Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piłka nożna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 marca 2022

„Lektury dla kibica” – Futbol oczami romantyka

O futbolu zupełnie inaczej.

Rozdział 254.

SQN Originals: Futbol w słońcu i w cieniu – Eduardo Galeano

Futbol to najpiękniejsza gra świata, która porywa miliony, więc zasługuje na to, aby mówić i pisać o nim nieszablonowo i emocjonalnie. Doskonale wiedział o tym Eduardo Galeano, co udowodnił w swojej książce „Futbol w słońcu i w cieniu”.

„[…] piłka nożna jest czasami radością, która boli – muzyką zwycięstwa potrafiącą poderwać na nogi umarlaka.”

„Futbol w słońcu i w cieniu” to zbiór nieco ponad 150 krótkich opowieści o futbolu. Autor, Urugwajczyk Eduardo Galeano opisał w nich historię, jak i istotę piłki nożnej. Nie zrobił tego zwyczajnie, lecz w sposób unikatowy, nietuzinkowy, pełen refleksji, wyobraźni i emocji. Zastosował zadziwiające porównania. Anegdota goni anegdotę, a ciekawostki i intrygujące historie znajdują się praktycznie na każdej stronie lektury.

 „[…] 11 zawodników wie, że gra bez dopingu jest jak taniec bez muzyki.”

Książka rozpoczyna się od wyjaśnienia podstawowych pojęć związanych z piłką nożną takich jak piłkarz, bramkarz, idol, kibic, gol, czy sędzia. Można by się zastanawiać, po co, skoro każdy kibic wie, co one oznaczają. Jednak sposób, w jaki pisze Eduardo Galeano sprawia, że nawet zwykłe, wydawałoby się banalne piłkarskie terminy, otrzymują nowe życie.

Na kolejnych kartach lektury znajdują się opisy goli, sylwetki legend, historie przesądów, czy też piłkarskich tragedii, a także wspomnienia mundiali. Te ostatnie przedstawione zostały na tle sytuacji politycznej, społecznej i kulturowej ówczesnego świata. Ponadto Eduardo Galeano dzieli się z czytelnikami własnymi przemyśleniami i refleksjami, wyraźnie ubolewając nad globalizacją i komercjalizacją futbolu.

„Ale idol pozostaje idolem jedynie przez moment, ludzka wieczność to ledwie chwila.”

Książkę czyta się błyskawicznie, łatwo i przyjemnie. A to wszystko za sprawą treści, ale także formy. Jak wcześniej wspomniałam lektura to zbiór bardzo krótkich notatek, bardzo często jednostronicowych rozdziałów.

Jedynym mankamentem lektury jest właściwie tylko fakt, iż książka w oryginale powstała w 1995 roku (obecna wersja zaktualizowana została do mistrzostw świata 2010), co niestety widać w niektórych rozdziałach, są po prostu niezbyt aktualne.

„Gdy padła rozstrzygająca bramka, Maracanã ucichła i była to najbardziej przerażająca chwila ciszy w annałach futbolu.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się jak Brazylijczycy nazywają futbolówkę, jaki kształt miała kiedyś bramka, czy też, kim byli pomysłodawcy piłki bez szwów, co pozwoliło główkować bez obaw o odniesienie kontuzji. Przeczytacie, w jakim meczu padł pierwszy w historii gol z rzutu rożnego, kto wymyślił zagranie przewrotką, a kogo nazywano „Napoleonem futbolu”.

Odkryjecie, w którym regionie Włoch, jako pierwszym, futbol nazywano calcio, który bramkarz grał w golfie i czapce twardej jak kask, a także, który piłkarz popełnił samobójstwo stojąc na środku boiska.

„Fanatyczny kibic nie czerpie jednak przyjemności z wygranej swojej drużyny, ale z porażki rywala.”

Przeczytacie, kto nigdy nie cieszył się, gdy strzelił gola, aby nie urazić innych, a kto uważał, że tango to najlepszy trening. Dowiecie się, dlaczego Metz odrzuciło Michela Platiniego, jak również, na którym mundialu po raz pierwszy w historii najlepszym zawodnikiem turnieju został bramkarz.

Co jest jedyną pewną rzeczą w futbolu? Kto przeszedł do Barcelony w zamian za zegarek i garnitur? Która legenda futbolu postawiła przed swoim domem pomnik – piłkę z brązu, a pod nią napis „Dziękuję, stara”? Dlaczego Silvio Berlusconi zakazał fanom śpiewać hymn Milan, Milan?

„Rasistowska hipokryzja pozwala oklaskiwać własnych bohaterów i przeklinać wszystkich innych.”

„Futbol w słońcu i w cieniu” to książka wykraczająca poza utarte schematy. Książka romantyka o najpiękniejszej grze świata. Prawdziwy kibic futbolu nie przejdzie obok niej obojętnie.

„Drużyna jest jedynym dowodem wspólnej tożsamości, w który wierzy kibic.”

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

Książkę kupicie w księgarni labotiga.pl


Źródło zdjęcia: własne

czwartek, 11 marca 2021

„Lektury dla kibica” – Incognito wśród ultrasów

Po dłuższej przerwie wracam wreszcie z recenzjami. Rok 2021 zaczynamy z wysokiego c!

Rozdział 232.

1312. Incognito wśród najbardziej fanatycznych kibiców na świecie - James Montague

„1312”, cóż to za enigmatyczny tytuł? Otóż cyfry odpowiadają kolejnym literom angielskiego alfabetu, a powstały skrót ACAB oznacza „All Cops Are Bastards”, który w języku polskim można przetłumaczyć, jako „Wszyscy gliniarze to dranie”. Powyższe hasło, skrót, jak i tytułowy akronim są doskonale rozpowszechnione w środowisku kibiców na całym świecie. Książka o tym tytule jest, więc reportażem o najbardziej fanatycznych kibicach piłkarskich. To próba odpowiedzi na pytania, „kim są ultrasi i co nimi kieruje?”.

„Tuż obok murawy, na trybunach znajdujących się za bramkami, traktuje się futbol całkiem inaczej […].”

„1312” to niezwykła podróż od Urugwaju i Argentyny, przez Włochy i Albanię, aż po Turcję i Indonezję. Autor książki, brytyjski dziennikarz James Montague, łącznie odwiedził aż 25 państw, a 16 z nich doczekało się obszernej relacji w książce. „1312” to pozycja sportowa niejednokrotnie wykraczająca poza sport. Piłka miesza się z historią, przestępczością zorganizowaną, a także polityką. 

Autor oprowadza czytelnika po świecie ruchu ultras, ukazując złożony, często pełen sprzeczności świat fanatycznych kibiców. Rozmawia zarówno ze zwykłymi ultrasami, jak i ich liderami. Spotyka ludzi o najgorszej reputacji. Przedstawia ultrasów żyjących klubem 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a także tych, którzy nawet nie lubią futbolu (sic!) i interesują się jedynie ustawkami.

„[…] jedną z najważniejszych zasad wszystkich ruchów ultras jest bowiem anonimowość w tłumie.”

„1312” to pozycja wciągająca, unikatowa, nieszablonowa, a co najważniejsze autentyczna. James Montague przeniknął do środowisk ultrasów. Aby poznać ich punkt widzenia i motywy brał udział w niebezpiecznych akcjach, kilkukrotnie stąpał po cienkim lodzie. Wysłuchiwał rasistowskich teorii, w Szwecji poszedł na ustawę i uciekał przed policją, palił jointy z włoskimi kibicami, a w Indonezji drżał o własne życie stojąc naprzeciwko fanatyków uzbrojonych w… maczety! Poczuł adrenalinę, wzrosło mu ciśnienie, a następnie przelał wszystko na papier i podzielił się tym z nami, czytelnikami.

„Zarówno władze, jak i ultrasi traktowali każdy mecz wyjazdowy niczym najazd obcej armii na miasto.”

Sięgając po tę książkę poznacie początki ruchu ultaras, dowiecie się, która grupa kibicowska jest najstarsza w Europie, a także, kim był pierwszy ultras na świecie i którą drużynę wspierał. Odkryjecie źródła dochodów ultrasów w Argentynie oraz niewyobrażalną skalę ich zarobków. Przeczytacie, co stanowi największą hańbę dla fanatyków, a także, w jaki sposób ultrasi Galatasaray uratowali klub, gdy ten znalazł się na skraju bankructwa.

Dowiecie się, co zbliżyło ultrasów Hajduka Split i Benfiki, prezydentem, którego kraju jest były ultras, czy też, dlaczego w Brazylii – wbrew futbolowej logice – trybuny świecą pustkami podczas spotkań największych rywali. Odkryjecie, jakie wydarzenia zwróciły ultrasów we Włoszech przeciw policji, choć wcześniej ich wrogami byli fanatycy rywali. Ponadto przeczytacie, w jakich okolicznościach liderzy grup kibicowskich w Stambule w 1996 roku zawarli rozejm, który obowiązuje do dziś.

„Patrzyli na to, co działo się na murawie, ale pociągało ich niebezpieczeństwo i wrzawa na trybunach za bramkami.”

„1312” to historie kibicowskich grup, ale również konkretnych ludzi. Dlatego też poznacie prawnika specjalizującego się w reprezentowaniu włoskich ultrasów, szefa kibiców Atalanty z 23-letnim zakazem stadionowym, czy też najsłynniejszego człowieka w Albanii, który poprzez jedną akcję z dronem zyskał popularność, a jednocześnie zniszczył sobie życie.

Jak fanatyk Besiktasu wybronił się przed sądem od oskarżenia o próbę obalenia tureckiego rządu? Jaką rolę ultrasi odegrali na Majdanie w Kijowie? W jakich okolicznościach poniosła śmierć jedyna ofiara odnotowana na włoskich stadionach? Dlaczego fanatycy uznają dziennikarzy za takich samych wrogów, jakimi są dla nich policjanci?

„Zarówno ultrasi, jak i zarządcy klubów wiedzieli, że fanatyczni kibice są nieodzowni dla show, dla produktu, jakim stał się futbol.”

Książka z gatunku must read. Tyle i aż tyle. Po prostu.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

 

Źródło zdjęcia: własne

 

Powiązane wpisy:

    1. Ja kibic – James Bannon

    2. Fanatycy. Futbol na śmierć i życie

sobota, 19 grudnia 2020

„Lektury dla kibica” – Autobiografia Hajty

Dziś lektura dla dorosłych czytelników.

Rozdział 230.

Tomasz Hajto. Ostatnie rozdanie. Autobiografia – Tomasz Hajto, Cezary Kowalski

Dawni sportowcy, ku uciesze kibiców, coraz częściej wydają autobiografie wspominając barwne kariery, a często również pragnąc rozliczyć się z przeszłością. Nie inaczej jest w przypadku Tomasza Hajty. Były piłkarz, a obecnie komentator sportowy przedstawia swoją historię w pozycji pt. „Ostatnie rozdanie”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN.

„Zawodowa piłka to nie jest zabawa dla mięczaków.”

Książka Tomasza Hajty, podobnie jak wiele innych autobiografii rozpoczyna się od mocnego akcentu, w tym przypadku od uzależnienia od hazardu. Następnie autorzy w pierwszej części lektury przedstawiają piłkarską drogę Hajty – od klubów w Polsce, przez Duisburg i Schalke, aż po Anglię. Ponownie poruszają temat hazardu, gigantycznych przegranych i długów, a także wątek słynnej afery z przemytem papierosów. Druga część książki została natomiast poświęcona głównie karierze reprezentacyjnej Tomasza Hajty oraz jego życiu po zawieszeniu butów na kołku.

„To nie tak, że możesz od tego uciec, wyłączyć się, wyjechać na wieś. Bo hazard to choroba. Ciężka choroba.”

Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Małym mankamentem jest zaburzona chronologia ze względu na rozdzielenie wątków klubowych i reprezentacyjnych, jednak nie ma to większego znaczenia w ocenie książki. Ważniejsze jest to, iż po lekturze pozostaje niedosyt. Szczerze mówiąc, oczekiwałam, iż autobiografia Hajty będzie bardziej bezkompromisowa i kontrowersyjna. Myślę, że gdyby książka została wydana kilka lat temu z pewnością odbiór byłby inny. Nie jest tak mocna, raczej nie zaskakuje i nie szokuje, bo jest po prostu kolejną tego typu pozycją. Nie oznacza to jednak, iż „Ostatnie rozdanie” jest złą, bądź niewartą przeczytania książką. Wręcz przeciwnie. To świetna okazja, aby poznać z zupełnie innej strony autora słynnej „truskawki na torcie”, a także by powspominać dawne piłkarskie czasy.

„[…] przyznaję, gadaliśmy, że jedziemy po medal, zamiast modlić się o dobre losowanie i wyjście z grupy.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, który trener, jako pierwszy w Górniku wprowadził badania i testy wydolnościowe, kto w drużynie z Zabrza miał ksywkę „Papież”, a także, na czym polegała różnica między Górnikiem a Duisburgiem. Odkryjecie, który piłkarz Duisburga po przegranym finale Pucharu Niemiec chciał udusić trenera, a także czy Olisadebe miał w kadrze specjalne prawa. Przeczytacie, na czym polegały odprawy Janusza Wójcika oraz do kogo przede wszystkim trafiały jego metody, jak również, dlaczego Wójcik przestał powoływać do reprezentacji Piotra Świerczewskiego.

„Nieraz narobiłem się na boisku, a potem okazywało się, że niepotrzebnie, bo ktoś wziął kasę i puścił mecz.”

W swojej autobiografii Tomasz Hajto wyznaje, kiedy po raz pierwszy spotkał się ze sprzedanym meczem oraz zdradza, z kim zwykle się kontaktowano, kiedy próbowano kupić mecz. Wspomina, w czym przekazano mu pieniądze za podpisanie kontraktu z Górnikiem. Ujawnia, który zawodnik Schalke rozbijał szatnię swoją niechęcią do obcokrajowców. Zdradza również, kiedy uderzyła mu „sodówka” oraz czy żałuje odejścia z Schalke.

„Moją ewidentną słabością zawsze była gra głową w ofensywie.”

Ponadto Hajto wyjaśnia szczegóły afery z nielegalnym handlem papierosami, w którą był uwikłany i tłumaczy, dlaczego ruletkę nazywa się „szatańską grą”. Opowiada o różnych sztuczkach i numerach obsługi kasyna mających na celu wyciągnięcie jak największych pieniędzy od gracza. Ujawnia ile czasu potrzebowałby przegrać w kasynie 350 tysięcy złotych, a także wyznaje, co zabrała mu zawodowa piłka.

„Futbol daje, nagradza, ale też błyskawicznie odbiera, gnoi, sprawia, że czujesz się zerem.”

„Tomasz Hajto. Ostatnie rozdanie. Autobiografia” to naprawdę niezła książka. Ciekawie przedstawia piłkarską karierę jednego z najbardziej znanych obecnie komentatorów. Zawiera anegdoty, a także kilka sensownych uwag i przemyśleń. Co równie ważne trudne życiowe doświadczenia głównego bohatera książki mogą stanowić dobrą naukę i przestrogę dla każdego czytelnika.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

 

Źródło zdjęcia: własne

 

Powiązane wpisy:

    1. Spalony - Andrzej Iwan

    2. Kowal. Prawdziwa historia

    3. Szamo. Wszystko, co wiedziałbyś o piłcenożnej, gdyby cię nie oszukiwano

    4. Sebastian Mila. Autobiografia

    5. Dawid Janczyk. Moja spowiedź

    6. Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie 

niedziela, 2 czerwca 2019

„Lektury dla kibica” – Crouchie

Śmiechu warte!

Rozdział 195.

Peter Crouch. Jak być piłkarzem. Dwa metry śmiechu – Peter Crouch, Tom Fordyce

Peter Crouch jest jednym z najbardziej charakterystycznych piłkarzy. Jego popularność nie jest bynajmniej związana z wielkimi osiągnięciami sportowymi, a wyglądem. Dokładniej wzrostem. Niewielu piłkarzy mierzy przecież ponad dwa metry, a przy tym ma bardzo szczupłą budowę ciała, żeby nie napisać, iż wygląda jak „tyczka”. Pomimo, że Anglik wielokrotnie musiał odpowiadać na pytanie „czy nie chciał być koszykarzem?”, to grał zarówno w jednej z najlepszych piłkarskich lig świata – Premier League, jak i reprezentacji Anglii. Życie z perspektywy piłkarza jest mu, więc doskonale znane, a swoimi doświadczeniami i obserwacjami postanowił się podzielić w książce pt. „Jak być piłkarzem. Dwa metry śmiechu”. 

„Mój słynny robot był taki zabawny, ponieważ w ogóle nie był dobry.”

Rzadko, kiedy tytuł lektury idealnie oddaje to, co znajduje się na jej kartach. W przypadku książki Petera Croucha tytuł jest strzałem w samo okienko. Anglik porusza mnóstwo kwestii związanych z „byciem piłkarzem”, a wszystko okraszone jest wielką dawką humoru. 

Kosmicznie drogie samochody, dziwne przesądy, kuriozalne tatuaże, osobliwe cieszynki, tajniki transferów. Crouchie pokazuje świat futbolu, jakiego nie znamy. Wprowadza do piłkarskiej szatni, ośrodków treningowych, czy też klubowego autokaru. Ukazuje jak na przestrzeni lat zmieniła się piłka nożna i poszczególne jej aspekty. Wspomina piłkarskie absurdy. Opowiada o wpadkach innych zawodników, ale również swoich. 

„Jeśli jesteś napastnikiem i grasz na wyjeździe, masz moc uciszenia całego stadionu.”

Co tu dużo mówić, lektura jest świetna. Rozpoczyna się jednym z lepszych prologów. Doprawdy kapitalnym! Zaś poziom trzyma aż do końca. To książka naszpikowana ciekawymi historiami i anegdotami. Pełna dowcipu, sarkazmu, ale także trafnych spostrzeżeń i mądrych przemyśleń. W rozważaniach Anglika nie brakuje również dystansu, czy też samokrytyki. Książkę czyta się z niekłamaną przyjemnością. Podczas lektury nie zaznacie ani chwili nudy. Bez wątpienia „Jak być piłkarzem” będzie jednym z kandydatów do tytułu Sportowej Książki Roku.

„W miłości i w polu karnym przeciwnika wszystkie chwyty są dozwolone.”

W pozycji znajduje się mnóstwo intrygujących i przezabawnych historyjek. Dowiecie się, jaką częścią ciała John Terry nigdy nie dotykał piłki w szatni przed meczami reprezentacji Anglii (przedziwny przesąd), czy też, dlaczego po przypadkowym spotkaniu z Royem Keane'em Crouch sprzedał niedawno kupionego astona martina. Odkryjecie, czym na treningi przyjeżdżał Robert Huth oraz dlaczego Crouch jest „prawdopodobnie najbardziej znienawidzonym Anglikiem” w Trynidadzie i Tobago.

Poznacie „zbiór niepisanych praw rządzących relacjami piłkarzy z samochodami”. Dowiecie się, jaki kamuflaż – niezbyt spełniający swą rolę – miało auto Mario Balotellego oraz komu były klub po kilku tygodniach przypomniał o zaparkowanym porsche pod dworcem kolejowym w Saragossie, kiedy piłkarz grał już w Anglii! Przeczytacie nawet, w jaki sposób niepoprawny akcent zmienił tatuaż Johna Carew, który chciał mieć na karku napisane „Moje życie, moje zasady”.  Wyszło...tragicznie.

„Ale za Chiny Ludowe nie umiem zrozumieć, dlaczego ktoś miałby chcieć być obrońcą.”

Crouch w książce komentuje popularne frazesy i piłkarskie sformułowania, które często słyszymy w wywiadach. Zdradza czy faktycznie zawodnicy otrzymują dziesięć procent wartości transferu. Mówi, kiedy według niego piłkarz może całować klubowy herb. Wyjaśnia, dlaczego kiedyś najlepsza szatnia była na Highbury oraz dlaczego cieszył się z odejścia Roberta Hutha ze Stoke. Ujawnia wreszcie zasady panujące w klubowym autokarze.

Anglik opowiada także o modowych wpadkach i ekstrawagancjach piłkarzy. Dowiecie się, jaki styl obowiązuje w Premier League oraz kto nosił okulary bez szkieł, czyli po prostu same, puste oprawki. Przeczytacie, który piłkarz poszedł na miasto z metalowym rękawem, przez co wyglądał jak Terminator, czy też, co Crouch zrobił z swetrem z wielbłądziej wełny od Prady kupionym za bagatela 800 funtów (nie dość, że był drogi to brzydki).

„Pamiętaj, że piłkarze nie muszą dorosnąć, nikt od nich tego nie oczekuje.”

My kibice, nie tylko kochamy futbol, ale także się na nim mniej lub bardziej znamy. Piłkarze w naszych wyobrażeniach to najszczęśliwsi ludzie, gdyż robią to, co lubią. Ich praca jest jednocześnie pasją. Tymczasem okazuje się, że dla niektórych to tylko zawód. Potwierdza to jeden z piłkarzy Tottenhamu, który do tego stopnia nie interesował się futbolem, że nie znał piłkarzy, przeciwko którym miał grać! W ogóle ich nie kojarzył! Jednak, aby odkryć jego tożsamość musicie oczywiście sięgnąć po książkę Crouchiego. 

„Jeździł po mnie cały kraj, tylko nie fani Liverpoolu.”

Peter Crouch w lekturze „Jak być piłkarzem” zaprasza do poznania świata futbolu „od kuchni”. Świata fascynującego, a jednocześnie zabawnego i pełnego absurdów. Gwarantuję, że gdy przyjmiesz zaproszenie, nie pożałujesz.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

piątek, 1 grudnia 2017

„Lektury dla kibica” – Najpiękniejsza gra

Futbol jest piękny.

Rozdział 144.

Piękna gra. Piłka nożna w obrazkach - John Andrews (tekst), Daniel Nyari (ilustracje)

Większość pozycji z grona literatury sportowej opiera się głównie na słowach. Tymczasem Wydawnictwo SQN wydało książkę, w której oprócz słów przemawiają również obrazy. Ta wyjątkowa pozycja nosi tytuł „Piękna gra. Piłka nożna w obrazkach”.

Można powiedzieć, że „Piękna gra” (notabene pięknie wydana) to barwna encyklopedia futbolowa. Pełna infografik zawierających olbrzymią ilość fascynujących wiadomości, nowinek i faktów. Przedstawione w niej dane dotyczą klubów, rozgrywek krajowych i międzynarodowych, poszczególnych piłkarzy, trenerów a nawet sędziów. W lekturze znajduje się tyle ciekawostek, że aż trudno było się zdecydować, o których wspomnieć w recenzji. „Piękna gra” to prawdziwa kopalnia wiedzy futbolowej. Wiedzy, którą będziecie mogli brylować wśród znajomych, a każde spotkanie zaczynać od zdania: „Czy wiecie, że…?”. ;)

Sięgając po tę pozycję dowiecie się, który ze współczesnych piłkarzy jest najszybszy, jaki był najwyższy wynik w historii profesjonalnego futbolu, czy też, kto jest jedynym piłkarzem, który dwa razy pobił rekord transferowy. Przeczytacie jak brzmiały pierwsze zasady gry w futbol spisane w 1858 roku oraz ile czasu zajęło pewnemu Urugwajczykowi zdobycie najszybszej czerwonej kartki na mistrzostwach świata. Wspomnicie najlepsze futbolowe duety i maestrów środka pola. Zobaczycie jak ewoluowały buty i stroje piłkarskie. Odkryjecie jak wykonać piłkarskie sztuczki i triki. Kto wymyślił uderzenie raboną, jak wygląda zwód Cruiffa oraz kto wypromował przewrotkę. Przypomnicie sobie nawet szalone cytaty Zlatana Ibrahimovicia.

Co oznacza nazwisko Bastiana Schweinsteigera? Który piłkarz oprócz Cristiano Ronaldo zdobył gola w każdej z 90 minut meczu? Który bramkarz wpuścił 31(!) goli podczas jednego spotkania? Z jaką średnią prędkością rzuty wolne bije CR7?

„Piękna gra” to idealny prezent dla fanów futbolu. Tych małych i tych dużych. Młodsze pokolenie dowie się sporo o historii piłki, starsze będzie miało okazję powspominać. Wszyscy poznają mnóstwo ciekawostek i zaskakujących faktów, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Gorąco polecam! 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

sobota, 26 sierpnia 2017

„Lektury dla kibica” – (U)śmiech to zdrowie :)

Dziś biografia posiadacza najbardziej rozpoznawalnego uśmiechu futbolu.

Rozdział 137.

Ronaldinho. Uśmiech futbolu - Luca Caioli

Jego uśmiech i charakterystyczne uzębienie (niedawno niestety skorygowane) zna i pamięta cały piłkarski świat, choć z wielkiego futbolu zniknął kilka lat temu. Ronaldinho Gaúcho - piłkarz nietuzinkowy, obdarzony niebywałym talentem, posiadający niezwykłe piłkarskie umiejętności. Kibice Barcelony widząc dzisiejszą grę swojego zespołu z pewnością nie raz z utęsknieniem spoglądają w przeszłość, gdy w koszulce Blaugrany czarował uśmiechnięty Brazylijczyk. Teraz, dzięki książce „Ronaldinho. Uśmiech futbolu”, pierwszej wydanej w Polsce biografii Gaúcho, mogą powrócić do tych pamiętnych momentów.

„Jego uśmiech nie jest tajemniczy jak ten Mony Lisy, lecz szczery i wyraźny.”

Luca Caioli ukazuje postać Brazylijczyka wspominając najważniejsze momenty jego życia i kariery. Kluczowe gole, mecze, trofea i transfery. Chwile niezapomniane, piękne, ale i te trudne. Książka nie jest przesadnie szczegółowa, ale zawiera ciekawe informacje. Zwłaszcza interesujące są fragmenty dotyczące dzieciństwa, początków kariery Ronniego oraz etapy jego życia po opuszczeniu zespołu Dumy Katalonii. Przypuszczam, iż tak jak ja, większość kibiców pamięta głównie poczynania Brazylijczyka w koszulce Barcy, więc dzięki książce Luci Caioliego będzie mogła uzupełnić swoją wiedzę. Jak wcześniej wspomniałam nie jest to lektura obfitująca w detale, dlatego też nie jest zbyt obszerna. To książka na trzy, ewentualnie cztery wieczory. Całkiem przyjemne wieczory, dodam.

„Uwielbia spędzać z piłką całe dni, ponieważ bez niej jest nikim, bez futbolówki nic nie miałoby znaczenia.”

Wspominając słynnego Brazylijczyka nie można oprzeć się wrażeniu, że mimo tego, iż swego czasu dotarł on na szczyt futbolowego świata to jednak znaczną część swojego potencjału zmarnował. Ronaldinho, laureat Złotej Piłki. Piłkarz, który z łatwością mijał obrońców. Zawodnik, który otrzymał owację od kibiców odwiecznego rywala na jego stadionie (tak, tak mowa o Bernabéu). Gwiazda Ronaldinho, choć intensywnie, świeciła krótko. Dla jego fanów bez wątpienia zbyt krótko. Niestety Ronnie tak jak piłkę kocha zabawę. Tej części swojej brazylijskiej tożsamości nigdy się nie wyparł. Samba tak huczała mu w głowie, że pomimo ogromnych predyspozycji nie został najlepszym piłkarzem w historii.

Co prawda Luca Caioli w książce nie pomija informacji o pozaboiskowych zamiłowaniach Brazylijczyka, ale nie zagłębia się w jakiekolwiek szczegóły. Nie zaskakuje też niespodziewanymi wiadomościami. Poszukiwacze sensacji nie znajdą więc w tej pozycji nic dla siebie. Natomiast wszyscy tęskniący za boiskową magią Ronniego połkną jego biografię błyskawicznie.

„Miał ciężkie życie, jednak był przekonany, że zostanie wielkim piłkarzem.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się jak wyglądało dzieciństwo Ronniego, z kim grał w piłkę, kiedy wszyscy jego przyjaciele byli już zmęczeni oraz w jaki sposób uczył się rozmaitych sztuczek. Odkryjecie, kto był idolem Ronniego, skąd pochodzi jeden z przydomków Brazylijczyka – Gaúcho, jak również, kto otrzymał koszulki Ronniego ze wszystkich finałów. Przeczytacie o skomplikowanych przenosinach Brazylijczyka do PSG oraz dowiecie się, kto zwrócił mu uwagę, że za dużo drybluje.

Autor wyjaśnia dlaczego w PSG Ronnie wybrał numer „21” a w Milanie zdecydował się grać z „80-tką”, kiedy w obu przypadkach jego ulubiona dziesiątka była zajęta. Dowiecie się, co prezydent Paryżan obiecał Ronaldinho za każdego strzelonego gola oraz dlaczego Ronnie nie trafił do United, choć Anglicy złożyli PSG lepszą ofertę niż Barcelona. Odkryjecie nawet, który piłkarz Barcy zawsze dotrzymywał kroku Ronaldinho w świętowaniu, czy też o ile spadła wartość Brazylijczyka od czasu jego gry w Katalonii.

„Przyjaciółka, kochanka, narzeczona: a bola, czyli piłka, jest dla Ronaldinho tym wszystkim i jeszcze czymś więcej.”

Opowieść o byłym piłkarzu Barcelony przeplatana jest wywiadami, podobnie jak miało to miejsce w innej książce włoskiego dziennikarza – pozycji „Messi. Historia chłopca, który stał się legendą”. Są to wypowiedzi trenerów, z którymi współpracował Ronaldinho. Luis Fernández, były trener PSG, wspomina, jaki Ronnie był, kiedy przybył do Paryża oraz ujawnia, z czym Brazylijczyk miał początkowo trudności. Luiz Felipe Scolari wyjaśnia, jaką rolę w wygraniu przez Brazylię mundialu w 2002 roku odegrał Gaúcho. Natomiast Frank Rijkaard zdradza jak ważną osobą w szatni Barcy był Ronnie oraz jak pracowało się na co dzień z Brazylijczykiem na treningach.

„Dla Ronaldinho piłka jest obsesją.”

„Ronaldinho. Uśmiech futbolu” to jedna z kilku książek autorstwa Luci Caioliego. W Polsce za sprawą Wydawnictwa SQN wcześniej ukazały się m.in. pozycje „Ronaldo. Obsesja doskonałości.”, „Messi. Historia chłopca, który stał się legendą” oraz „Zinédine Zidane. Sto dziesięć minut, całe życie”. Mówiąc szczerze żadna z powyższych lektur mnie nie zachwyciła. Książki włoskiego dziennikarza po prostu nieszczególnie do mnie przemawiają. Jednak mimo to najwyżej oceniam właśnie biografię Ronaldinho. Dużym walorem tej pozycji jest fakt, iż na naszym rodzimym rynku literatury sportowej jest jedyną książką o Gaúcho. Człowiek czyta więc kolejne strony z zaciekawieniem, bez cienia irytacji i swoistego déjà vu. Ta lektura to duży „powiew świeżości” na mojej półce z książkami.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.



 Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 5 czerwca 2017

„Lektury dla kibica” – Jak patrzeć na futbol

Futbol, wszędzie widzę futbol!

Rozdział 131.

Ruud Gullit. Jak oglądać piłkę nożną - Ruud Gullit

Ile widziałeś meczów piłkarskich w swoim życiu? Było ich kilka, a może należy liczyć w setkach, bądź nawet w tysiącach? Niezależnie od wskazanej liczby można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że ze względu na towarzyszące meczowi emocje nie zastanawiałeś się nad wieloma szczegółami. Kilka istotnych elementów gry z pewnością Ci umknęło. Dlatego też z pomocą przychodzi legenda światowego futbolu Ruud Gullit. Holender w książce „Jak oglądać piłkę nożną” odkrywa tajniki futbolu, dzięki którym następnym razem oglądając mecz będziesz widzieć zdecydowanie więcej.

„Prawie każdy posiada jakąś wiedzę o piłce nożnej, przynajmniej niewielką, ale nikt nie patrzy na nią w ten sam sposób.”

Początek książki to krótka biografia Ruuda Gullita. Holender na kilkudziesięciu stronach przedstawia swoje boiskowe dokonania, zarówno w roli piłkarza jak i menedżera. Później przechodzi do głównego tematu książki, czyli analizy futbolu i próby odpowiedzi na tytułowe pytanie – jak oglądać piłkę nożną? Gullit opisuje strategie, schematy i style gry, analizuje ustawienia i taktyki zespołów. Przygląda się poszczególnym pozycjom na boisku, a także różnicom pomiędzy futbolem w różnych krajach świata.

Holender nie tylko wszystko dokładnie opisuje, ale często także prezentuje poszczególne sytuacje na schematach. Dzięki temu przedstawione tematy są przejrzyste i zrozumiałe. Co więcej swoje przemyślenia popiera przykładami z boiska, zarówno tymi z własnej kariery, jak również tymi bardziej współczesnymi. Warto także zaznaczyć, iż każdy nowy wątek w danym rozdziale jest oznaczony krótkim tytułem, więc z łatwością można wielokrotnie powrócić do interesujących nas fragmentów. Książkę przyjemnie i sprawnie się czyta.



„To, jak ktoś zachowuje się w tunelu prowadzącym na boisko, nie mówi nic o tym, jak wypadnie na murawie.”

Ruud Gullit w książce „Jak oglądać piłkę nożną” tłumaczy, na co należy zwrócić uwagę, aby ocenić czy piłkarz jest w dobrej formie, wyjaśnia jak powinno się patrzeć na grę obrońców, a także zdradza, po czym poznać słabego defensora. Holender przygląda się dokładnie rozgrywaniu stałych fragmentów gry. Analizuje między innymi ustawienie muru przy rzutach wolnych oraz ujawnia, jaka odległość jest idealna do najlepszego wykonania wolnego.

Gullit przedstawia plany gry drużyn w poszczególnych boiskowych ustawieniach. Wskazuje powody, który zdecydowały o tym, że Rooney nie stał się jednym z najwybitniejszych piłkarzy świata. Wspomina najlepszych zawodników na poszczególnych pozycjach, wymieniając jednocześnie idealne cechy niezbędne do gry na najwyższym poziomie w danej formacji. Wylicza błędy w szkoleniu juniorów w różnych krajach, a nawet podejmuje temat psychologii w sporcie.

„Nic nie jest święte, żaden system – to gracze decydują o ostatecznym wyniku.”

Czytając tę książkę dowiesz się, jakich typów piłkarzy potrzeba by stworzyć „w pomocy mieszankę idealną”, jak zmieniły się na przestrzeni lat role zawodników na boisku oraz czy ryzyko należy wliczyć w grę defensywy. Czy strata piłki przez Gerarda, który poślizgnął się w środku pola w meczu z Chelsea faktycznie kosztowała Liverpool mistrzowski tytuł w 2014 roku? Co tak naprawdę kryje się za zwrotem „drużyna zdominowała spotkanie”? Dlaczego Maradona grał lepiej w Napoli niż w Barcelonie? Co można wyczytać z pierwszego kopnięcia piłki w meczu?

„Jak oglądać piłkę nożną” to ciekawa książka nie tylko dla kibiców, ale także podręcznik dla początkujących trenerów, a także doskonała lektura dla komentatorów piłkarskich. Każdy znajdzie w nie coś dla siebie. Jeden odkryje całkiem nowe rzeczy, drugi poszerzy swoją wiedzę, trzeci uporządkuje swoje przekonania. Krótko mówiąc sięgając po tę lekturę na pewno nie będziesz się nudzić.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


 Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

niedziela, 4 czerwca 2017

CHAMP12NS!

Mówili, że tego trofeum nie da się obronić. Twierdzili, że ciąży na nim prawdziwa klątwa. Historia zdawała się to dobitnie potwierdzać. Próbowało wielu, nikomu się nie udało. Do teraz. Trzeciego czerwca 2017 roku wszystko się zmieniło. Real Madryt został pierwszą drużyną w historii, która podniosła „uszaty puchar” rok po roku! Królewscy dokonali rzeczy wydawałoby się niemożliwej! Jednak Zinédine Zidane stworzył drużynę, w słowniku, której słowo „niemożliwe” nie widnieje!

Po raz pierwszy w erze Ligi Mistrzów Real Madryt dotarł do finału rozgrywek drugi sezon z rzędu. Przed Los Blancos ta sztuka udała się czterem drużynom. Był to Milan, Ajax, Juventus i Manchester United. Wszyscy polegli. Real Madryt to jednak nie jest zwykły klub. To klub, który od zawsze tworzy historię. Dokonuje rzeczy niebywałych. Tak było, jest i będzie. W Madrycie wiedzą, że finałów się nie gra, finały się wygrywa!

W Cardiff podopieczni Zidane'a spotkali przeciwnika z najwyższej półki. W pierwszej połowie było naprawdę ciężko, gra się nie układała, nawet pomimo wyjścia na prowadzenie za sprawą gola Ronaldo. Po przerwie zobaczyliśmy jednak zupełnie inny Real. Utrzymujący się przy piłce, atakujący, całkowicie dominujący. Zawodnicy z Madrytu dosłownie zmiażdżyli przeciwnika! Los Blancos w ciągu 45 minut wbili Juve trzy bramki! Dokładnie tyle goli Włosi stracili we wszystkich poprzednich meczach tych rozgrywek! Niesamowite! Nie wiem, co stało się w szatni Królewskich w przerwie meczu, ale mam nadzieję, że kiedyś ktoś uchyli rąbka tajemnicy! Niezapomniany, historyczny wieczór w Cardiff!!

Real wygrał Champions League drugi raz z rzędu. Dwunasty raz w historii zdobył Puchar Europy! Osiągnął trzy triumfy w ciągu ostatnich czterech lat! Gdyby ktoś powiedział mi, że doczekam takich czasów to chyba bym nie uwierzyła! Po latach cierpień, przyszły lata pełne sukcesów! Mamy w tym sezonie dublet! Real nie tylko mistrzem Hiszpanii, ale i całej Europy! Cudowna drużyna! Żyć nie umierać!

WE ARE THE #CHAMP12NS OF EUROPE!

Hala Madrid y nada más! :)

Real Madrid: ¿Cómo no te voy a querer? <3


Źródło grafiki: https://www.facebook.com/RealMadrid/photos/a.74265819952.19583.19034719952/10151287434429953/?type=3&theater

czwartek, 23 lutego 2017

„Lektury dla kibica” – Odkryj futbol na nowo

Dziś o futbolu z zupełnie nowej - jakże ciekawej! - perspektywy.

Rozdział 121.

Futbonomia - Simon Kuper, Stefan Szymański

Podchodzę do futbolu - i sportu wszelakiego - niezwykle emocjonalnie. Racjonalne kalkulacje i przemyślenia są mi obce, zwłaszcza podczas oglądania poszczególnych transmisji. Simon Kuper i Stefan Szymański w przeciwieństwie do mnie i do większości kibiców spoglądają na piłkę nożną z zupełnie innej perspektywy. Odsunęli emocje na bok i zastąpili je wiedzą - ekonomiczną, psychologiczną i socjologiczną. Zebrali wieloletnie dane, posłużyli się matematyką i narzędziami statystycznymi. Tak powstała „Futbonomia” - niezwykła książka o futbolu. Książka, w której autorzy za pomocą nauki odkrywają przed kibicami niezwykle interesujące wnioski dotyczące piłki nożnej i pozwalają zrozumieć procesy w niej zachodzące. Udowadniają fałszywość wielu popularnych przekonań dotyczących futbolu, a przedstawione teorie popierają konkretnymi przykładami.

„Futbol to opera mydlana. Oglądamy go nie dla samych meczów, ale również dla historii, która rozwija się z każdym kolejnym spotkaniem.”

Książka od pierwszych stron niesamowicie wciąga. Pomimo iż autorzy podchodzą do futbolu w sposób naukowy, to prezentują wszystko w przystępny sposób. „Futbonomię” czyta się więc lekko i z wielkim zainteresowaniem. Simon Kuper i Stefan Szymański swoimi rozważaniami niejednokrotnie zaskakują i sprawiają, że człowiek zastanawia się, dlaczego wcześniej sam nie spojrzał na zieloną murawę z takiej perspektywy.

„Futbol – zwłaszcza ten europejski – zdominował cały świat.”

Lektura podzielona jest na trzy części. Autorzy najpierw biorą pod lupę kluby piłkarskie. Poruszają wiele ciekawych kwestii z nimi związanych w tym transferów, czy też ogromnych długów wielkich i bogatych drużyn. Przyglądają się łowcom talentów i pracy menedżerów piłkarskich. Nie omijają nawet tematu rasizmu i dyskryminacji. Druga część „Futbonomii” dotyczy społeczności kibiców i ich zachowań. Ostatnia odsłona książki poświęcona została natomiast reprezentacjom narodowym i właśnie w niej znajdziecie odpowiedź na okładkowe pytanie „dlaczego Anglia przegrywa”.

„Każdy matematyk powiedziałby wam, że oczekiwać od Anglii zdobycia tytułu mistrza świata to absurd.”

Kiedy kończą się rozgrywki ligowe kluby prześcigają się w sprowadzaniu nowych zawodników. Transfery od lat wywojują wiele emocji i kontrowersji. Dzięki „Futbonomii” poznacie prawdę o rynku transferowym, której na próżno szukać w gazetach. Autorzy książki zdradzają, co w większym stopniu niż spektakularne transfery wpływa na pozycję klubu. Ujawniają, które narodowości są „modne” a przez to znacznie przeceniane oraz który moment jest najgorszym na zakup nowego zawodnika. Wreszcie wskazują zasady, reguły i tajemnice rynku transferowego, dzięki którym można osiągnąć sukces. Simon Kuper i Stefan Szymański stawiają również ciekawą tezę mówiącą o opłacalności sprowadzania piłkarzy z problemami (alkoholików i hazardzistów) oraz argumentują sens takiego posunięcia.

„Oprócz sportu tylko wojna i katastrofy tworzą takie poczucie wspólnoty narodowej.”


Pieniądze to temat burzliwy w każdej dziedzinie i nie inaczej jest w sporcie. Wiele mówi się nie tylko o zawrotnych kwotach transferów, ale i pensji zawodników. Michel Platini często krytycznie wypowiadał się także w sprawie rozmiarów długów wielkich klubów. Tymczasem autorzy książki udowadniają, że kluby są praktycznie niezniszczalne i tłumaczą, dlaczego pomimo znacznych zaległości finansowych prawie nigdy nie bankrutują. Wyjaśniają, o czym mówią zasady „finansowanego fair play” oraz przekonują, dlaczego są one niekorzystne dla futbolu. Czytając tę lekturę dowiecie się również czy na wygrywaniu meczów można zarabiać, a także, dlaczego prowadzenie klubu jak przedsiębiorstwa się nie sprawdza. Odkryjecie nawet, na którym miejscu w tabeli znalazłaby się Barcelona gdyby celem klubu była maksymalizacja zysków.

„Niewielkie straty klubów piłkarskich nie mają znaczenia, jeśli weźmiemy pod uwagę ogrom miłości, która kluby te wzbudzają wśród kibiców.”

Sięgając po „Futbonomię” dowiecie się jak bardzo przeceniania jest rola menedżera w świecie futbolu oraz odkryjecie, co w głównej mierze decyduje o tym, na którym miejscu drużyna znajduje się w ligowej tabeli. Przeczytacie, jakie kryteria brane są pod uwagę – oprócz skuteczności – przy wyborze trenera. Po lekturze tej książki będziecie wiedzieli, dlaczego w 1994 roku Anglia nie zakwalifikowała się do mistrzostw świata i dlaczego kraje z Europy Zachodniej wyróżniają się w piłce nożnej. Co Johan Cruijff miał wspólnego z zdobyciem mistrzostwa świata przez Hiszpanię, a także, w jakim czasie należy stawiać na Brazylię, gdyż wtedy Canarinhos zawsze osiągają lepsze wyniki.

„Żadne zestawienie danych nie sprawi, że menedżerowie przestaną być potrzebni.”

Simon Kuper i Stefan Szymański kładą kłam wiecznemu przekonaniu, że karne to wyłącznie zwykła loteria. Podpowiadają strzelającym oraz bramkarzom jak powinni zachować się, kiedy piłka znajduje się na jedenastym metrze. Odkryjecie, w jaki sposób piłkarz może zwiększyć swoje szanse na skuteczne wykonanie rzutu karnego, a także zrozumiecie, dlaczego w 2008 roku to Manchester a nie Chelsea sięgnął po Ligę Mistrzów.


Myślicie, że kibice preferują bardzie wyrównane mecze? Jak w takim razie wyjaśnić zainteresowanie spotkaniami, w których panuje dysproporcja – meczami Dawida z Goliatem? Tej kwestii również przyjrzeli się autorzy „Futbonomii”. Wyjaśniają również, dlaczego zaskakująco często w tych pojedynkach to Dawid wygrywa.

Autorzy analizują społeczność kibiców konfrontując posiadane dane z modelem fana przedstawianego przez Nicka Hornby’ego w książce „Futbolowa gorączka” (z którym osobiście bardzo się utożsamiam). Odkryjecie czy fani są tak lojalni jak często deklarują oraz przekonacie się czy faktycznie ludzie popełniają samobójstwa z powodu futbolu.

„Istnieje też brudny sekret angielskiej piłki: wielu fanów kibicuje więcej niż jednej drużynie.”

Czy Roberto Mancini miał rację twierdząc, że zagrania piłki z rzutu rożnego na długi słupek są skuteczniejsze? Dlaczego Arsène Wenger początkowo osiągał lepsze wyniki a w ostatnich latach jego skuteczność spadła? Dlaczego Steve McClaren został menedżerem Anglii?

„Futbonomia” to fantastyczna książka o piłce nożnej. Książka, która zaskakuje i daje do myślenia. To skarbnica wiedzy, z której mogą czerpać piłkarze, trenerzy, prezesi klubów, jak i zwykli kibice. Po prostu musicie ją przeczytać! Ja jestem nie tylko zdziwiona, ale i zachwycona!

„Jeśli chodzi o oglądanie futbolu na żywo, żaden kraj nie może się równać z Wyspami Owczymi.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.




Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

niedziela, 29 stycznia 2017

„Lektury dla kibica” – Lider wśród liderów

Dziś kolejna książka o tematyce sportowej, ale i nie tylko.

Rozdział 120.

Alex Ferguson. Być liderem - Alex Ferguson, Michael Moritz

Na wstępie muszę przyznać, iż z pewną rezerwą sięgnęłam po książkę, której współautorem jest sir Alex Ferguson. Owe rozterki w żadnym wypadku nie dotyczyły postaci wybitnego trenera, legendy Manchesteru United. Moje wątpliwości odnosiły się do tematyki lektury. Obawiałam się, bowiem że będzie to wyłącznie książka biznesowa, lektura motywacyjna, mówiąca o „byciu liderem” i dochodzeniu do sukcesu. Tymczasem było zupełnie odwrotnie! W pozycji „Alex Ferguson. Być liderem” – ku mojej radości – to sport gra główną rolę. Dawno żadna książka mnie tak pozytywnie nie zaskoczyła! 

„Nie domagałem się zaszczytów, nie szukałem sławy, uznania, że pozjadałem wszystkie rozumy. Chciałem tylko, żeby nasza drużyna wygrywała.”

Książka łączy w sobie historię życia Fergusona i związanych z nim klubów, przede wszystkim oczywiście Czerwonych Diabłów, z poradami na temat skutecznego zarządzania ludźmi. Sir Alex przedstawia elementy i sekrety bycia dobrym liderem. Wszystkie swoje teorie uwiarygadnia przykładami z własnego życia. Dzięki temu, iż Ferguson całe życie jest związany z piłką nożną czytelnik otrzymuje mnóstwo ciekawych informacji i wspomnień ze świata futbolu. Tematyka psychologiczno-biznesowa jest tutaj furtką do fascynującego świata piłkarskiej szatni i ławki trenerskiej.

„Nie mogłem znieść samej myśli o tych wszystkich trofeach, które trafiły do Liverpoolu.”

Szkot porusza wiele ciekawych wątków i zwraca uwagę na detale, o których kibice w ogóle nie myślą. Wspomina, w jaki sposób budował drużynę, ukazuje jak wygląda „od środka” zarządzanie klubem oraz odkrywa elementy pracy menedżera. Mówi o komunikacji i relacjach z mediami. O pieniądzach, transferach, negocjacjach i agentach. O wielkich gwiazdach, które trenował i prowadził na drodze do najwyższych celów i największych trofeów.

 „Zdarzali się piłkarze, którym nie drgnęła powieka, gdy włączałem tak zwaną „suszarkę”, ale z pewnością wielu innych, szczególnie młodszych, trzęsło się wtedy ze strachu.”

Czytając pozycję wydaną przez Wydawnictwo SQN dowiecie się, dlaczego Manchester w ogóle zainteresował się Fergusonem, co doprowadziło United do kupna Erika Cantony, czy też, co po treningach robił Beckham, Giggs i CR7. Przeczytacie, czego według Szkota dowodzi fakt, że Cristiano Ronaldo nie ma ani jednego tatuażu oraz który piłkarz United był „oporny na jakąkolwiek dyscyplinę”, a kto z kolei trzymał się wszystkich wytycznych trenera „niczym rzep psiego ogona”.

„Ronaldo natomiast potrafiłby trafić do bramki z rzutu wolnego, nawet jeśli kopałby z księżyca.”

Odkryjecie, dlaczego kontrakty wszystkich zawodników klubu nie powinny wygasać w tym samym czasie, których menedżerów sir Alex najbardziej podziwia, jak również, który piłkarz wściekł się, kiedy Ferguson mianował na kapitana United Roya Keane’a. Dowiecie się, którzy piłkarze zasługują według Szkota na określenie „klasa światowa”, prowadzenie, której drużyny nazwał „beznadziejną robotą” oraz w jakich sytuacjach gotowy był podejmować ryzyko zamiast trzymać się wcześniejszych ustaleń i taktyki.

„Zwykle im mówiłem: „W momencie gdy przestaniemy pracować ciężej niż inne drużyny, nie będziemy już Manchesterem United”.”

Przeczytacie, jaki nieznany talent posiada Diego Forlán, czego zagraniczni piłkarze uczyli Anglików oraz jak Ferguson radził sobie z niepokojem odczuwanym przed każdym meczem. Czytając „Alex Ferguson. Być liderem” będziecie mieli okazję „zobaczyć” jak na przestrzeni lat zmieniał się świat futbolu oraz otrzymacie możliwość odkrycia, jakie relacje panują między menedżerami piłkarskimi. Poznacie również intrygującą teorię sir Alexa, mówiącą, iż mecze wygrywa ośmiu a nie jedenastu piłkarzy (ciekawe, nieprawdaż?).

„Stawiałem dyscyplinę ponad wszystko i być może kosztowało nas to kilka tytułów.”

Ferguson ujawnia, jakie kary dyscyplinarne stosował wobec piłkarzy oraz zdradza czy czasem kierował się sentymentami przy ustalaniu składu. Przyznaje, kogo uważał „za zawodnika Manchesteru, tylko grającego w innych barwach” (barwach Arsenalu). Tłumaczy, dlaczego większość piłkarzy pochodzi z robotniczych środowisk. Wspomina, w jakich okolicznościach poinformował Jaapa Stama o tym, że klub zdecydował się go sprzedać.

„Ten, do którego się nie odzywałem, wiedział, że to kara i że ma przechlapane.”

Sir Alex opowiada także o rozterkach, które przeżywał, gdy w United grał jego syn, o tym jak musiał być dla niego menedżerem a nie tatą. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego „zawodnicy w Premier League są teraz bardziej podatni na kontuzje niż kiedyś”, choć znajdują się w lepszej formie fizycznej. Opowiada wreszcie o życiu na emeryturze oraz zdradza, za którym aspektem dawnego życia tęskni najbardziej.

„Słabość do butelki zniszczyła wiele karier, hazard zaś jest rakiem toczącym niejedną szatnię.”

Co stale napędzało sir Alexa nawet w trakcie najlepszych sezonów w Manchesterze? Jak młody Gary Neville reagował na krytyczne uwagi trenera? Dlaczego Czerwone Diabły zrezygnowały z kupna Petra Čecha umożliwiając tym samym transfer bramkarza do Chelsea? Co Ferguson powiedział w przerwie finału LM w 1999 roku, kiedy United przegrywało z Bayernem Monachium 0:1 (wynik końcowy znają wszyscy)?

„[…] zdarza mi się myśleć, że z tą drużyną i piłkarzami, których miałem do dyspozycji, powinniśmy byli osiągnąć jeszcze więcej.”

Książka „Alex Ferguson. Być liderem” zdecydowanie wyróżnia się wśród innych pozycji o tematyce sportowej. Kibice znajdą w niej sporo ciekawych anegdot, a trenerzy, menedżerowie i kierownicy odkryją cenne wskazówki, które mogą okazać się niezbędne do osiągnięcia sukcesu. Opowieść byłego trenera United czyta się z wielkim zainteresowaniem. To pozycja niebanalna, zaskakująca i wciągająca. Trzeba ją po prostu przeczytać!

P.S. Nawet marny epilog autorstwa Michaela Moritza, w którym Anglik porównuje futbol z biznesem z Doliny Krzemowej, nie był w stanie popsuć pozytywnego odbioru tej książki.

Jeszcze więcej złotych myśli Fergusona:

„Smutna spuścizna po George’u Bescie zawsze będzie odgrywać ważną rolę we wspólnej pamięci ludzi związanych z United.”

„Starsi gracze nie tyle konkurują z młodszymi, co raczej z wizją samych siebie sprzed lat.”

 „Jedenastu laureatów Nagrody Nobla nie sięgnie po Puchar Anglii.”

„Kiedy wiedziałem, że przegramy, zawsze – […] – starałem się dopilnować, żebyśmy nie zostali rozniesieni w pył.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Rozmowa z Łukaszem Gradzikiem, współtwórcą Tablicy Kibica

Lubicie typować wyniki meczów? Rywalizować z rodziną i znajomymi? Ja bardzo! Niestety zawsze podczas takiej zabawy musiałam tworzyć na zwykłych kartkach czy też w zeszycie odpowiednie tabelki. Teraz już nie muszę! Przynajmniej nie podczas najbliższych Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Wszystko dzięki fantastycznej grze, jaką jest Tablica Kibica, wydana przez firmę Leanit. Co więcej, miałam przyjemność rozmawiać z współtwórcą tego projektu – Łukaszem Gradzikiem. Można by rzec, że to mój pierwszy w życiu wywiad. :)

Anna Hombek: Jak powstał projekt Tablica Kibica?

Łukasz Gradzik:  - Projekt Tablica Kibica to pomysł trzech osób, dwóch kolegów ze studiów i brata jednego z nich. Wszyscy jesteśmy fanami sportu, każdy największym fanem innego sportu i zastanawialiśmy się nad tym czy możemy wymyślić coś fajnego żeby połączyć swoją pracę z przyjemnością. Pomysłów było kilka, w to wchodziły również gry dla dzieci, które możliwe, że w przyszłości pojawią się w naszej ofercie. Finalnie jednak został wybrany jeden z pomysłów, które mieliśmy w tym czasie i to była właśnie Tablica Kibica. To była wersja plakatowa. Dopiero później z czasem pomysł przerodził się na stworzenie również wersji online TablicaKibica.pl.

Długo trwała całkowita realizacja: od początku pomysłu do wersji finalnej?

- Tak, trwało to długo, ponieważ wszyscy pracowaliśmy i nadal pracujemy zawodowo, więc ciężko było pogodzić pracę z tym pomysłem. Mamy w planach to, że jeden z nas w pełni poświęci się całemu projektowi Tablica Kibica. Natomiast całe przygotowanie trwało ponad rok. Czasami było mocniejsze uderzenie, czasami było zwolnienie tempa, ale dzięki temu, że w zespole jest trzech głównych prowadzących, gdzieś pojawiał się ten motor popędzający maszynę do przodu. Jak komuś brakowało w danym czasie energii, zawsze ktoś drugi przejmował stery i pchał temat do przodu.

Czyli nie było tak, że „gdzie kucharek sześć, tam nie ma, co jeść”. Trzech prowadzących, trzy różne koncepcje, nie było czegoś takiego?

- Nie, dużo się spotykaliśmy, dużo rozmawialiśmy i znajdowaliśmy wspólną koncepcję. Nasze zdania często się różniły, ale robiliśmy to dla przyjemności i dlatego gdzieś szukaliśmy zawsze kompromisu. Ten kompromis naprawdę było bardzo łatwo znaleźć w takim towarzystwie. Nie było to żadnym problemem, ale jasne, czasami oczywiście pojawiały się niedogodności z tym związane, kiedy ktoś miał w głowie już inną koncepcję, a w tym momencie tym prowadzącym, takim mocnym, był drugi członek zespołu, ale to wszystko po czasie się wyjaśniało, wracało na dobry tor.

Przeczytałam w Internecie, że jest to pierwsza na świecie plakatowa gra sportowa. Naprawdę nikt nie wpadł na ten pomysł wcześniej?

- Mam jednego kolegę, który stwierdził, że na pewno znajdzie w Internecie taką grę i nam pokaże, że takie coś już było. Nadal to jest początkowe pytanie przy każdej naszej rozmowie telefonicznej: jak idą mu poszukiwania? Na razie bez pozytywnych rezultatów. :)

Czyli dobrze, nadal pierwsi. :)

- I powiem szczerze, że to było częste pytanie osób, które dostawały tą Tablicę do ręki: Jak to? Nie było jeszcze czegoś takiego? Było to zaskoczeniem dla wielu osób. Wydawałoby się, że taka prosta, oczywista rzecz. W pracy, domu, akademiku wielu ludzi obstawia wyniki przy dużych imprezach, a najczęściej robią to na kawałku papieru, kartki, w Excelu, na flipcharcie, na tablicy magnetycznej suchościeralnej, ale nie miało to nigdy ciekawej formy wizualnej, a to dla nas było właśnie czymś ciekawym.

Tak właśnie, w pracy czy w domu jak typujemy to zawsze ja, jako dziewczyna muszę robić tabelki w zeszycie. Wszyscy na mnie liczą. Teraz wreszcie nie muszę, bo powieszę Tablicę. Proszę opowiedzieć trochę o samej grze.

- Gra plakatowa ma za zadanie spełniać dodatkowo funkcje socjalizujące. Bardzo ciekawym miejscem, gdzie gra może wisieć, jest pokój kawowy w każdej firmie czy pokój śniadań. W szpitalu pojawiła się również Tablica gdzie lekarze między sobą grają w swoim pokoiku. I wszędzie, gdzie właśnie jest ta chwila na relaks, na to żeby porozmawiać, omówić wyniki i przebieg mistrzostw. One są bardzo, dzięki tej Tablicy, wizualnie dostępne. Można sobie prześledzić, kto jak obstawiał, jakie były rezultaty spotkań, więc jest to zarówno też taka tabela i historia całości mistrzostw. Dzięki temu łatwiej wpada w pamięć i daje dużo więcej możliwości, czy informacji do dyskusji między graczami. Choć nie tylko nimi, również między osobami, które nie uczestnicą, ale oglądają współzawodnictwo kolegów, koleżanek. I myślę, że dla nich może być to również ciekawe. Jeśli nie dołączyli teraz, mają szansę włączyć się, mam nadzieję, w kolejnych edycjach, które wydamy. Czas pokaże.

Gra się od dwóch do dwunastu osób. Dlaczego akurat taka liczba? Nie więcej, nie mniej? Dwanaście to…

- Jedenaście plus trener.

Albo dwunasty zawodnik, którym są kibice.

- Podoba mi się bardzo również ta wersja. Kupuję, dziękuję. :)

Może być taka wersja do sprzedaży. ;) No cóż, typujemy. Jak poradzą sobie Polacy?

- Ja jestem bardzo dużym optymistą zawsze. Wyjście z grupy uważam, jako coś w stu procentach pewnego, oczywistego. Mam jednak ochotę na więcej. Chciałbym wreszcie żeby ta reprezentacja, bo ma do tego podstawy, zaszła dalej i żeby dawała dużo przyjemności kibicom, tak jak ostatnio np. dało Vive Tauron Kielce wygrywając Ligę Mistrzów. Rozmawiając z kolegami, dużymi facetami, usłyszałem, że aż się rozpłakali jak dzieci pod koniec meczu. Chciałbym, żeby takich samych emocji dostarczyli nam piłkarze nożni.

Tak, na to liczymy. A kto zostanie mistrzem Europy? My?

- Oczywiście Polska. :)

Pozostańmy tak optymistycznie nastawieni.
Tablica Kibica teraz na Euro, a co później? Są już jakieś nowe pomysły, projekty?

- Tablica Kibica będzie wydawana, jako gra plakatowa tylko do dużych imprez sportowych. Natomiast wszystkie mniejsze imprezy sportowe jak i bardziej troszeczkę niszowe sporty będą na TablicaKibica.pl. Tam będzie można typować rajdy samochodowe, czy mistrzostwa świata w badmintonie oraz wiele innych sportów. Takie są nasze plany. Musimy jeszcze troszeczkę rozwinąć nasz portal. Docelowo chcemy też, aby portal oferował możliwość tworzenia swoich gier, czyli np. tych, które z powodu możliwości czasowych nie będą mogły być obsługiwane przez nas, ale przez ich fanów. Np. liga biznesowa. Pojawia w jakimś mieście i można w bardzo łatwy sposób na portalu wtedy wrzucić zespoły, wybrać zasady, czy są to zasady pucharowe czy zasady ligowe i typować wyniki. Taki jest nasz plan docelowy. Natomiast wracając do gry plakatowej, myślimy już o Mistrzostwach Świata w Piłce Ręcznej na początek następnego roku. Bardzo ciekawa impreza czeka nas również w Polsce - Mistrzostwa Europy w Siatkówce. No i na pewno kolejny mundial. Co w międzyczasie? Zobaczymy. Bardzo dużo zależy od tego czy znajdziemy sponsorów, znajdziemy inwestorów dla naszego projektu aby go rozwijać, bo projekt jest w tej chwili w pełni finansowany tylko z naszych środków. No i tak naprawdę…

Szukamy sponsorów. Zgłaszajcie się!

- Dokładnie: szukamy sponsorów. Bardzo mocno. Oraz inwestorów. <dużo śmiechu> :D

A olimpiada w Rio. Gry zespołowe. Będzie coś?

- Tak, na pewno wystartujemy podczas olimpiady z portalem. Z grą plakatową raczej nie.

No tak. Trudniej trochę, to inny typ imprezy.

- Inny tryb imprezy, ale mamy ciekawy pomysł na to, w jaki sposób całe igrzyska gdzieś na jednej tablicy umieścić, żeby było to też ciekawe. Natomiast czas, możliwości… Może być ciężko. Na pewno na portalu będą pojedyncze gry, najprawdopodobniej drużynowe.

Siatkarze, piłkarze ręczni w Rio są.

- Tak. Drużynowe gry spróbujemy objąć, ale gdzieś po naszych głowach też chodzi taka gra, która brałaby pod uwagę wszystkie dyscypliny sportowe, które są podczas olimpiady. Mogę zdradzić, że byłaby to taka gra typu fantasy, gdzie tworzyłoby się swoją kadrę zawodników na olimpiadę. To jest plan, ale niestety olimpiada jest tak rzadko, że najprawdopodobniej dopiero za cztery lata zaproponujemy taką grę.

Portal w Internecie jest całkowicie darmowy?

- Tak, portal w Internecie dla użytkowników jest w stu procentach darmowy i planujemy, żeby tak pozostało. Mam nadzieję, że pomogą nam w tym…

Szukamy Was! :)

- Sponsorzy, którzy mam nadzieję będą zadowoleni z tego, co my będziemy im w stanie zaoferować. I będzie to taka wygrana sytuacja dla wszystkich użytkowników, sponsorów i dla nas żebyśmy mogli rozwijać portal i wrzucać nowe funkcjonalności, bo ich naprawdę jest cały worek. Chcielibyśmy się skupić na tych najciekawszych.



Łukaszowi dziękuję bardzo za rozmowę. Natomiast w imieniu kibiców dziękuję za wydanie gry, która z pewnością sprawi, że te mistrzostwa będą jeszcze ciekawsze. :)

Tablicę można zakupić na www.labotiga.pl/tablica-kibica  

Piszcie na lukasz@tablicakibica.pl

P.S. Sponsorzy zgłaszajcie się! ;)



Źródło zdjęć: własne

wtorek, 23 czerwca 2015

Przygoda z radiem

Na co dzień to ja słucham radia, a tymczasem wczoraj sama znalazłam się po drugiej stronie mikrofonu.

Jak to się zaczęło?

Na facebookowym FanPage'u bloga Na Moje Oko znalazłam konkurs, w którym należało wytypować kilka kwestii związanych z finałem Ligi Mistrzów (wynik do przerwy, końcowy, zwycięzcę, strzelców bramek). Nagrodą była książka Víctora Valdésa oraz zaproszenie do udziału w sportowej audycji Na Moje Oko Pawła Nowaka w Krakowskim Radiu Spektrum. Konkursu nie wygrałam (nie sądzicie chyba, że postawiłabym na Barcelonę), ale ponieważ z drugiej nagrody inni (w tym mój brat) zrezygnowali (po postu stchórzyli :P) to ten zaszczyt przeszedł na trzecią osobę w konkursie, czyli na mnie. ;) Pomimo wielu obaw i stresu podjęłam to wyzwanie. Czasem panikowałam, ale Paweł się nie zniechęcił i zaprosił mnie do studia, więc pojechałam!

Radio

Pierwszy raz w życiu zobaczyłam "od kuchni" jak wygląda radio oraz jak powstaje audycja. To naprawdę super sprawa. Wyciszone ściany, słuchawki, mikrofony, a za szybą profesjonalny realizator (pozdrowienia dla Bartka! :)), czyli wszystko tak jak sobie wyobrażałam.

Audycja

Jak wypadła sama audycja? Tę kwestię pozostawiam do oceny Wam. :) Ja się bawiłam świetnie. Paweł stworzył wspaniałą atmosferę, więc stres minął szybko. Nawet się nie obejrzałam a było po wszystkim.

Dzięki Paweł za super przygodę! :)

Jeśli ktoś nie miał okazji słuchać audycji "na żywo", to poniżej można odsłuchać nasze wejścia na antenę. Tak wiem, najciekawsze fragmenty – czyli muzyka – zostały wycięte. ;)

PLIKI AUDIO WKRÓTCE BĘDĄ DOSTĘPNE... CIERPLIWOŚCI

Zaczynamy

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-1.mp3"][/audio]

Sport/Kibicowanie/Real

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2015/06/Moje-nagranie-2.mp3"][/audio]

Piłka ręczna – grupy ME 2016

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-3.mp3"][/audio]

Losowanie el. LE i LM

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-4.mp3"][/audio]

Siatkówka – Liga Światowa

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-5.mp3"][/audio]

Copa América

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-6.mp3"][/audio]

Wimbledon

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-7.mp3"][/audio]

Sportowe wspomnienia

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-8.mp3"][/audio]

To już jest koniec

[audio mp3="http://floatemnabramke.blog.onet.pl/files/2016/10/Moje-nagranie-9.mp3"][/audio]