Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester United. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manchester United. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 października 2021

„Lektury dla kibica” – Reset Michaela Owena

Autobiografia ostatniego angielskiego zdobywcy Złotej Piłki.

Rozdział 244.

Michael Owen. Reset – Michael Owen, Mark Eglinton

Kontuzje są zmorą każdego sportowca. Zaburzają rozwój kariery, czasem definitywnie, zbyt wcześnie, ją kończą. Jednym z piłkarzy, których sportowe życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej gdyby nie kontuzje jest Michael Owen. Ostatni angielski zdobywca Złotej Piłki. Nigdy się nie dowiemy, co jeszcze mógłby osiągnąć gdyby nie urazy. Nigdy nie dowiemy się, co by było gdyby nie odszedł z Liverpoolu. 

No właśnie, dlaczego Owen w ogóle przeszedł do Realu Madryt, choć nie chciał opuszczać The Reds? Co przeszkodziło w jego powrocie do Liverpoolu? Dlaczego podpisał kontrakt z głównym rywalem LFC – Manchesterem United? Na te i inne kluczowe pytania dotyczące kariery Michaela Owena odpowiada sam Anglik w swojej autobiografii pt. „Reset”, która ukazała się w Polsce za sprawą Wydawnictwa SQN.

„Bardziej znienawidziliby mnie za pójście do Manchesteru United czy Evertonu?”

Chcąc krótko zdefiniować książkę Michaela Owena trzeba użyć słowa: szczerość. To bez wątpienia główna cecha i siła tej pozycji. Owen w swojej autobiografii rozlicza się z przeszłością, nie unika trudnych tematów, nie gryzie się w język. Dzieli się z czytelnikami swoim punktem widzenia, refleksjami i przemyśleniami. Obszernie wyjaśnia poszczególne decyzje podejmowane przez siebie na kolejnych etapach kariery, oddzierając przy tym – niestety – futbol z romantyzmu.

„Ich defensywa się załamała, wyglądało to jak akcja żywcem wyjęta ze szkolnego boiska: żadnej orientacji, zero myśli taktycznej.”

Konstrukcja lektury jest bardzo prosta. Podobnie jak wiele książek tego gatunku, autobiografia Owena rozpoczyna się przedmową. W tym przypadku jest ich jednak aż sześć, w tym wstęp autorstwa sir Alexa Fergusona, czy Jamiego Carraghera. Następnie Owen przedstawia swoją historię w sposób chronologiczny począwszy od czasów dzieciństwa aż do życia po odwieszeniu butów na kołku i pracy w roli telewizyjnego eksperta. Kariera klubowa przeplata się z reprezentacyjną i wątkami z życia prywatnego, choć tych ostatnich jest najmniej.

„Naprawdę wydawało mi się, że nie mam sobie równych i nie odczuwałem żadnej presji.”

Muszę szczerze przyznać, że po lekturze czuję pewien niedosyt. Oczekiwałam, bowiem więcej historii z piłkarskiej szatni, czy też „smaczków”. Nie mówię, że ich nie było. Były, ale jednak nie w zadowalającej ilości. Wiedząc, w jakich klubach grał Owen, z jakimi piłkarzami dzielił szatnie, to chciałoby się odkryć kopalnię anegdot. Rozumiem jednak, że autobiografia była dla Owena przede wszystkim sposobem na wytłumaczenie się z transferowych decyzji, a także możliwością odpowiedzenia na zarzuty stawiane mu przez wielu kibiców.

„Ludzie, a w szczególności kibice piłkarscy, potrafią szybko osądzić człowieka.”

Jeśli chodzi o polskie wydanie lektury to pozycja ukazała się w ramach serii SQN Originals. Treść została wzbogacona trzema wkładkami z fotografiami. Niestety w tekst wkradło się trochę błędów w postaci literówek, braku spacji, a nawet nieusuniętych notatek tłumacza bądź korektora.

„Będąc piłkarzem Liverpoolu, w trakcie meczu żyjesz w harmonii z trybuną The Kop.”

Sięgając po tę pozycję dowiecie się, na co Owen wymienił sprzęt otrzymany w ramach pierwszej umowy sponsorskiej z Umbro, co uznaje za swoje największe osiągnięcie, czy też, która kontuzja wpłynęła na przebieg całej jego kariery i życia. Odkryjecie, w jakich okolicznościach dowiedział się o pierwszym powołaniu do reprezentacji, kogo uważa za najlepszego selekcjonera kadry pod względem taktyki, jak również, który mecz uznaje za swój najlepszy występ.

„Wszystko, co działo się w Anglii przed spotkaniami derbowymi, nijak się ma do tego, co ma miejsce w Hiszpanii.”

Przeczytacie, kto i w jaki sposób przekazał mu informację o zdobyciu Złotej Piłki, czym różniło się otrzymywanie wypłat w Anglii i w Hiszpanii oraz w jaki sposób na boisku komunikują się piłkarze. Dowiecie się, w czym Owen upatruje przyczyn porażek swojego pokolenia na poziomie reprezentacji, dlaczego popsuły się jego relacje z Alanem Shearerem, a także, który trener tak się wściekł w przerwie meczu, że rzucił w szatni tacą z talerzami o ścianę.

„Prawdą jest, że 90 procent piłkarzy faulowanych w polu karnym mogłaby spokojnie ustać na nogach.”

Owen odtwarza rozmowę z Pierluigim Colliną w trakcie meczu z Argentyną na MŚ, w której Włoch tłumaczył mu, dlaczego nie podyktował rzutu karnego, choć wiedział, że Anglik był faulowany. Zdradza, kto przed rzutami karnymi na Euro 2004 w meczu z Portugalią powiedział wprost trenerowi, że nie chce strzelać. Szczerze wyznaje, kiedy po raz pierwszy usłyszał, że Real Madryt się nim interesuje i wspomina, co Carragher mu powiedział, kiedy Owen podzielił się z przyjacielem tymi rewelacjami.

„Nigdy nie chciałem odejść, nie zamierzałem opuścić Liverpoolu.”

Anglik wyjaśnia, dlaczego nie wrócił do Liverpoolu, choć dogadał się z The Reds po sezonie spędzonym w Madrycie. Wyznaje, czemu podpisał kontrakt z Newcastle, choć uważał, że jest zbyt dobrym piłkarzem na taki klub. Ponadto, – co ważne dla kibiców LFC – tłumaczy, dlaczego zdecydował się założyć koszulkę Czerwonych Diabłów i wyznaje czy po latach żałuje, że przeszedł do United.

„Prawda jest taka, że większość zawodników nie jest tak lojalna, jak kibice lubią o nich myśleć.”

Kto był najlepszym piłkarzem, z którym Owen grał w jednej drużynie? Jak Paul Gascoigne zareagował na brak powołania na mundial w 1998 roku? Co Alan Shearer odpowiedział, kiedy Owen zapytał przed serią jedenastek na MŚ we Francji, w który róg powinien strzelać? Kto był „duszą szatni Realu”?

„Po prostu osiągnąłem szczyt kariery między 18. a 22. rokiem życia.”

Książka Michaela Owena to pozycja dla wszystkich miłośników piłkarskich autobiografii. W szczególności powinna zaś zainteresować kibiców ligi angielskiej, a zwłaszcza – rzecz jasna – Liverpoolu. Fani The Reds odnajdą w niej odpowiedzi na nurtujące ich od lat pytania i otrzymają szansę na zrozumienie piłkarza, który kiedyś złamał ich serca.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

 Książkę kupicie w księgarni labotiga.pl


Źródło zdjęcia: własne

 

Powiązane wpisy:

     1. Anatomia Liverpoolu. Historia w dziesięciu meczach

     2. L.F.C. 125 lat. Historia alternatywna

     3. Steven Gerrard. Autobiografia legendy Liverpoolu

     4. Manchester United. Diabelska biografia

wtorek, 22 stycznia 2019

„Lektury dla kibica” – Cristiano i Leo

Historia pewnej rywalizacji.

Rozdział 181.

Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego –  Jimmy Burns

Jimmy Burns to nazwisko znane czytelnikom literatury sportowej. Burns jest autorem takich pozycji, jak „Barça. Życie, pasja, ludzie”, czy też „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol”. Obie powyższe książki oceniłam pozytywnie, więc z optymistycznym nastawieniem podeszłam do lektury pt. „Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego”. Czy kolejna książka Burnsa okazała się równie dobra, co poprzednie? Przekonajmy się…

„Jeżeli którykolwiek z nich istniałby bez drugiego, uznano by go bez chwili wahania za najważniejszego piłkarza swojego pokolenia.”

Można powiedzieć, iż „Cristiano i Leo” to dwie biografie w jednym. Jimmy Burns chronologicznie opisuje losy obu piłkarzy, zarówno w poszczególnych klubach, jak i reprezentacjach, nie pomijając przy tym wątków z ich życia prywatnego. Jednocześnie zwraca uwagę na wydarzenia, które miały wpływ na osobowość i późniejsze życie obu bohaterów. Co więcej wskazuje zarówno na widoczne różnice pomiędzy Ronaldo i Messim, jak i na punkty wspólne, które na pierwszy rzut oka trudno dostrzec. Dziennikarz początkowo przeplata dwie historie, kiedy natomiast drogi CR7 i Messiego połączyły się na piłkarskiej murawie cześć dalszych wydarzeń przedstawionych zostało we wspólnych rozdziałach. 

Jeśli chodzi o ramy czasowe książki, to jest to dosyć aktualna lektura. Główna narracja rozpoczyna się od pochodzenia i narodzin piłkarzy, zaś kończy się wraz z finałem Ligi Mistrzów w Cardiff. Natomiast najnowsza historia została dopisana w epilogu. Autor krótko wspomina o trzecim z rzędu triumfie Realu w Champions League i odejściu CR7 ze stolicy Hiszpanii, zaś nieco szerzej opisuje zeszłoroczny mundial.

„Messi wygrał bitwę, ale to Ronaldo zwyciężył w wojnie.”

Książka Jimmy’ego Burnsa to jedna z wielu dostępnych na rynku pozycji traktujących o postaciach Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego. Czy warto, więc po nią sięgnąć? Dla osób, które doskonale znają historie tych piłkarzy, czytali ich biografie i na co dzień śledzą rozgrywki lig europejskich wiele przedstawionych w książce wątków będzie znanych. Niestety nie da się uniknąć w tym temacie powtórzeń. Jimmy Burns nie wymyślił przecież ich życiorysów od nowa. Jednak pomysł na opisanie historii tych dwóch postaci łącznie zasługuje na uznanie i uwagę. Lekturę dobrze i szybko się czyta.

„Łzy Ronaldo po tamtym meczu symbolizowały smutek całego kraju.”

W przypadku kolejnej książki danego autora nie da się uniknąć także pewnych porównań. Dlatego też, jeśli miałabym ocenić książkę „Cristiano i Leo” na tle pozycji „Barça. Życie, pasja, ludzie” oraz „Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol” to w rankingu znalazłaby się… najniżej. Na taką ocenę wpływa nie tylko fakt, iż lektura niezbyt mnie zaskoczyła, ale przede wszystkim pewien istotny szczegół. Otóż w recenzji książki o historii FC Barcelony chwaliłam obiektywizm autora. Pomimo iż Jimmy Burns jest kibicem Barcy (o ironio urodzonym w Madrycie) opisał historię katalońskiego klubu taką, jaka była naprawdę. W przypadku książki o Cristiano i Leo zdecydowanie tego zabrakło. Autor nie zawsze był w stanie ukryć swoje sympatie oraz antypatie w prezentowanych treściach. To bez wątpienia największy mankament tej książki.

„Czy możecie sobie wyobrazić jednego z nich podającego piłkę do drugiego albo ich obu świętujących razem zdobycie bramki?”

Pomimo iż Jimmy Burns opisuje dobrze znane życiorysy piłkarzy, w lekturze można znaleźć ciekawe wątki. Sięgając po tę pozycję dowiecie się, który trener przeniósł Ronaldo z pozycji środkowego napastnika, – którą zajmował od dzieciństwa – na lewe skrzydło, czy też jak po latach Xavi wspominał pierwszy wspólny trening z Messim. Odkryjecie, który z nich – CR7 czy Leo – w zaledwie jednej edycji rozgrywek wystąpił w składach do lat 16, 17, 18, zespole rezerw i pierwszej drużynie. Po lekturze będzie także wiedzieli, kto nazwał Messiego „potworem” oraz z którymi trenerami Ronaldo dogadywał się najlepiej.

„[…] Messi znalazł w Inieście i Xavim bratnie dusze.”

Przeczytacie o relacjach panujących między Messim i Maradoną, a także o podobieństwach i różnicach obu Argentyńczyków. Dowiecie się, jakie rewolucje przeprowadził Guardiola obejmując pierwszą drużynę Barcelony, kim byli zawodnicy, którzy pomogli rozbłysnąć Messiemu w Katalonii, jak również, jakie cechy Leo podziwiał w Inieście. Przeczytacie nawet, co Florentino Pérez i Jorge Valdano powiedzieli autorowi na temat Cristiano.

„Ronaldo stał się zabójczym snajperem […].”

Kogo Messi nazwał „największym hiszpańskim zawodnikiem wszech czasów”? Z kim podczas gry w United Ronaldo obstawiał liczbę goli, które strzeli w nadchodzącym sezonie? Jaki zapis widnieje w kontrakcie Messiego na wypadek gdyby Barcelona została wykluczona z wszelkich rozgrywek na skutek uzyskania przez Katalonię niepodległości?

„Jego rodacy wychodzili z założenia, że dopóki Messi nie sięgnie po tytuł mistrza świata, nie będzie w pełni zasługiwał na status argentyńskiej legendy.”

„Cristiano i Leo. Historia rywalizacji Ronaldo i Messiego” to lektura, która pozwala prześledzić dotychczasową drogę, którą przeszli obaj piłkarze, aby dotrzeć na szczyt futbolowego świata. To książka, która zainteresuje nie tylko fanów obu tytułowych zawodników, ale wszystkich kibiców piłkarskich. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
   1. Piłkarska furia. Podróż przez hiszpański futbol
   2. Barça. Życie, pasja, ludzie

wtorek, 2 maja 2017

„Lektury dla kibica” – Czerwona historia Manchesteru

Długi weekend, więc wypadałoby coś poczytać. ;)

Rozdział 128.

Manchester United. Diabelska biografia – Jim White

Busby, Charlton, Best, Ferguson, Cantona, Giggs, Scholes… Lista jest znacznie dłuższa, ale nie trzeba wymieniać dalej, aby każdy wiedział, z jakim klubem powinien skojarzyć tych panów. Odpowiedź jest jedna - Manchester United. Jeden z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich. Drużyna z niezwykle bogatą i ciekawą historią. Historią, która mamy okazję lepiej poznać za sprawą książki „Manchester United. Diabelska biografia”.

„’United, dzieci, żona: w tej kolejnośc’, głosi transparent wywieszany często na wyjazdach.”

„Manchester United. Diabelska biografia” to historia United począwszy od powstania klubu, pierwsze trofea, lata klęsk, poprzez tragedię w Monachium i panowanie sir Alexa Fergusona, aż do momentu wyboru Mourinho na stanowisko menedżera. Książka autorstwa Jima Whita nie jest jednak zwykłą lekturą opisującą jedynie kolejne boiskowe poczynania United. To fantastyczna opowieść o dziejach jednego z najsłynniejszych klubów piłkarskich świata. To historia ludzi, którzy na przestrzeni lat odcisnęli piętno na herbie Czerwonych Diabłów. To wreszcie zbiór wydarzeń, które zmieniły koleje futbolowej historii.

„Law, Charlton i Best – złota trójca Old Trafford – stworzyli Manchester United.”

Co więcej ta książka nie została napisana przez przypadkowego dziennikarza, ale przez człowieka związanego z United, ich wieloletniego kibica. Dlatego też lektura jest pełna pasji, którą podczas czytania można odczuć. Ponadto Jim White nie pomija wydarzeń i postaci, dla których nie ma miejsca w oficjalnej historii klubu, a także nie stroni od krytycznych opinii. W związku z powyższym lektura jest również prawdziwa i szczera.

„Klub istnieje po to, aby przepełniać serca swoich kibiców światłem, aby dać im coś, czego nie da im nic innego.”

Sięgając po pozycję „Manchester United. Diabelska biografia” dowiecie się, dlaczego piłkarze okradli biura własnego klubu i wynieśli trofeum za Puchar Anglii, a także, dlaczego z logo usunięto słowa „Football” i „Club”. Przeczytacie jak Matt Busby trafił do United oraz jaką rewolucję przeprowadził w klubie, dlaczego poprzednicy Busby’ego nie pozwalali zawodnikom na ćwiczenia z piłką podczas treningów oraz co, oprócz umiejętności i talentu, sir Busby zaliczał do najważniejszych atutów piłkarza.

Jim White opisuje momenty piękne, jak i te smutne, czy wręcz trudne. Wspomina największą tragedię w dziejach klubu. Wyjaśnia jak zmieniło się postrzeganie klubu po katastrofie w Monachium. Zdradza także, w jaki sposób Busby dowiedział się o śmierci swoich piłkarzy.

„Klub ten nie umarł w brei pod Monachium.”

Czytając te lekturę przekonacie się czy Ron Atkinson zgadza się ze stwierdzeniem, że jego drużyna United była zespołem jednego zawodnika – Bryana Robsona. Odkryjecie jak Gordon Strachan zareagował na wiadomość, że nowym trenerem United został Alex Ferguson. Dowiecie się, kto nazwał Old Trafford - Teatrem Marzeń, kto jako pierwszy użył określenia „suszarka” by określić tyradę stosowaną przez Fergusona, jak również, co było pietą achillesową Manchesteru United prowadzonego przez sir Alexa.

„Porażka i Manchester United: te słowa nie widniały obok siebie, odkąd w 1990 roku Alex Ferguson rozpoczął swój marsz po trofea.”

Kto i kiedy nadał piłkarzom United przydomek „Dzieciaki Busby’ego”? Która drużyna United została nazwana – dziś powszechnie znanym określeniem – Czerwonymi Diabłami? Który mecz „uratował Fergusonowi posadę i rozpoczął niemal dwie dekady czystej chwały”? Co Ferguson powiedział w przerwie finału LM’ 99 gdy United przegrywało z Bayernem by ostatecznie odnieść triumf?

 „Gra dla Manchesteru United to nie była tylko praca. To było powołanie.”

Jim White bazując na wspomnieniach i relacjach menedżerów, zawodników, a także kibiców w niezwykle ciekawy sposób przedstawia historię Manchesteru United. To nie jest nudna biografia klubu, pełna liczb i niewiele znaczących statystyk. To fascynująca opowieść o ludziach, którzy herb United mieli wyryty na sercu.  Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Czerwonych Diabłów.

 „Ferguson zawsze kładł nacisk na jedno: Old Trafford to miejsce ważniejsze niż jakikolwiek człowiek. Ludzi można wymienić.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

niedziela, 29 stycznia 2017

„Lektury dla kibica” – Lider wśród liderów

Dziś kolejna książka o tematyce sportowej, ale i nie tylko.

Rozdział 120.

Alex Ferguson. Być liderem - Alex Ferguson, Michael Moritz

Na wstępie muszę przyznać, iż z pewną rezerwą sięgnęłam po książkę, której współautorem jest sir Alex Ferguson. Owe rozterki w żadnym wypadku nie dotyczyły postaci wybitnego trenera, legendy Manchesteru United. Moje wątpliwości odnosiły się do tematyki lektury. Obawiałam się, bowiem że będzie to wyłącznie książka biznesowa, lektura motywacyjna, mówiąca o „byciu liderem” i dochodzeniu do sukcesu. Tymczasem było zupełnie odwrotnie! W pozycji „Alex Ferguson. Być liderem” – ku mojej radości – to sport gra główną rolę. Dawno żadna książka mnie tak pozytywnie nie zaskoczyła! 

„Nie domagałem się zaszczytów, nie szukałem sławy, uznania, że pozjadałem wszystkie rozumy. Chciałem tylko, żeby nasza drużyna wygrywała.”

Książka łączy w sobie historię życia Fergusona i związanych z nim klubów, przede wszystkim oczywiście Czerwonych Diabłów, z poradami na temat skutecznego zarządzania ludźmi. Sir Alex przedstawia elementy i sekrety bycia dobrym liderem. Wszystkie swoje teorie uwiarygadnia przykładami z własnego życia. Dzięki temu, iż Ferguson całe życie jest związany z piłką nożną czytelnik otrzymuje mnóstwo ciekawych informacji i wspomnień ze świata futbolu. Tematyka psychologiczno-biznesowa jest tutaj furtką do fascynującego świata piłkarskiej szatni i ławki trenerskiej.

„Nie mogłem znieść samej myśli o tych wszystkich trofeach, które trafiły do Liverpoolu.”

Szkot porusza wiele ciekawych wątków i zwraca uwagę na detale, o których kibice w ogóle nie myślą. Wspomina, w jaki sposób budował drużynę, ukazuje jak wygląda „od środka” zarządzanie klubem oraz odkrywa elementy pracy menedżera. Mówi o komunikacji i relacjach z mediami. O pieniądzach, transferach, negocjacjach i agentach. O wielkich gwiazdach, które trenował i prowadził na drodze do najwyższych celów i największych trofeów.

 „Zdarzali się piłkarze, którym nie drgnęła powieka, gdy włączałem tak zwaną „suszarkę”, ale z pewnością wielu innych, szczególnie młodszych, trzęsło się wtedy ze strachu.”

Czytając pozycję wydaną przez Wydawnictwo SQN dowiecie się, dlaczego Manchester w ogóle zainteresował się Fergusonem, co doprowadziło United do kupna Erika Cantony, czy też, co po treningach robił Beckham, Giggs i CR7. Przeczytacie, czego według Szkota dowodzi fakt, że Cristiano Ronaldo nie ma ani jednego tatuażu oraz który piłkarz United był „oporny na jakąkolwiek dyscyplinę”, a kto z kolei trzymał się wszystkich wytycznych trenera „niczym rzep psiego ogona”.

„Ronaldo natomiast potrafiłby trafić do bramki z rzutu wolnego, nawet jeśli kopałby z księżyca.”

Odkryjecie, dlaczego kontrakty wszystkich zawodników klubu nie powinny wygasać w tym samym czasie, których menedżerów sir Alex najbardziej podziwia, jak również, który piłkarz wściekł się, kiedy Ferguson mianował na kapitana United Roya Keane’a. Dowiecie się, którzy piłkarze zasługują według Szkota na określenie „klasa światowa”, prowadzenie, której drużyny nazwał „beznadziejną robotą” oraz w jakich sytuacjach gotowy był podejmować ryzyko zamiast trzymać się wcześniejszych ustaleń i taktyki.

„Zwykle im mówiłem: „W momencie gdy przestaniemy pracować ciężej niż inne drużyny, nie będziemy już Manchesterem United”.”

Przeczytacie, jaki nieznany talent posiada Diego Forlán, czego zagraniczni piłkarze uczyli Anglików oraz jak Ferguson radził sobie z niepokojem odczuwanym przed każdym meczem. Czytając „Alex Ferguson. Być liderem” będziecie mieli okazję „zobaczyć” jak na przestrzeni lat zmieniał się świat futbolu oraz otrzymacie możliwość odkrycia, jakie relacje panują między menedżerami piłkarskimi. Poznacie również intrygującą teorię sir Alexa, mówiącą, iż mecze wygrywa ośmiu a nie jedenastu piłkarzy (ciekawe, nieprawdaż?).

„Stawiałem dyscyplinę ponad wszystko i być może kosztowało nas to kilka tytułów.”

Ferguson ujawnia, jakie kary dyscyplinarne stosował wobec piłkarzy oraz zdradza czy czasem kierował się sentymentami przy ustalaniu składu. Przyznaje, kogo uważał „za zawodnika Manchesteru, tylko grającego w innych barwach” (barwach Arsenalu). Tłumaczy, dlaczego większość piłkarzy pochodzi z robotniczych środowisk. Wspomina, w jakich okolicznościach poinformował Jaapa Stama o tym, że klub zdecydował się go sprzedać.

„Ten, do którego się nie odzywałem, wiedział, że to kara i że ma przechlapane.”

Sir Alex opowiada także o rozterkach, które przeżywał, gdy w United grał jego syn, o tym jak musiał być dla niego menedżerem a nie tatą. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego „zawodnicy w Premier League są teraz bardziej podatni na kontuzje niż kiedyś”, choć znajdują się w lepszej formie fizycznej. Opowiada wreszcie o życiu na emeryturze oraz zdradza, za którym aspektem dawnego życia tęskni najbardziej.

„Słabość do butelki zniszczyła wiele karier, hazard zaś jest rakiem toczącym niejedną szatnię.”

Co stale napędzało sir Alexa nawet w trakcie najlepszych sezonów w Manchesterze? Jak młody Gary Neville reagował na krytyczne uwagi trenera? Dlaczego Czerwone Diabły zrezygnowały z kupna Petra Čecha umożliwiając tym samym transfer bramkarza do Chelsea? Co Ferguson powiedział w przerwie finału LM w 1999 roku, kiedy United przegrywało z Bayernem Monachium 0:1 (wynik końcowy znają wszyscy)?

„[…] zdarza mi się myśleć, że z tą drużyną i piłkarzami, których miałem do dyspozycji, powinniśmy byli osiągnąć jeszcze więcej.”

Książka „Alex Ferguson. Być liderem” zdecydowanie wyróżnia się wśród innych pozycji o tematyce sportowej. Kibice znajdą w niej sporo ciekawych anegdot, a trenerzy, menedżerowie i kierownicy odkryją cenne wskazówki, które mogą okazać się niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Opowieść byłego trenera United czyta się z wielkim zainteresowaniem. To pozycja niebanalna, zaskakująca i wciągająca. Trzeba ją po prostu przeczytać!

P.S. Nawet marny epilog autorstwa Michaela Moritza, w którym Anglik porównuje futbol z biznesem z Doliny Krzemowej, nie był w stanie popsuć pozytywnego odbioru tej książki.

Jeszcze więcej złotych myśli Fergusona:

„Smutna spuścizna po George’u Bescie zawsze będzie odgrywać ważną rolę we wspólnej pamięci ludzi związanych z United.”

„Starsi gracze nie tyle konkurują z młodszymi, co raczej z wizją samych siebie sprzed lat.”

 „Jedenastu laureatów Nagrody Nobla nie sięgnie po Puchar Anglii.”

„Kiedy wiedziałem, że przegramy, zawsze – […] – starałem się dopilnować, żebyśmy nie zostali rozniesieni w pył.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

sobota, 3 grudnia 2016

„Lektury dla kibica” – CR7 prześwietlony

Dziś na „tapetę” weźmiemy CR7. Piłkarza, który budzi skrajne emocje. Piłkarza, który jest legendą za życia.

Rozdział 114.

Cristiano Ronaldo. Biografia - Guillem Balagué

Cristiano Ronaldo to jeden z najbardziej obserwowanych i śledzonych sportowców świata. Napisano o nim już wiele, ale takiej książki jak ta autorstwa Guillema Balagué dotychczas nie czytałam. Hiszpański dziennikarz nie opisuje jedynie losów i przebiegu kariery Portugalczyka, ale wykracza daleko ponadto. Prześwietla przeszłość Ronaldo. Dokonuje analizy zachowań piłkarza, szuka ich wytłumaczenia oraz źródła. Porusza ciekawe aspekty jego życiorysu. Ta książka to – według słów samego autora – kolejna warstwa wieloaspektowej osobowości piłkarza.

„Nie obiecuję obiektywizmu, obiecuję natomiast pełną i nieograniczoną dociekliwość w poznaniu Ronaldo, jego życia i ścieżki, którą podąża.”

Patrząc na okładkę książki wiedziałam, iż będzie do dobra lektura. Skąd zrodziła się ta pewność? Wystarczyło nazwisko autora. Guillem Balagué jest gwarantem jakości. Trafiłam już wcześniej na pozycje napisane przez hiszpańskiego dziennikarza - „Messi. Biografia” oraz „Pep Guardiola. Sztuka zwyciężania” – i czas poświęcony tym lekturom w żadnym wypadku nie był czasem straconym. Lektura o Messim była pierwszą autoryzowaną biografią Argentyńczyka. W przypadku projektu o Ronaldo główny bohater nie brał udziału w powstaniu książki. Guillem Balagué miał, bowiem obawy, iż agent CR7 będzie go kontrolował. Hiszpan nie chciał także, aby jego książka była częścią kampanii promocyjnej piłkarza. Nie zamierzał powtarzać znanych historii i mitów, jego celem było po prostu dotarcie do prawdy.

„Chciał wykonywać więcej zwodów niż rywal, zakładać więcej siatek, chciał mijać dryblingiem jak najwięcej piłkarzy drużyny przeciwnej.”

Guillem Balagué przywołuje ważne i przełomowe występy Ronaldo na boisku oraz jego nieprawdopodobne osiągnięcia. Jednak głównym tematem tej książki jest Ronaldo-człowiek, a nie Ronaldo-piłkarz. Autor skupia się na próbie ukazania jego charakteru, wyjaśnienia zachowań, analizie jego osobowości. Jest to ewenement i biografia nietuzinkowa, która niesamowicie wciąga czytelnika! Jej kolejne strony dosłownie się pochłania! Lekturę cechuje także mistrzowska narracja. Nie sposób nie zwrócić uwagi na ogrom pracy wykonanej przez autora i jego pełen profesjonalizm. Hiszpan był na Maderze, w Lizbonie, Manchesterze i Madrycie, przeprowadził mnóstwo wywiadów, zasięgnął opinii kilku ekspertów z dziedzin pozasportowych. Słowem: wykonał kawał dobrej dziennikarskiej roboty! Pod względem merytorycznym perfekcyjnie przygotował się do tej książki.

„Ronaldo to przypadek jeden na tysiąc, albo i na dziesięć tysięcy.”

Guillem Balagué w wielu opisywanych wątkach dotyczących piłkarza odwołuje się do wiedzy psychologa, czy też socjologa. Wyjaśnia, w jaki sposób warunki, w jakich CR7 się wychowywał i sytuacja rodzinna wpłynęła na to, jakim Ronaldo stał się piłkarzem, zarówno pod względem stricte technicznym, jak i psychicznym. Autor zasięgnął opinii specjalisty od mowy ciała, aby zrozumieć, co kryje się za świadomymi i podświadomymi gestami Ronaldo na boisku. Ekspert ten odkrywa przed nami, co oznaczają i jaki przekaz mają poszczególne „cieszynki” po golach piłkarza. Wyjaśnia również, co CR7 przekazuje, kiedy nie świętuje sukcesów odnoszonych przez kolegów z zespołu. Ponadto psycholog tłumaczy, dlaczego według jego opinii Portugalczyk wścieka się, gdy adresowanego do niego podanie okazuje się niecelne. Natomiast specjalista ds. marketingu pomoże Wam zrozumieć, co zadecydowało, o tym, że „marka CR7 dotarła na sam szczyt świata reklamy”.

„Chłopcy tacy jak on każdą porażkę przeżywają jak najstraszliwszą tragedię. Do przyjęcia są jedynie gole i zwycięstwa. Reszta po prostu nie mieści im się w głowie.”

Guillem Balagué przytacza w książce wypowiedzi nie tylko wielu ekspertów, ale również osób ze świata futbolu. Tym samym „wysłuchacie” opowieści byłego trenera przygotowania siłowego United, Mike’a Clegga o jego pracy z CR7 oraz o tym, dlaczego rzucił piłkę wkrótce po tym jak Ronaldo odszedł z klubu. Natomiast z relacji jednego z kolegów Ronaldo ze szkółki Sportingu dowiecie się, jaki Cristiano jest w stosunku do przyjaciół, dokąd wymykał się w środku nocy podczas pobytu w Lizbonie, a także czy Portugalczyk lubi oglądać mecze oraz jakie relacje łączyły go z Ricardo Quaresmą.

„Ferguson żadnego innego piłkarza nie traktował z takim szacunkiem i takim uczuciem, jak Ronaldo.”

Z książki dowiecie się także, z jakiego powodu CR7 odciął się od swego pierwszego klubu, dlaczego Ronaldo nie został zawodnikiem Interu, Arsenalu, czy też Barcelony (!) oraz którą bramkę CR7 portugalska prasa okrzyknęła mianem „dzieła sztuki”. Poznacie afrykańskie korzenie Ronaldo oraz wytłumaczenie wpływu tego faktu na wrodzony talent piłkarski Portugalczyka. Odkryjecie jak spóźnienie szefa ds. rekrutacji Maritimo na jedno spotkanie wpłynęło na całe życie Ronaldo, a także, w jaki sposób Portugalczyk zmienił się po otrzymaniu drugiej Złotej Piłki w karierze.

 „Grał bezpośrednio, nieschematycznie, ofensywnie, odważnie i z dużą pewnością siebie.”

Hiszpański dziennikarz ujawnia również nieścisłości dotyczące transferu Portugalczyka do Manchesteru United oraz ukazuje zawiłości związane z przejściem piłkarza do Madrytu. Zdradza tajne treści dokumentów i umów, które były zawierane pomiędzy CR7 a Realem na długo przed oficjalnym transferem. Dementuje plotki i wskazuje nieprawdziwe informacje, które pojawiły się dotychczas w mediach na temat Portugalczyka.

„Dotrwał do końca kolejnego sezonu i znów prawie nie miał sił, aby grać.”

Guillem Balagué wyjaśnia, dlaczego piłkarzom trudno zasłużyć sobie na podziw i szacunek grając w Hiszpanii. Ujawnia szczegóły konfliktu pomiędzy CR7 a Mourinho, oczywiście nie omija także tematu jego rywalizacji z Messim. Autor tłumaczy również, dlaczego uważa, że Portugalczykowi brakuje pewności siebie. Zapytacie – Ronaldo i brak pewności siebie? Rozwinięcie tej ciekawej teorii znajdziecie tylko w książce „Cristiano Ronaldo. Biografia”.

„Na szczycie piłkarskiego świata nie było nikogo, kro mógłby przyćmić Cristiano Ronaldo. Ponad nim także, może z wyjątkiem jego trudnego charakteru.”

Guillem Balagué w swojej książce ukazuje Ronaldo, jako człowieka, utożsamia go z nami, “zwykłymi śmiertelnikami” i mocno zaznacza fakt, iż sportowiec nie jest krystaliczny. Jednak dziennikarz ani przez chwilę nie umniejsza osiągnięć, talentu i ciężkiej pracy wykonanej przez Portugalczyka w drodze na szczyt. Hiszpan nie ocenia Ronaldo, a jedynie stara się dotrzeć do prawdy, która często różni się od wersji podawanej przez najbliższe otoczenie piłkarza. Dzięki temu książka jest wiarygodna i zmusza do myślenia! To świetna lektura i nie dziwię się, że zdobyła tytuł Piłkarskiej Książki Roku 2015 w Wielkiej Brytanii. Uważam, że jest również poważnym kandydatem do zwycięstwa w Plebiscycie Sportowa Książka Roku w naszym kraju. Takiej biografii, bowiem jeszcze nie czytaliście!

„Gdyby Cristiano robił odrobinę więcej dla drużyny i odrobinę mniej dla siebie, rozkwitłby i zespół, i on.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 11 marca 2016

„Lektury dla kibica” - Henning Berg

Bo ja lubię, gdy coś mnie pozytywnie zaskoczy! :)

Rozdział 96.

Henning Berg. Z Manchesteru do Warszawy - Joachim Førsund

Polskie tytuły zagranicznych filmów czy też książek często nie mają nic wspólnego z oryginałem. W przypadku biografii Henninga Berga polski tytuł jest po prostu mylący. Tak samo zresztą jak zdjęcie na okładce książki, gdzie widnieje Berg ubrany w garnitur z herbem Legii. Wszystko to zostało zrobione specjalnie dla Polaków. Pewnie w celu zwiększenia sprzedaży. A prawdę mówiąc w ogóle nie było to konieczne, bo książka broni się sama. To nietuzinkowa biografia.

„Bo nie jest naturalne, żeby chłopak z Lørenskog, który nigdy nie był jakimś supertalentem, mógł przeżyć coś takiego.”

„Z Manchesteru do Warszawy” to historia byłego już trenera Legii Warszawa. Jednak z klubem ze stolicy wiąże ją tylko wstęp i załączony na początku polskiego wydania wywiad ze współwłaścicielem Legii. Biografia w oryginale powstała w 2004 roku, czyli niespełna na dekadę przed tym jak Berg objął Legię, w związku, z czym dotyczy tylko jego zawodniczej kariery.

Z „polskiej” części lektury dowiecie się, który finał Ligi Mistrzów był jednym z wydarzeń, które ukształtowały go, jako trenera, z czym Bergowi przed przyjazdem do Polski kojarzył się nasz kraj oraz skąd wzięła się idea zagranicznego szkoleniowca w Warszawie i jakim człowiekiem jest Berg w opinii współwłaściciela Legii.

„Zachowanie Henninga Berga nigdy nie było spektakularne ani niezwykłe. To ambicja, radość z wygrywania i prawie chorobliwa niechęć do przegranych sprawiała, że był dobry.”

Oryginalna część biografii podzielona została natomiast na trzy części - Rangersi, Norwegia, Manchester United i Blackburn Rovers – i jest pełna ciekawych historii zza kulis oraz piłkarskich anegdot. Joachim Førsund, norweski dziennikarz, towarzyszył Bergowi w ostatnich miesiącach jego piłkarskiej kariery. W zasadzie to razem napisali tę książkę, a czyta się ją jednym tchem. I choć autor był blisko Norwega i jego rodziny, to nie wystawił mu laurki. Wprost wspomina jego błędy, wybryki i kontrowersyjne decyzje. Obiektywizm nie jest mu obcy.

Są rozmowy autora z piłkarzem, relacje samego Berga, jego żony, trenerów i innych zawodników. Poznajemy także okoliczności tych spotkań. Wraz z dziennikarzem przenosimy się do domu Berga, oglądamy derby Glasgow i idziemy na imprezę z okazji zakończenia jego kariery. Jedziemy do Blackburn, odwiedzamy samego sir Alexa Fergusona i zwiedzamy Old Trafford (słuchając jednocześnie jak Berg przez telefon poprawia informacje przekazywane przez stadionowego przewodnika). Te podróże stają się pretekstem do zebrania informacji na temat Henninga, a także są punktem wyjścia do przywołania ważnych i interesujących historii z przeszłości Norwega.

„Nigdy nie grał na 90 procent. Zawsze na 100. Wszyscy napastnicy w Anglii o tym wiedzieli. Dlatego bali się przeciw niemu grać.”

Dowiecie się jak z wysokości trybun wyglądają mecze Rangersów z Celtikiem, dlaczego fani Rangersów nienawidzą Irlandczyków, o czym sir Alex opowiadał zawodnikom, gdy drużyna przechodziła ciężkie chwile, jak również, kto był najtrudniejszym napastnikiem, przeciwko któremu grał Berg.

Przeczytacie, kto w United podrabiał autografy zawodników i składał podpisy w odpowiedzi na listy fanów, z którym rywalem Norweg kłócił się przy okazji każdego wspólnego spotkania, za co podziwiał Kanny’ego Dalglisha oraz którzy zawodnicy United zwykle odzywali się w szatni by zmotywować innych przed meczem.

„Myśli szybciej niż Thierry Henry.”

Odkryjecie, dlaczego mający 18 lat Henning będąc na testach w United rozgrzewał się z pierwszą drużyną, choć miał trenować z rezerwami oraz jak wtedy Alex Ferguson uzasadnił decyzje o nie podpisaniu z Norwegiem kontraktu.

Dowiecie się ile tysięcy funtów potrącił mu z pensji Ferguson za to, że Berg pojechał na parę dni do domu bez pozwolenia szefa, a także czy Berg zgadzał się z decyzją kierownictwa reprezentacji o wykluczeniu z zespołu Johna Carew, gdy ten pobił Johna Arne Riise a także, dlaczego później Carew groził Henningowi.

Żona Henninga opowie Wam o hierarchii partnerek piłkarzy Manchesteru United, Roy Kean zdradzi, czego nigdy nie zapomni Bergowi, sir Alex natomiast wyjawi, dlaczego kupił Norwega a także zdradzi, w jaki sposób sprawdzał czy piłkarzowi pieniądze nie uderzyły do głowy.

 „Miałem farta, że mogłem grać u Dalglisha i Fergusona. Ogromnego farta.”

„Z Manchesteru do Warszawy” to bardzo ciekawa książka. Napisana z pomysłem. Bardzo dobrym pomysłem! Pozwala poznać Henninga Berga - piłkarza, ale przede wszystkim człowieka, a także przenieść się w barwny świat futbolu lat 90-tych. Naprawdę warto!


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:




Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 11 grudnia 2015

„Lektury dla kibica”- Najsmutniejsza autobiografia sportowca

Dziś autobiografia piłkarza, który wpisał się w historię futbolu wielkimi literami, choć zniszczył swój niezwykły talent.

Rozdział 88.

George Best. Najlepszy. Autobiografia - George Best, Roy Collins

Książka Besta to bodajże najsmutniejsza autobiografia, jaką w życiu przeczytałam. Jest naprawdę przygnębiająca. Ukazuje słabość i cierpienie alkoholika. Spodziewałam się wielu zabawnych anegdot, a tymczasem otrzymałam poruszające wyznanie człowieka, który nie wahał się wprost oświadczyć, iż nałóg zrujnował mu życie i karierę.

“Picie to jedyny przeciwnik, którego nie udało mi się pokonać […].”

Przez wielu uznawany był za najlepszego piłkarza na świecie. Legenda Manchesteru United. Nazywany królem życia. To on wypowiedział słynne zdanie: „W 1969 roku rzuciłem kobiety i alkohol. To było najgorsze 20 minut w moim życiu”. Całkiem zabawne, ale ten sam człowiek po latach swoją autobiografię rozpoczął słowami „Cierpiałem tak bardzo, że gdyby ktoś zaoferował mi pigułkę, która zakończyłaby to wszystko, nie wahałbym się jej zażyć"…

George Best wspomina swoje dzieciństwo, czasy dorastania, najważniejsze mecze i kluczowe momenty kariery. Życie z popularnością i ciążącą presją. W tej autobiografii najwięcej jest jednak życia prywatnego. Alkoholu i kobiet. Dokładniej mówiąc jego burzliwych relacji z kobietami. Best ukazał swoje życie takim, jakie było naprawdę. Wszystkie jego blaski i cienie. Zwycięstwa i jeszcze więcej porażek. Porażek odniesionych nie na piłkarskim boisku, ale głównie poza nim.

Książka Irlandczyka pozwala kibicom nie tylko zapoznać się z jego losami, ale także ukazuje powody i przyczyny jego upadku. Uczy, że beztroskie życie zawsze ma konsekwencje, a sława, presja i wielkie pieniądze to połączenie, które zazwyczaj oznacza kłopoty. Wielkie kłopoty.

„Tylko w cichym barze, kiedy piłem z przyjaciółmi, mogłem uciec od tego całego szaleństwa i poczuć się jak ktoś zwyczajny.”

Sięgając po tę książkę przeczytacie jak Best dostał się na testy w Manchesterze United oraz po jakim czasie postanowił wrócić do domu. Poznacie jego trudne początki w wielkim klubie i nieznanym mieście. Odkryjecie, co kupił by uczcić podpisanie kontraktu z Czerwonymi Diabłami. George Best w swojej autobiografii wyznał, co myślał o sir Bobbym Charltonie oraz wspomniał moment poznania Matta Busby’ego i zdradził czy trener rzeczywiście był dla niego jak ojciec.

„Byłem młody, nieźle wyglądałem i miałem najlepszą pracę na świecie. Co mogłoby pójść źle?”

Dowiecie się, po którym meczu zaczął nosić ochraniacze, kiedy po raz pierwszy nazwano go mianem „El Beatle”, co było ostatnią rzeczą, jaką zapamiętał z meczu, w którym wygrał Puchar Europy, a także, które upomnienie arbitra określił słowami „była to najbardziej satysfakcjonująca czerwona kartka, jaką dostałem”. Poznacie kulisy rozstania Irlandczyka z United oraz dowiecie się, dlaczego nie podpisał kontraktu z Chelsea i odrzucił propozycję powrotu do Czerwonych Diabłów złożoną przez Rona Atkinsona.

„Przerażała mnie myśl, że jestem ikoną. Piątym Beatlesem. Byłem dzieciakiem, z Cregagh Estate, z Belfastu, próbującym ułożyć sobie życie jako piłkarz, a zrobiono ze mnie wielką gwiazdę, która ma wpływ na życie innych ludzi.”

Odkryjecie, kiedy po raz pierwszy sięgnął po alkohol, dlaczego trzymał się z dala od narkotyków i czemu z czasem zaczął opuszczać treningi United. Przeczytacie skąd brał pieniądze na hazard oraz ile tysięcy (!) funtów stracił w ciągu pół godziny grając w kości. Dowiecie się również, z czym wiązały się jego wyrzuty sumienia po śmierci mamy, do jakich zachowań doprowadził go alkohol i kiedy zaczęło do niego docierać, że potrzebuje pomocy.

„Jak większość ludzi nie zdawałem sobie sprawy, czym tak naprawdę jest urwany film; nie wiedziałem, że to oznaka, że picie wymknęło mi się spod kontroli.”

Best opowiedział także o swoim pobycie w więzieniu. Z tej relacji dowiecie się, dlaczego odliczał godziny do posiłków, choć były one niejadalne, czy też, dlaczego gdy został przeniesiony do zakładu o złagodzonym rygorze nie wyszedł z niego na własną rękę, choć praktycznie nie był zamknięty. Piłkarz poruszył również trudny temat śmierci, wyznał w jaki sposób chciał odebrać sobie życie oraz jak długo planował samobójstwo, a także dokładnie wskazał moment, od którego jego życie zaczęło się psuć.

Dlaczego Best zakochał się w drużynie Wolverhampton Wanderers? Kto w drużynie z Old Trafford zanim wybiegł na murawę wypijał trochę szkockiej? Dlaczego Best nie mógł oglądać siebie w telewizji?

„Docinki fanów drużyny przeciwnej nigdy mnie nie ruszały, to element gry. […] Ale najbardziej boli, kiedy szydzić zaczynają z ciebie twoi kibice.”

Jak wspomniałam na początku to przygnębiająca książka, gdyż wraz z kolejnymi stronami i rozdziałami lektury stajemy się świadkami upadku legendy. Obserwujemy jak Best staczał się z dnia na dzień, by w końcu sięgnąć dna. Wydaje się, że ta historia zupełnie nie pasuje do człowieka, który spogląda na nas z okładki książki. To uśmiechnięty, pełen życia młody piłkarz. Ja jednak mam przed oczami inne zdjęcie Besta. Fotografię zrobioną krótko przed jego śmiercią, obrazującą wyniszczonego człowieka w szpitalnym łóżku, podpisaną słowami "Nie umierajcie tak jak ja". To zdanie, jak i cała historia Irlandczyka jest wielką lekcją i przestrogą, z którą powinien zapoznać się każdy.

„Miałem niezwykłe życie i czasami, kiedy dzielę je na pół, dochodzę do wniosku, że pierwsze 27 lat było czystą rozkoszą, a kolejne czystą porażką.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 14 listopada 2014

„Lektury dla kibica” - Dekada Rooney’a

Dziś książka dla fanów angielskiej piłki.

Rozdział 52.

Wayne Rooney. Moja dekada w Premier League - Wayne Rooney, Matt Allen

„Moja dekada w Premier League” to druga część wspomnień Rooney’a. Przyznaję, że dość sceptycznie podchodziłam do tego „dzieła”, ponieważ sposób, w jaki Anglik postanowił spisać swoje życie jest dość osobliwy. Piłkarz ma w planach wydanie, co najmniej kilku tomów swojej autobiografii, co sprawia, że żadna z pozycji nie jest kompletną historią zawodnika Manchesteru. W pierwszej książce pt. Moja historia” znalazły się zarówno tematy osobiste, jak i sportowe, dzieciństwo i młodość Wayne’a, natomiast w drugiej pozycji zgodnie z jej tytułem Rooney opisuje swoją przygodę z Premier League, więc poza krótkimi wzmiankami nie ma w niej nawet wątków reprezentacyjnych. Dokładnie rzecz biorąc „Moja dekada w Premier League”  to lektura o klubowej karierze Anglika, gdyż opis rozgrywek pucharowych – krajowych i Ligi Mistrzów – również został w niej zawarty.

„W futbolu liczą się tylko wygrane mecze i zdobyte trofea, tak zawsze było, jest i będzie.”

Po przeczytaniu książki muszę stwierdzić, iż jestem mile zaskoczona. Lekturę czyta się szybko, a co istotne dosyć dobrze, gdyż Rooney naprawdę ciekawie opowiada.Wazza” wprowadza czytelnika w świat angielskiej piłki opisując – jak sam go określa – „najwspanialszego gola w mojej karierze”, czyli słynnych „nożyc” w derbach Manchesteru. Później przedstawia kolejne ligowe sezony skupiając się na ich najważniejszych chwilach. Wspomina debiut zarówno w Evertonie, jak i w barwach United, zdobycie mistrzostwa Anglii, finał Ligi Mistrzów w Moskwie, pamiętne 8-2 z Arsenalem i 1-6 z City. Książkę kończy przegrany wyścig o tytuł na rzecz „The Citizens” w ostatniej minucie sezonu w 2012 roku. Nie jest to jednak szczegółowy opis kolejnych meczów. Rooney przedstawia swój punkt widzenia, swoje emocje i odczucia w tych przełomowych chwilach. Odkrywa kulisy poszczególnych spotkań i odpraw przedmeczowych. Zaprasza kibiców do piłkarskiej szatni.

„Kocham, kiedy fani rywali na mnie buczą, bo to oznacza, że ich wkurzam, że zalazłem im za skórę. Robią to, bo się boją, że za chwilę skrzywdzę ich zespół, prawdopodobnie zdobędę gola.”

Rooney w barwach Manchesteru United grał przez wiele lat „pod skrzydłami” sir Alexa Fergusona. Legendarny trener napisał słowo wstępu do książki Wayne’a, gdzie przyznał, że sprowadzenie Anglika z Evertonu było jedną z najlepszych decyzji, jakie podjął podczas lat spędzonych na Old Trafford. Bez Fergusona nie byłoby sukcesów „Czerwonych Diabłów”, więc osoba szkoleniowca zajmuje sporo miejsca we wspomnieniach piłkarza. Rooney zdradza, jaki rytuał po zwycięskim meczu miał Ferguson, a także, co sir Alex powiedział zawodnikom na odprawie przed finałem Ligi Mistrzów z Chelsea w Moskwie. Dowiecie się również, kto wymyślił słynną nazwę „suszarka” by określić krzyk prosto w twarz zawodnika w wykonaniu Fergusona oraz dlaczego Szkot kazał Wayne’owi nosić but ochronny, choć jego kontuzjowana stopa została już wyleczona.

„Różnica między zwycięstwem a klęską co mecz postawiona jest na ostrzu noża. Dlatego właśnie futbol to najwspanialsza, najbardziej emocjonująca gra na świecie.”

Przeczytacie, co David Moyes, ówczesny trener Evertonu, odpowiedział, gdy Wayne zapytał go czy zaakceptuje ofertę United i pozwoli mu odejść i grać na Old Trafford. Dowiecie się, co było pierwszą rzeczą, jaką Wayne nauczył się w klubie z „czerwonej części” Manchesteru, dlaczego grając w Teatrze Marzeń czuje się „klaustrofobicznie”, a także, jaka atmosfera panuje przed meczami w szatni Evertonu, a jaka w United. Piłkarz wyjaśni, dlaczego na pytanie o ulubione rozgrywki w odpowiedzi na pierwszym miejscu wymienia Premier League, a potem najbardziej prestiżową Ligę Mistrzów. Odkryjecie, kiedy strzelone bramki nie mają dla niego najmniejszego znaczenia, dlaczego świętował gola zdobytego przeciwko Evertonowi, choć obiecał sobie przed meczem, że tego nie zrobi oraz jak chciałby zostać zapamiętany, kiedy skończy karierę. „Wazza” odkryje także przed Wami tajniki szatni w ośrodku treningowym „Czerwonych Diabłów”, dzięki czemu będziecie mogli dowiedzieć się, po co piłkarzom w klubie solarium. 

 „To śmieszne, ale nie umiem pozbyć się uczucia, które towarzyszy mi od czasu, kiedy chodziłem z tatą na mecze Evertonu na Goodison Park: bardzo źle życzę Liverpoolowi. […] wychowano mnie w nienawiści do tej drużyny, bo tak to już jest w zwyczaju kibiców.”

Wayne nie skupia się wyłącznie na sobie, ale opowiada także o kolegach z szatni. Dowiecie się jak w United przezywano Paula Scholesa, w jaki sposób Anderson nauczył się języka angielskiego oraz w czym najbardziej zakochany jest Cristiano Ronaldo. Rooney do dziś kibicuje Evertonowi, a za którą drużynę kciuki trzyma Ferdinand? Komu Michael Carrick zawsze życzy wygranej? Przeczytacie także czy i jak zmienił się stosunek Anglika do CR7 po mundialu w Niemczech, gdzie Portugalczyk wymusił na arbitrze pokazanie czerwonej kartki Rooney’owi.

„Sezon przede mną do klubu trafił pewien młody koleś, na którego wołano Ronaldo. […] Ja na początku nie widziałem w nim niczego nadzwyczajnego: znał mnóstwo zwodów, ale był chuderlawy. Nosił aparat na zębach, miał przylizane włosy i piegi.”

„Moja dekada w Premier League” nie jest pozycją wywołującą poruszenie. Nie ma w niej kontrowersji i skandali. Jest to opowieść o wielkiej piłce przedstawiona przez człowieka, który najbardziej na świecie nie lubi przegrywać. Jeśli ciekawi jesteście jak to jest być adresatem „suszarki” Fegrusona? Co czeka piłkarza wracającego na stadion swojego byłego klubu? A co czuje zawodnik siedzący na ławce rezerwowych, to jest to książka dla Was.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 23 sierpnia 2013

„Lektury dla kibica” - Piłkarz. Celebryta. Legenda

Dziś w cyklu „Lektury dla kibica” kolejna książka o piłkarzu związanym z czerwoną częścią Manchesteru. Po historii Ryana Giggsa, Wayne’a Rooney’a, Robina van Persiego i Cristiano Ronaldo, przyszedł czas na Davida Beckhama.

Rozdział 26.

David Beckham. Piłkarz. Celebryta. Legenda - Gwen Russell

Jest to książka o sportowcu, w której mało jest sportu w porównaniu z innymi aspektami życia głównego bohatera. Dla mnie Beckham zawsze był przede wszystkim piłkarzem, a czytając tę lekturę odniosłam wrażenie, że futbol – treningi, mecze, kontuzje, wszystkie trofea, które zdobył w czasie swojej kariery – były tylko dodatkiem do innego, tego „właściwego” życia.

I szczerze mówiąc nie dość, że przeszkadzało mi to podczas czytania, to jeszcze bardzo nudziło. Książce tej brakuje nie tylko sensacji, ale w ogóle jakichkolwiek emocji. To wszystko sprawiło, że czytałam ją wręcz w „żółwim tempie”.

Ciekawych informacji w książce jest jak na lekarstwo, bo z pewnością nie można do nich zaliczyć chociażby wzmianki o daniach, jakie serwowano na przyjęciu weselnym Beckhama. Z lektury tej dowiecie się ile lat miał David, gdy po raz pierwszy kopnął piłkę na Old Trafford, jaki talent, oprócz piłkarskiego, przejawiał w dzieciństwie, w jakim wieku przekuł sobie ucho, czy też autobiografię, którego zawodnika United przeczytał, gdy był dzieckiem. Dowiecie się ile walizek miał 6-letni Beckham, gdy przybył do Manchesteru oraz który znany piłkarz mieszkał wcześniej w tym samym pokoju, co David w domu państwa Kayów, którzy od ponad 30 lat zapewniają kwatery młodym graczom United.

Przeczytacie, co pewnego dnia na jego widok powiedział zaskoczony listonosz, dlaczego Beckham nie zdobył autografu Michaela Jordana, choć spotkał słynnego koszykarza w restauracji, jak piłkarze Czerwonych Diabłów drażnili Davida z powodu jego zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych oraz jaki komentarz napisał jeden z fanów, gdy okazało się, że przed mundialem Beckham złamał kość w lewej nodze.

Dowiecie się gdzie odbyła się jego pierwsza randka z Victorią, o jaką piosenkę dla córki poprosił ojciec Posh dzwoniąc przed jej ślubem do radia, dlaczego sir Alex nie był obecny na ich weselu, na jaką chorobę cierpi jego syn Romeo, jak zostały przetransportowane samochody Davida podczas jego przeprowadzki do Madrytu, a także, co powiedziała jego mama, gdy zobaczyła zdjęcia syna w reklamie bielizny.

Mówiąc krótko: lektura ta bardzo mnie rozczarowała. Spodziewałam się o wiele więcej. Z chęcią poczytałabym o ważnych meczach Beckhama (finał Ligi Mistrzów 98/99 został wspomniany mimochodem), kulisach jego rozstania z Manchesterem (wydarzenie to zostało opisane krótko i nie wniosło nic nowego), czy też historiach z klubowych szatni (zupełny brak takich opowieści), tymczasem musiałam przebrnąć przez opisy jego poszczególnych kreacji, wyglądu domu, czy też organizacji wesela i urodzin dzieci. Z przykrością stwierdzam, że nie jest to lektura dla kibiców, ale książka dla miłośników historii wziętych z życia celebrytów rodem z kolorowych pism.

Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 10 maja 2013

„Lektury dla kibica” - Sir Alex

W cyklu „Lektury dla kibica” spotkaliśmy się już z piłkarzami, tenisistą, pływakiem, kolarzem, koszykarzem, a nawet z sędzią piłkarskim. Dziś przyszedł czas na osobę niezwykle ważną w życiu każdego sportowca - na trenera.

Rozdział 17.

„Sir Alex Ferguson. 25 lat na szczycie” - David Meek, Tom Tyrrell

Alex Ferguson pracuje na stanowisku menedżera Manchesteru United ponad 26 lat (oryginał książki został wydany już jakiś czas temu i obejmuje ćwierć wieku panowania Fergusona w Manchesterze), a ja nawet tyle lat nie żyję na świecie! Nic, więc dziwnego, że "Czerwone Diabły" kojarzą mi się przede wszystkim z osobą sir Alexa i nie wyobrażam sobie nikogo innego na jego miejscu. Jednak niemożliwe staje się możliwe, gdyż jak wszyscy wiemy sir Alex odchodzi i ktoś musi go zastąpić.

Wielkie osiągnięcia sprawiły, że Ferguson stał się legendą, ale nie doszłoby do tego bez prezesa klubu z Manchesteru. Dziś ze świecą szukać człowieka o tak wielkiej cierpliwości jak Martin Edwards, który pomimo serii jedenastu ligowych spotkań bez zwycięstwa i zakończenia sezonu 1989-1990 na 13 pozycji pozostawił menedżera United na stanowisku. Dzięki tej cierpliwości Ferguson przeszedł do historii, a my mamy możliwość przeczytania o latach jego panowania na Old Trafford.

W książce „Sir Alex Ferguson. 25 lat na szczycie” znajdziecie przegląd poszczególnych sezonów United pod wodzą Fergusona, najważniejszych meczów, wielkich sukcesów i bolesnych porażek, a także transferów dokonanych przez Manchester w tym czasie. Informacji jest bardzo dużo, więc trzeba czytać uważnie by się nie pogubić. W książce zawarte zostały wypowiedzi piłkarzy, trenerów i innych ludzi, którzy kiedykolwiek spotkali na swej drodze Fergusona, dzięki czemu dowiecie się, jaki jest sir Alex i czy się zmienił przez te wszystkie lata.

Mówiąc szczerze książka mnie nie zachwyciła, spodziewałam się „większych emocji”. Nie ma w niej opisów sytuacji związanych z wybuchowym charakterem Fergusona, czy też jego kłótni z piłkarzami i tak naprawdę lektura jest momentami dość nudna.

Z tematów niepiłkarskich przeczytacie, jaki był skutek przeprowadzonego przez sir Alexa strajku, gdy pracował w fabryce maszyn do pisania w Glasgow, czy też, na jakim instrumencie uczy się grać. Ze świata futbolu dowiecie się, co przy wyniku 0-5 do przerwy fruwało po szatni United, choć był to tylko mecz towarzyski, jak Ferguson traktuje swoich byłych graczy, co uważa za najgorszą część swojej pracy, a także jak definiuje futbol jego żona oraz jaką radę mu dała, gdy w wieku 60 lat chciał odejść na emeryturę. Przeczytacie też, co Paul Scholes odpowie, gdy kiedyś jego wnuki zapytają, jaki był sir Alex, dlaczego pewnego dnia magazynier United został potraktowany słynną „suszarką” Fergusona, a także, co sir Alex napisał w swojej autobiografii „Managing My Life” na temat przyznania mu tytułu szlacheckiego.

Za tydzień przyjrzymy się książkom o nieco młodszym, ale równie sławnym trenerze, co Ferguson.

Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 12 kwietnia 2013

„Lektury dla kibica” - CR7 i RvP

Dziś w cyklu „Lektury dla kibica” kontynuujemy temat piłkarzy Manchesteru United. Bliżej przyjrzymy się jednej byłej i jednej obecnej gwieździe „Czerwonych Diabłów”.

Rozdział 12.

„Ronaldo. Obsesja doskonałości.” - Luca Caioli

Wszyscy znamy Cristiano Ronaldo z boiska. Możemy podziwiać jego dryblingi, piłkarskie sztuczki i piękne gole. Poprzez książkę powinniśmy poznać Ronaldo – człowieka. Właśnie powinniśmy, a jednak nie poznajemy, przynajmniej nie do końca.

Autor wspomina, że Portugalczyk to chłopak, który od futbolu ulicznego dotarł na sam szczyt, że nie miał łatwej drogi - jego ojciec był alkoholikiem, a brat narkomanem. Jednak mimo wszystko od dziecka skazany był na sukces, gdyż jego umiejętności piłkarskie były tak ponadprzeciętne, iż Sporting Lizbona po raz pierwszy w swojej historii zapłacił kwotę ponad 22 tysięcy euro za juniora, a dokładnie za 12 letniego chłopca! A także, że to 12 letnie dziecko musiało niezwykle szybko dorosnąć, gdy samo, bez rodziny przeniosło się do stolicy Portugalii by zostać piłkarzem. Jednak te wszystkie informacje są faktami nie zawsze popartymi bardziej szczegółową, a przede wszystkim ciekawą opowieścią.

Kilka rozdziałów jest interesujących, przez inne trudno było przebrnąć. Czytając o byłych dziewczynach Portugalczyka, czy też domniemanej matce jego dziecka miałam wrażenie, że mam w rękach tabloid, a nie książkę.

Tytułowa obsesja doskonałości odnosi się do stwierdzenia, że Cristiano często zostaje po treningach by ćwiczyć głównie stałe fragmenty gry, czy też, że nienawidzi przegrywać. Jednak ta wiedza jest przecież powszechnie znana. Miałam nadzieję, że autor dotarł do jakiś bardziej tajnych informacji, że uchyli nam rąbka tajemnicy. Niestety nie.

Ciekawych informacji w książce jest niewiele, ale można się ich doszukać. Dowiecie się, co CR7 powiedział Jerzemu Dudkowi, gdy bramkarz odchodził z Realu Madryt, dlaczego w dzieciństwie nadano mu przezwisko „Pszczółka”, a także jak obecnie nazywają go koledzy w szatni. Przeczytacie również, o co CR7 zapytał prezydenta Realu Madryt, gdy zobaczył ile ludzi przyszło na jego prezentację na Santiago Bernabéu, a także, czym władze Nacional Madera zapłacili za 10 letniego Cristiano jego pierwszemu klubowi Andorinhi.

Krótko mówiąc: spodziewałam się po tej lekturze o wiele więcej.

Rozdział 13.

„Robin van Persie. Biografia” - Andy Lloyd-Williams

Choć przeczytałam tę książkę, to naprawdę nie wiem, co mam o niej napisać. Lektura ta była tak nudna, że kilka razy zastanawiałam się czy w ogóle czytać dalej. Jednak, jeśli się powiedziało „A”, trzeba powiedzieć „B”, więc dotrwałam do końca. Anglojęzyczna wersja książki zawiera wstęp i siedem rozdziałów, ale polskie wydanie rozszerzone jest o długi epilog (o zgrozo dodatkowe 70 stron tekstu!) obejmujący lata 2011-2012.

RvP aktualnie gra dla Manchesteru United, ale w książce rzecz jasna opisana jest jego kariera głównie w Arsenalu (o klubach Excelsior i Feyenoord znajdziecie niewiele) i w reprezentacji Holandii. Autor skupia się przede wszystkim na życiu zawodowym piłkarza, przeprowadzając nas przez poszczególne mecze, gole, kartki i kontuzje van Persiego. Dzieciństwo piłkarza wspomina zaledwie w kilku słowach, w ogóle nie pokazując żadnych ciekawych faktów, czy historii z jego życia. Poznajemy człowieka zbyt pewnego siebie, aroganckiego i wybuchowego. Z życia osobistego Holendra wspomniany został praktycznie tylko temat oskarżenia go o gwałt. Wzmianka o tym wydarzeniu rozrosła się do rozmiarów rozdziału. Bardzo długiego. Opowieść ta byłaby o wiele ciekawsza gdyby wraz z nią zostały przedstawione soczyste historie zza krat. Niestety nic z tego.

Z lektury tej dowiecie się niewiele, a mianowicie, co spowodowało, że Robin nawiązał przyjaźń ze szkolnym woźnym oraz jak ta relacja się rozwinęła, jak wyglądają mecze rezerw Ajaksu Amsterdam i Feyenoordu, kto był głównym zwolennikiem pozyskania Holendra do Arsenalu. Przeczytacie również, co oznacza określenie „czekoladowa” noga, dlaczego Robin zaczął zapinać pasy bezpieczeństwa w samochodzie, jaką wpadkę zaliczył na początku gry w Londynie, czy też, co powiedział mu naczelnik więzienia mijając jego cele.

Na koniec muszę jednak przyznać, że autor raz mnie zaciekawił. Stało się to, gdy wspomniał, że Ashley Cole po odejściu z zespołu Kanonierów napisał książkę, w której niezbyt pochlebnie wypowiada się o Arsenalu. I taką lekturę – wywołująca jakieś emocje - z chęcią bym przeczytała. Jednak ta informacja za wiele z osobą Robina van Persiego nie miała.

Podsumowując książka nie wywołuje efektu szybszego bicia serca, jest kolejną biografią niewnoszącą niczego wielkiego w życie kibica. Rozpoczynając cykl „Lektury dla kibica” chciałam promować wśród Was – kibiców czytelnictwo, ale zachęcać do tej pozycji Was nie będę.

A co będzie za tydzień dowiecie się za… tydzień. :)

Źródła zdjęć: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 5 kwietnia 2013

„Lektury dla kibica” - Giggs i Rooney

Dziś piątek, więc pora na kolejne rozdziały cyklu „Lektury dla kibica”. Czas na gwiazdy Manchesteru United. Jednak w związku z tym, iż książek o piłkarzach związanych z „Czerwonymi Diabłami” wydano dosyć sporo, to dzisiaj przyjrzymy się dwóm pozycjom, a za tydzień nastąpi ciąg dalszy.

Rozdział 10.

Giggs. Moje życie, moja historia

Nie jest to typowa autobiografia, a raczej zbiór historii i anegdot. I z całym szacunkiem dla Giggsa jego książka jest jedną z gorszych sportowych pozycji, jaką dotychczas przeczytałam, a już na pewno najsłabszą z dostępnych na rynku autobiografii.

Piłkarz United spisał wspomnienia z poszczególnych sezonów swojej długoletniej kariery, praktycznie pomijając życie osobiste. Fakt, że autor skupia się tylko na futbolu byłby jak najbardziej do przyjęcia, gdyby nie to, że w tej opowieści nie ma właściwie żadnych ciekawych historii z szatni, afer czy też sensacji, które piłkarz zdradziłby kibicom. Jedyną w miarę interesującą rzeczą w tej książce są załączone wypowiedzi innych gwiazd piłki nożnej oraz kilka anegdot, choćby o Davidzie Beckhamie i jego włosach.

Książka nie wciąga, nie wywołuje emocji. Przytaczane anegdoty są ułożone dość chaotycznie, nie zawsze się ze sobą łączą. Czytając poszczególne rozdziały, nie czekałam na to, co będzie dalej, ale kiedy nadejdzie koniec. Osobiście jej nie polecam, lecz fani „Czerwonych Diabłów” pewnie nie będą się zastanawiać czy, ale kiedy ją przeczytać, (jeśli oczywiście jeszcze tego nie zrobili).

Rozdział 11.

Wayne Rooney – Moja historia

Rooney, w przeciwieństwie do Giggsa, nie opowiada jedynie o sporcie, ale również o swoim osobistym życiu, dzięki czemu książka jest bardziej atrakcyjna dla czytelnika. 

Wayne zabierze Was zarówno do szatni piłkarskiej, jak i na pierwszą randkę z obecną żoną. Opowiada o dzieciństwie, rodzinie, pierwszych piłkarskich krokach, czy też problemach z hazardem. Przedstawia swoje relacje z Cristiano Ronaldo, szczególnie w odniesieniu do incydentu, do którego doszło podczas mistrzostw świata w 2006 roku, gdy CR7 „wymusił” by arbiter pokazał Anglikowi czerwoną kartkę. Rooney nie omija również wstydliwego tematu, jakim był jego udział w skandalu obyczajowym, choć opisuje go na swój sposób, tak by „wyjść z tej sytuacji z twarzą”. Czytając książkę dowiecie się także jak często "Wazza" chodzi na zakupy, co poza futbolem trenował, a nawet, w jakim stroju przyjeżdża na treningi.

Książka jest interesująca, ale ma jedną poważną wadę: jest dopiero początkiem historii Rooneya, pierwszym z (co najmniej) pięciu tomów jego autobiografii! W związku z tym kibice Wayne’a muszą uzbroić się w cierpliwość i oszczędzić trochę pieniędzy.

Za tydzień w cyklu „Lektury dla kibica” kolejne książki o piłkarzach związanych z czerwoną częścią Manchesteru.

Źródła zdjęć: własne

AUTOR: RealAnia

środa, 6 marca 2013

Niezwykły tydzień madridistas

Tylko najwięksi optymiści wśród madridistas mogli wymarzyć sobie taki scenariusz. Dwie wygrane z Barceloną, awans do finału Copa del Rey, pokonanie Manchesteru United, przejście do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. I to wszystko w przeciągu zaledwie jednego tygodnia! Kto by się spodziewał takiego obrotu spraw wiedząc jak drużyna Mourinho gra w tym sezonie w rozgrywkach ligowych?

Copa del Rey

W pierwszym spotkaniu półfinałowym w rozgrywkach Pucharu Króla na Estadio Santiago Bernabéu padł remis 1-1, więc przed rewanżem to Barcelona była teoretycznie w lepszym położeniu.

Jednak praktyka pokazała, że Barca to nie jest już ta sama drużyna, która jeszcze do niedawna uchodziła za zespół nie do pokonania (przynajmniej nie była nią w ostatnim czasie, również w spotkaniu z Milanem).

W rewanżowym meczu na Camp Nou „Los Blancos” w wielkim stylu pokonali gospodarzy. Piłkarze Blaugrany byli bezradni na boisku, kibice zastanawiali się czy w ogóle gra Messi? Cristiano dwukrotnie uciszył Camp Nou i całkowicie przyćmił Argentyńczyka. Dzieła zniszczenia dopełnił Varane, który był już bohaterem Madrytu po pierwszym meczu w ½ finału, gdy fantastycznie spisywał się w obronie, a jego gol wlał nadzieję w serca kibiców. Na trzy ciosy Realu Barcelona odpowiedziała tylko jednym honorowym trafieniem i pożegnała się w rozgrywkami.

Real Madryt w pełni zasłużenie awansował do finału Copa del Rey, gdzie o tytuł zagra z rywalem zza miedzy – Atlético. Jednak „Królewscy” nie mogli zbyt długo świętować sukcesu, bowiem był to dopiero początek niezwykle ważnego, i jak się okazało wczoraj fantastycznego, tygodnia.

Liga hiszpańska

José Mourinho, w pełni świadomy jak wielka bitwa czeka go na Old Trafford, wystawił w meczu ligowym przeciwko Barcelonie dość rezerwowy skład, bez Cristiano Ronaldo, Özila, Khediry czy Xabiego Alonso. Real nie miał już praktycznie szans na obronę tytułu mistrzowskiego, więc taka decyzja była w pełni uzasadniona, co więcej porażka również zostałaby zaakceptowana.

Lecz o dziwo Madryt znów wygrał z Barceloną. Tym razem nie odbyło się to tak spektakularnie jak kilka dni wcześniej, a także pozostawiło pewne wątpliwości, ponieważ pod koniec spotkania arbiter nie odgwizdał (a mógł) rzutu karnego dla gości, który mógłby dać im rezultat remisowy. Jednak uważam, iż nie ma sensu zbyt długo dyskutować nad tą decyzją sędziego, gdyż nie wpłynęła ona zbytnio na sytuację Barcelony, która i tak ma ogromną przewagę w tabeli nad resztą zespołów (11 punktów nad Atlético i 13 nad Realem) i tylko kataklizm mógłby jej zagrozić w wyścigu o tytuł.

Champions League

Mecz w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów, gdzie naprzeciwko siebie stanęły dwie drużyny, które bez wątpienia mogłyby zmierzyć się ze sobą dopiero w finale, elektryzował piłkarski świat. Real vs Manchester United. Mourinho kontra Ferguson. Powrót Cristiano Ronaldo „do domu”. Remis w pierwszym spotkaniu w Madrycie zapowiadający wielkie widowisko.

Real po dwóch wygranych z Barceloną przystępował do meczu z „Czerwonymi Diabłami” w świetnym humorze, ale gra drużyny ze stolicy Hiszpanii na Old Trafford pozostawiała wiele do życzenia. United bronili bardzo mądrze, dużo nauczyli się na błędach Barcy. Sytuacji gości nie poprawił Di Maria, który doznał kontuzji, a samobójcze trafienie Ramosa tylko ją pogorszyło. Losy rewanżowego pojedynku niewątpliwie odwróciła czerwona kartka dla Naniego. To był kluczowy moment meczu. Zgadzam się, że piłkarz gospodarzy nie zasłużył na taką karę. Sama uważam też, że należał mu się jedynie żółty kartonik. Tak to już jest w piłce nożnej, (niestety) błędy arbitrów są częścią tego sportu. Jednak patrząc z drugiej strony Real musiał wykorzystać zaistniałą sytuację. Grał w przewadze, do dogrywki wystarczył zaledwie jeden gol, a do wyeliminowania drużyny Fergusona dwa trafienia. I „Królewscy” zrobili, co należało. Najpierw błysk geniuszu pokazał Modrić, a chwilę później wynik ustalił Cristiano Ronaldo. Portugalczyk dał awans swojej drużynie, ale zachował się bardzo przyzwoicie i nie okazał radości po golu. Gospodarze mieli jeszcze szansę na zmianę rezultatu spotkania, ale w bramce „Los Blancos” świetnie spisywał się Diego López.

Pomimo kontrowersji fakty są takie, że Madryt pokonał wielką przeszkodę w 1/8 finału i awansował do dalszej fazy rozgrywek. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać na wyniki kolejnych pojedynków, a następnie na losowanie par ćwierćfinałowych.

To jeszcze nie koniec

Był to niewątpliwie fantastyczny tydzień dla madridistas, piękny prezent na dzisiejsze 111-te urodziny klubu. Jednak zarówno kibice, jak i piłkarze Realu muszą pamiętać, że jeszcze żadnego trofeum w tym sezonie nie zdobyli. Zrobili naprawdę dużo, aby ten sezon uratować, ale to, że wygrali ważne bitwy, nie oznacza, że zwyciężą także w wojnie.

AUTOR: RealAnia