugiego takiego jak Il Fenomeno nie będzie już nigdy.”

Czytając tę książkę dowiecie się, po kim Ronaldo odziedziczył imię oraz dlaczego oficjalnie obchodzi urodziny cztery dni po swoich rzeczywistych narodzinach. Odkryjecie, dlaczego w swoim pierwszym klubie początkowo musiał grać między słupkami bramki, a także jak czterdzieści gorszy (!) stanęło na drodze Ronaldo do biegania po murawie w koszulce Flamengo. Przeczytacie, kto był prawdziwym odkrywcą talentu Ronaldo oraz co Il Fenomeno miał nadrukowane na koszulce, kiedy grał w 1994 roku dla reprezentacji, w której był już jeden Ronaldo.

 „Przez wiele lat na podwórku każdy dzieciak chciał być taki jak on.”

Dowiecie się, kto był największym piłkarskim idolem Il Fenomeno, jak naprawdę zareagował, kiedy odchodził z Barcelony („w mediach grał twardziela”), a także, którzy koledzy z boiska stali się jego przyjaciółmi. Po przeczytaniu tej książki będzie również wiedzieli, co zrobił Ivan Zamorano, gdy Ronaldo wziął należącą do niego koszulkę z numerem „9” oraz która legenda futbolu powiedziała Brazylijczykowi, aby pamiętał, że „pozostać numer jeden na świecie jest o wiele trudniej, niż się nim stać”. Odkryjecie nawet jak fani Interu przyjęli wiadomość o kolejnym zerwaniu więzadeł przez Ronaldo, kiedy piłkarz był już zawodnikiem ich lokalnego rywala – Milanu.

„Chłopak z Rio był jak eksponat muzealny, który wszyscy chcieli podziwiać.”

Ziemowit Ochapski przybliża również teorię, według której Ronaldo mógł – także nieświadomie – zażywać podczas gry dla PSV substancje anaboliczne, przez co po latach miał nie tylko problemy z utrzymaniem prawidłowej masy ciała, ale przede wszystkim gnębiły go kontuzje kolan. Podaje kilka hipotez, które mogą być wyjaśnieniem paryskiej tajemnicy, czyli wydarzeń sprzed finału MŚ’98, kiedy Ronaldo dostał niewyjaśnionego ataku zagrażającego życiu a mimo to zagrał w meczu o złoto. Dziennikarz wyjaśnia także, dlaczego napastnik nie wszędzie był uwielbiany.

„[…] Ronaldomania ogarnęła fanów futbolu na całym świecie.”

„Ronaldo - fenomen z Brazylii” to pozycja, która zainteresuje kibiców, którzy jeszcze świeżo w pamięci mają boiskowe wyczyny jednego z najlepszych napastników w historii. To książka, która nie tylko przeniesie czytelnika w czasie, ale pozwoli także dokładniej poznać historię słynnego Brazylijczyka. Nie oznacza to jednak, że po lekturę nie powinno również sięgnąć młodsze pokolenie, dla którego będzie ona niczym książka edukacyjna opowiadająca o wielkiej legendzie, której nie mogli sami podziwiać.

„[…] jego przeczącym prawom fizyki dryblingów i goli nie dało się tak po prostu wymazać z pamięci.”

  

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


Źródło zdjęcia: https://static01.helion.com.pl/global/okladki/326x466/s_001k.jpg

AUTOR: RealAnia