Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz Wójcik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz Wójcik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2020

„Lektury dla kibica” – Autobiografia Hajty

Dziś lektura dla dorosłych czytelników.

Rozdział 230.

Tomasz Hajto. Ostatnie rozdanie. Autobiografia – Tomasz Hajto, Cezary Kowalski

Dawni sportowcy, ku uciesze kibiców, coraz częściej wydają autobiografie wspominając barwne kariery, a często również pragnąc rozliczyć się z przeszłością. Nie inaczej jest w przypadku Tomasza Hajty. Były piłkarz, a obecnie komentator sportowy przedstawia swoją historię w pozycji pt. „Ostatnie rozdanie”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN.

„Zawodowa piłka to nie jest zabawa dla mięczaków.”

Książka Tomasza Hajty, podobnie jak wiele innych autobiografii rozpoczyna się od mocnego akcentu, w tym przypadku od uzależnienia od hazardu. Następnie autorzy w pierwszej części lektury przedstawiają piłkarską drogę Hajty – od klubów w Polsce, przez Duisburg i Schalke, aż po Anglię. Ponownie poruszają temat hazardu, gigantycznych przegranych i długów, a także wątek słynnej afery z przemytem papierosów. Druga część książki została natomiast poświęcona głównie karierze reprezentacyjnej Tomasza Hajty oraz jego życiu po zawieszeniu butów na kołku.

„To nie tak, że możesz od tego uciec, wyłączyć się, wyjechać na wieś. Bo hazard to choroba. Ciężka choroba.”

Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Małym mankamentem jest zaburzona chronologia ze względu na rozdzielenie wątków klubowych i reprezentacyjnych, jednak nie ma to większego znaczenia w ocenie książki. Ważniejsze jest to, iż po lekturze pozostaje niedosyt. Szczerze mówiąc, oczekiwałam, iż autobiografia Hajty będzie bardziej bezkompromisowa i kontrowersyjna. Myślę, że gdyby książka została wydana kilka lat temu z pewnością odbiór byłby inny. Nie jest tak mocna, raczej nie zaskakuje i nie szokuje, bo jest po prostu kolejną tego typu pozycją. Nie oznacza to jednak, iż „Ostatnie rozdanie” jest złą, bądź niewartą przeczytania książką. Wręcz przeciwnie. To świetna okazja, aby poznać z zupełnie innej strony autora słynnej „truskawki na torcie”, a także by powspominać dawne piłkarskie czasy.

„[…] przyznaję, gadaliśmy, że jedziemy po medal, zamiast modlić się o dobre losowanie i wyjście z grupy.”

Sięgając po tę książkę dowiecie się, który trener, jako pierwszy w Górniku wprowadził badania i testy wydolnościowe, kto w drużynie z Zabrza miał ksywkę „Papież”, a także, na czym polegała różnica między Górnikiem a Duisburgiem. Odkryjecie, który piłkarz Duisburga po przegranym finale Pucharu Niemiec chciał udusić trenera, a także czy Olisadebe miał w kadrze specjalne prawa. Przeczytacie, na czym polegały odprawy Janusza Wójcika oraz do kogo przede wszystkim trafiały jego metody, jak również, dlaczego Wójcik przestał powoływać do reprezentacji Piotra Świerczewskiego.

„Nieraz narobiłem się na boisku, a potem okazywało się, że niepotrzebnie, bo ktoś wziął kasę i puścił mecz.”

W swojej autobiografii Tomasz Hajto wyznaje, kiedy po raz pierwszy spotkał się ze sprzedanym meczem oraz zdradza, z kim zwykle się kontaktowano, kiedy próbowano kupić mecz. Wspomina, w czym przekazano mu pieniądze za podpisanie kontraktu z Górnikiem. Ujawnia, który zawodnik Schalke rozbijał szatnię swoją niechęcią do obcokrajowców. Zdradza również, kiedy uderzyła mu „sodówka” oraz czy żałuje odejścia z Schalke.

„Moją ewidentną słabością zawsze była gra głową w ofensywie.”

Ponadto Hajto wyjaśnia szczegóły afery z nielegalnym handlem papierosami, w którą był uwikłany i tłumaczy, dlaczego ruletkę nazywa się „szatańską grą”. Opowiada o różnych sztuczkach i numerach obsługi kasyna mających na celu wyciągnięcie jak największych pieniędzy od gracza. Ujawnia ile czasu potrzebowałby przegrać w kasynie 350 tysięcy złotych, a także wyznaje, co zabrała mu zawodowa piłka.

„Futbol daje, nagradza, ale też błyskawicznie odbiera, gnoi, sprawia, że czujesz się zerem.”

„Tomasz Hajto. Ostatnie rozdanie. Autobiografia” to naprawdę niezła książka. Ciekawie przedstawia piłkarską karierę jednego z najbardziej znanych obecnie komentatorów. Zawiera anegdoty, a także kilka sensownych uwag i przemyśleń. Co równie ważne trudne życiowe doświadczenia głównego bohatera książki mogą stanowić dobrą naukę i przestrogę dla każdego czytelnika.

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.

 

Źródło zdjęcia: własne

 

Powiązane wpisy:

    1. Spalony - Andrzej Iwan

    2. Kowal. Prawdziwa historia

    3. Szamo. Wszystko, co wiedziałbyś o piłcenożnej, gdyby cię nie oszukiwano

    4. Sebastian Mila. Autobiografia

    5. Dawid Janczyk. Moja spowiedź

    6. Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie 

piątek, 14 października 2016

„Lektury dla kibica” – Wójt vol. 2

Uwaga, uwaga! Janusz Wójcik powraca…

Rozdział 109.

Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach - Janusz Wójcik, Przemysław Ofiara

W 2014 roku za sprawą Wydawnictwa SQN na rynku literatury sportowej pojawiła się książka Janusza Wójcika – „Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie.” W tym roku trener Wójcik powraca z kolejną porcją anegdot. Jest bezpośredni, wręcz dosadny, czasem zabawny, często oderwany od rzeczywistości.

 „[…] w Legii – lepszy był Kowal, który dopiero wyszedł z baru, niż kilku innych na trzeźwo.”

Jeśli ktoś czytał pierwszą książkę „Wójta” będzie wiedział, czego można spodziewać się po kolejnym tomie jego dywagacji i nie będzie nim rozczarowany. Tak jak w poprzedniej pozycji, tak również i z tej lektury wyłania się obraz trenerskiego herosa, wyjątkowo pewnego siebie człowieka, wręcz aroganckiego, znającego wszystkich i wszędzie. Jest to książka w stylu „gdzie ja to nie byłem?”,”co ja w życiu nie zrobiłem?”. Bezkrytyczny wobec siebie, przepełniony samouwielbieniem, czyli mówiąc krótko: cały Janusz Wójcik. ;)

„Mówiłem, albo raczej – darłem się o goleniu frajerów, lokówce w dupie i innych znanych wam doskonale pierdołach, które niesamowicie na chłopaków działały.”

Lektura składa się z wielu krótkich rozdziałów, a każdy z nich to nowa anegdota. Jak bardzo poszczególne historie zostały przerysowane, czy też całkowicie zmyślone: nie wiem. Pewne jest jednak to, że w większość po prostu nie sposób uwierzyć! Gdzieś tam może jest ziarnko prawdy, ale trudno jest je odnaleźć pośród abstrakcji i absurdów. Niemożliwym zdaje się odróżnienie fikcji od prawdy. Nie należy, więc traktować tej pozycji, jako autobiografii ani literatury faktu. Czytanie „Wójtowych” opowieści może być całkiem zabawne, pod warunkiem, że potraktuje się książkę z przymrużeniem oka oraz prześmiewczo-ironicznym dystansem. Po prostu, jako rozrywkę.

 „Dla mnie nie było różnicy, czy ktoś gra w czwartej lidze, czy reprezentacji Polski – jeśli delikwent zaczął kombinować, był przeze mnie błyskawicznie opierd***** albo kasowany.”

Chciałabym także zaznaczyć, iż na książce powinno widnieć ostrzeżenie: dozwolone od lat 18. Lepiej, bowiem, aby lektura nie znalazła się w rękach najmłodszych pasjonatów literatury sportowej. Trener Wójcik - jak to on - nie stroni od wulgaryzmów i mocnych słów. Mówi bez ogródek. Dlatego też dzieciakom i młodzieży tej książki nie polecam. Dorośli jakoś to przełkną, choć i dla niektórych częstotliwość, z jaką „Wójt” przeklina będzie nie tylko przesadzona, ale i momentami rażąca.

„Nie migam się od odpowiedzialności, widziałem co, gdzie i za ile można kupić.”

Czy coś w tej książce jest prawdą nie wiem, ale powiem Wam, o jakich rewelacjach możecie poczytać sięgając po tę pozycję. Trener opowiada, od czego rozpoczął pracę z kadrą U-16, mówi, co otrzymywał po każdym zwycięstwie podczas pracy w Pogoni Grodzisk Mazowiecki i wspomina skąd w Grodzisku wykonywano rzuty rożne. Dowiecie się jak Janusz Wójcik leczył nietrzeźwego bramkarza tuż przed wyjściem na boisko, kiedy dowiedział się o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Euro 2012, który mecz do dziś nie daje mu spokoju oraz gdzie przekazywano pieniądze za sprzedane mecze, kiedy stacje benzynowe stały się zbyt powszechne.

„Gdyby mistrzostwa miała organizować Ukraina z Górnym Pasłękiem, to i tak by im się udało.”

Trener wyraża swą opinię także odnosząc się do bieżących wydarzeń piłkarskich. Przeczytacie, jakie ma rady dla Bartosza Kapustki, dowiecie się, co sądzi o postawie Polaków na Euro 2016, odkryjecie też, dlaczego według niego Lewy strzelił tylko jedną bramkę na boiskach we Francji. „Wójt” dokonuje porównania drużyny Nawałki z tegorocznych ME ze swoją srebrną ekipą z IO w Barcelonie, mówi także, co sądzi o zachowaniu Cristiano Ronaldo podczas finału Euro oraz zdradza czy wierzy w niewinność Messiego w aferze podatkowej.

„Legia w Lidze Mistrzów! Wreszcie! Kur**, czekałem na to tyle lat!”

W książce oprócz opowieści trenera Wójcika znajduje się kilka wywiadów, m.in. z Arkadiuszem Onyszką i Piotrem Świerczewskim. Z rozmów tych dowiecie się czy Onyszko ma żal do trenera, że nie grał na igrzyskach w Barcelonie i dlaczego mimo wszystko były bramkarz ma do Wójcika słabość. Przeczytacie jak Piotr Świerczewski ocenia specyficzną motywację stosowaną przez trenera oraz kto wylądował w basenie na Camp Nou po finale IO.

„Do kur** nędzy, jak można przegrywać z Górnikiem Łęczna? Jak można dać się wydym** Arce Gdynia! U siebie! Na ŁAZIENKOWSKIEJ!”

Trener Wójcik zabierze Was na polowanie na tygrysa ludojada oraz na granicę afgańsko-radziecką, gdzie za sprawą jego opowieści przeżyjecie bliskie spotkanie z kałasznikowem rosyjskiego celnika. Z racji tego, że podróże kształcą, wraz z trenerem odbędziecie rejs do Skandynawii i zwiedzicie pałac prezydenta Syrii. ;)

„Wójt” bez wątpienia ma bardzo wybujałą wyobraźnię, ale mimo wszystko ta książka może dostarczyć czytelnikom rozrywki. Anegdoty – wymyślone, bądź nie – są dosyć ciekawe. Książka z pewnością nie nudzi, czyta się lekko i dynamicznie, a czasami człowiek się nawet uśmieje.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 15 grudnia 2014

„Lektury dla kibica” - Wszędzie frajerzy

Dziś recenzja jednej z najnowszych autobiografii.

Rozdział 57.

Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie - Janusz Wójcik, Przemysław Ofiara

Przed lekturą książki Janusz Wójcik nie był dla mnie postacią zbyt znaną. Gdy zdobywał z polską reprezentacją srebro na olimpiadzie w Barcelonie, ja byłam kilkuletnią dziewczynką. Z jego osobą zetknęłam się wcześniej podczas czytania autobiografii Wojciecha Kowalczyka, ale dopiero ze wspomnień samego „Wójta” poznałam go bliżej.

Po przeczytaniu tej autobiografii, nie dziwię się, że dla wielu jest to postać kontrowersyjna. Z książki wyłania się obraz trenerskiego herosa, wyjątkowo pewnego siebie człowieka, stosującego niezwykle skuteczne metody motywacyjne. Nigdy niewylewającego za kołnierz, mającego wszelkiego rodzaju znajomości, dzięki którym jest w stanie załatwić wszystko i wszędzie. Jednak szczerze mówiąc podczas czytania niezbyt mi to przeszkadzało. Traktowałam lekturę wyłącznie, jako rozrywkę, dlatego też jestem zadowolona.

Książka jest pełna anegdot i historii zza kulis. Niektóre czytałam ze śmiechem, inne z niedowierzaniem. Charakteryzuje ją specyficzny język, w którym nie brakuje wulgaryzmów. „Wójt” opowiada ciekawie, przez co wszystko czyta się błyskawicznie.

 „Wychodzimy i golimy frajerów, nie ma, że Premiership, Scholesy-Srolesy.”

Książka zaczyna się od największego sukcesu w karierze Wójcika - olimpiady w Barcelonie. Znajdujemy się w szatni reprezentacji Polski w przerwie meczu finałowego i wraz z piłkarzami „słuchamy” barwnej odprawy trenera. Później opowiada on o eliminacjach i przygotowaniach do turnieju. Wspomina jak budował drużynę oraz w jaki sposób utrzymywał dyscyplinę w zespole. Dowiecie się, którzy zawodnicy reprezentacji byli ciągle wzywani na badania antydopingowe, choć oficjalnie sportowców do kontroli wybierano losowo. Dlaczego Amerykanie z koszykarskiego Dream Teamu w ogóle nie byli poddawani takim badaniom podczas igrzysk. Odkryjecie, dlaczego snajper celował z karabinu w stronę pokoju hotelowego Wójcika, a także, czym trener zagroził piłkarzom, jeśli przegrają z USA ostatni mecz w grupie, z której mieli zapewniony już awans.

„Niektórzy piłkarze grający obecnie w reprezentacji mogą co najwyżej kartofle kopać, a nie piłkę na wysokim poziomie.”

Wójcik opowiada również o każdym zawodniku ze srebrnej drużyny olimpijskiej. Przeczytacie, kto miał tak duży strach przed lataniem, że „w szatni czasami miał momenty omdlenia, bo przypominało mu się jak siedział na pokładzie”. Kto miał wyjaśniać kwestie sporne w drużynie, o kim trener powiedział „z takimi zawodnikami jak on można góry przenosić” i którego piłkarza „Wójt” wyrzucił z drużyny, bo nie chciał podporządkować się obowiązującym zasadom.

„Kowal wyciągnięty z baru był lepszy niż niejeden z Orłów reprezentacji Smudy, Nawałki czy Fornalika!”

Janusz Wójcik to nie tylko polska kadra, ale także praca w klubach. Dowiecie się, co „Wójt” pomyślał, gdy wysiadł na dworcu w Białymstoku, gdzie miał zostać trenerem Jagielloni, a co zrobił, gdy jego piłkarz doznał otwartego złamania nogi z przemieszczeniem. Przeczytacie jak kibice docierali zimą na mecze Jagiellonii oraz dlaczego trener wyjątkowo odstąpił od ukarania Darka Czykiera, gdy ten spóźnił się na trening.

Trener Wójcik opowie Wam jak zakończył ostrą kłótnię między Kowalem a Szczęsnym, kto „po mistrzowsku wkurzał Kowala”, a także gdzie dogadał się w sprawie kontraktu z Pogonią Szczecin. Przeczytacie, w jaki sposób poinformował żonę, że wyprowadza się na Bliski Wschód i jak wygląda spotkanie z „prawdziwą szychą z Hezbollahu” - organizacji terrorystycznej w Bejrucie.

„[…] każdego sędziego można było przekupić. Jak była dobra cyfra, zawsze się zgadzali.”

Polska piłka nieodłącznie związana była z korupcją. Janusz Wójcik oczywiście i w tym temacie ma coś do powiedzenia. Był w tym świecie i wszystko widział, ale w książce za wiele nie chciał ujawnić. Siebie natomiast przedstawia, jako człowieka niewinnego, choć usłyszał wyrok w tej sprawie. Dowiecie się kiedy po raz pierwszy spotkał się z korupcją na dużą skalę, czy Legia kupiła mecz z Wisłą, który decydował o mistrzowskim tytule w sezonie 92/93 oraz jakim szyfrem mówił Fryzjer. Wójcik opowie Wam też o sposobach na przekupienie arbitra.

 „Korupcji w polskiej piłce nie wymyślił Fryzjer, ale ludzie, którzy wywodzili się z PZPN-u.”

Janusz Wójcik to nie tylko trener, ale także człowiek-rozrywka. Imprezy, alkohol, kobiety. Tego również, obok futbolu, jest sporo w książce. Odkryjecie, co robił na urodzinach Aleksandra Kwaśniewskiego, jak bawił się u Romana Abramowicza, dlaczego Kazimierz Górski popijał wódkę piwem, czy też, jakim środkiem lokomocji przybył na urodziny Wójcika jego kolega z Jagiellonii.

„W polskiej piłce każdy pił, nigdy nie spotkałem działacza, który stroniłby od wódy.”

Jak spędzili noc Anglicy przed przełożonym meczem na Stadionie („Basenie”) Narodowym w eliminacjach do MŚ 2014? Kto kryje się pod określaniem „Rudolf Valentino” z wysuniętą szczęką? Jak Tomasz Wałdoch przeszedł odprawę na lotnisku w Grecji, choć nie miał paszportu? Odpowiedzi tylko u „Wójta”.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia