Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Buchmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Buchmann. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2019

„Lektury dla kibica” – Zizou

Dziś lektura o francuskim geniuszu.

Rozdział 194.

Dwa życia Zidane'a – Patrick Fort, Jean Philippe

Zinédine Yazid Zidane, dla kibiców Zizou, dla bliskich Yazid. Legenda, wirtuoz, piłkarski geniusz. Nietuzinkowy i utytułowany trener. Postać, obok której nie można przejść obojętnie. Jako kibic Realu Madryt darzę Francuza gorącym uczuciem, więc z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po jego najnowszą biografię pt. „Dwa życia Zidane'a”, która ukazała się w Polsce za sprawą Wydawnictwa Buchmann. 

„O Zidanie się mówi, dyskutuje, jego osoba wzbudza silne emocje […].”

Lektura rozpoczyna się od wspomnienia pierwszego treningu Zinedine’a Zidane’a w roli trenera Realu Madryt. Następnie zaś wzorem wielu książek sportowych autorzy wracając do przeszłości przytaczają chronologicznie historię życia i kariery Francuza. Poznajemy, zatem początki przygody Zizou z piłką, opuszczenie domu rodzinnego w pogoni za marzeniami, pobyt w największych klubach Europy oraz sukcesy reprezentacji Trójkolorowych. Wreszcie przejście na piłkarską emeryturę i podjęcie pracy trenera. 

Książkę czyta się sprawnie, jednak opowieść jest dość jednostajna, a narracja nie dostarcza większych emocji. W moim odczuciu autorzy nie oddali również geniuszu Francuza. Co gorsza tytuł lektury – Dwa życia Zidane'a – jest nieadekwatny. Sugeruje, bowiem, że przeczytamy zarówno o życiu piłkarskim Francuza, jak i tym drugim, czyli trenerskim. Tymczasem praktycznie cała książka dotyczy Zidane’a – piłkarza, zaś etapowi po odwieszeniu butów na kołku poświęcony został zaledwie jeden krótki rozdział. W oryginale pozycja ta została wydana w 2017 roku, więc narracja kończy się wraz z schyłkiem roku 2016. To spore rozczarowanie. Wszyscy ci, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o trzykrotnym zdobyciu Ligi Mistrzów przez Los Blancos pod wodzą Zizou muszą niestety obejść się smakiem.

„Dwie bramki, dwie sekundy zmieniły na zawsze jego życie.”

Plusem tej pozycji są obszernie opisane początki kariery Zizou. Jednym z ciekawszych wątków jest postać skauta, który odkrył talent Zidane’a. Autorzy wielokrotnie ukazują jego losy na tle kolejnych poczynań Zizou, co bez wątpienia było świetnym zabiegiem. Interesujący jest także fakt, iż w książce można odnaleźć elementy portretu psychologicznego Francuza. Najsłabsze są zaś fragmenty dotyczące kariery klubowej Zidane’a, zwłaszcza pobytu w Juventusie. Wspomnienia niektórych sezonów ograniczają się do zaledwie kilku zdań, nawet, kiedy miały miejsce tak ważne wydarzenia jak finał Ligi Mistrzów. Autorzy kosztem kariery klubowej obszernie opisują turnieje międzynarodowe w wykonaniu reprezentacji Francji – mundial w 1998 i 2006 roku oraz mistrzostwa Europy w roku 2000. Co ciekawe o turniejach zakończonych kompletnym niepowodzeniem Les Bleus informacji jest zdecydowanie mniej. W tekście znajduje się mało statystyk, ale umieszczono je w przejrzystym aneksie na końcu książki. Jednak ponownie szczegółowo wypisano jedynie mecze w kadrze. 

„To on jest szczytem, przylądkiem, skałą, esencją piłki nożnej.”

Polskie wydanie książki to wyłącznie sam tekst, niestety nie załączono ani jednej wkładki zdjęciowej. Więcej uwagi muszę natomiast poświęcić tłumaczeniu. Niezwykle irytujące były rzadko spotykane w literaturze sportowej odmiany imion i nazwisk np. Cristiana Ronalda, czy Santiagowi Solariemu. Zgodnie z zasadami języka polskiego jest to, co prawda prawidłowe, ale nie brzmi zbyt dobrze, czyż nie? Dlatego też, choć zwykle zwracam uwagę na poprawną polszczyznę to w tym przypadku będę się upierać przy nieodmienianiu wszystkiego! Tym bardziej, że tłumacz w tej kwestii był niekonsekwentny i nie zawsze stosował się do tej zasady. Zaś, co się tyczy nazw klubów, które oczywiście powinny być odmienione przez przypadki to nawet w jednym zdaniu część z nich była napisana poprawnie a część po prostu zapisana w wersji oryginalnej.

Pomyłek w książce można znaleźć znacznie więcej, wyraz mundial nagminnie pisany dużą literą, a przydomek Francuzów – Trójkolorowi – na przekór małą. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tłumacz i redakcja książki niezbyt interesują się futbolem. Jak inaczej skomentować nagłe powołanie do życia klubów Athletico Bilbao, Barcelona FC, czy też nazwanie trenera Del Bosque po prostu Bosque. Jakby tego było mało szczęka opadła mi do podłogi, gdy przeczytałam jeden z przypisów autorstwa redakcji książki: „W Hiszpanii rozgrywki Ligi Mistrzów traktowane są drugorzędnie. Liczące się w rywalizacji zespoły rzadko występują tutaj w swoich najsilniejszych składach.” ¡Madre mía! Co to za abstrakcja! Na tym zakończmy komentarz dotyczący tłumaczenia, gdyż z recenzji zrobi się korekta. Lepiej ponownie przejdźmy do treści.

„Klub stał się „nie do zatrzymania”, z dyrygentem Zidane’em kierującym grupą wybitnych solistów.”

W lekturze znajduje się niestety mało ciekawostek, czy też anegdot. Nie oznacza to jednak, że nie można ich znaleźć. Sięgając po tę pozycję dowiecie się jak duże zainteresowanie wśród skautów wywoływał nastoletni Zidane, a także, za co był krytykowany na początku kariery. Odkryjecie, w jaki sposób Zinedine strzelił swojego debiutanckiego gola w pierwszej lidze francuskiej oraz dlaczego trener Olympique Marsylia nie chciał go w swojej drużynie. 

Przeczytacie jak Zidane skomentował swoje odejście z Cannes, kto wymyślił przydomek Zizou, czy też, kto jako pierwszy dowiedział się, że Francuz podpisał kontrakt z Juventusem. Dowiecie się, kto porównał go do koszykarskich gwiazd mówiąc, iż „Zidane to Magic i Jordan w jednej osobie”, a nawet, kto po raz pierwszy wchodząc do szatni Realu przedstawił się największym gwiazdom, jako ich zbawiciel. Odkryjecie ponadto, dlaczego Raymond Domenech nie zgodził się na rozegranie pożegnalnego meczu Zizou, kiedy piłkarz po raz pierwszy ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery.

„Zizou pozostał Yazidem. I właśnie to jest jego największym sukcesem.”

„Dwa życia Zidane'a” to z pewnością nie jest materiał na bestseller. Mankamentów w polskim wydaniu nie sposób pominąć, jest ich zbyt dużo, więc rzutują na odbiór książki. Dlatego też osoby, które zdecydują się sięgnąć po tę pozycję powinny skupić się na samej treści lektury. To przecież wciąż niezwykła historia. Historia ukazująca jak nieśmiały i małomówny chłopak został idolem milionów. Historia, która potwierdza, że ciężką pracą można zajść naprawdę daleko, a marzenia się spełniają. Wreszcie pozwala dowiedzieć się więcej o jednym z najlepszych piłkarzy wszech czasów. 

„Nigdy nie schodzi mu z ust ten jakże charakterystyczny delikatny uśmiech, uroczy i tajemniczy.”


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Sportowej Książce Roku.


Źródło zdjęcia: własne

Powiązane wpisy:
   1. Gracias Zidane
   2. Real Madryt. Królewska era Galacticos
   3. Straszliwie sam. Mój dziennik  - Raymond Domenech
   4. NieREALna kariera - Jerzy Dudek, Dariusz Kurowski
   5. Real Madryt. Królewska historia najbardziej utytułowanego klubu świata - Phil Ball
   6. Raúl. Sekrety legendy - Ulises Sánchez-Flor

środa, 16 września 2015

„Lektury dla kibica” - Biografia Kuby

Mnóstwo na księgarnianych półkach jest książek o piłkarzach, ale polskim futbolistom miejsca poświęcono niewiele. Jedną z tych nielicznych przedstawię Wam właśnie dziś.

Rozdział 81.

Kuba - Jakub Błaszczykowski, Małgorzata Domagalik

„Kuba” to książka, na którą czekało wielu kibiców, w tym również ja. Niedługo po oficjalnej premierze zakupiłam egzemplarz i z wielką ciekawością zabrałam się za czytanie. Już na samym początku książka mnie zaskoczyła. Myślałam, że będzie to autobiografia w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, tymczasem okazało się, iż historia Jakuba Błaszczykowskiego opowiadana jest w znacznej mierze przez ludzi z jego otoczenia. Członków rodziny, przyjaciół, trenerów. Rozmowy z wszystkimi zainteresowanymi odbyła dziennikarka Małgorzata Domagalik, która prowadzi także całą narrację owej biografii. Forma książki sprawiła, że autorka stała się jedną z bohaterów książki i prawdę mówiąc czasem jest jej w lekturze po prostu za dużo. Wypowiedzi futbolisty natomiast zostały zaczerpnięte z udzielonych przez niego wywiadów dla mediów, a pozostałe to rozmowy z autorką książki. Czasem te same historie wspominane są przez kilka osób, ale zupełnie nie przeszkadza to w czytaniu. Wręcz przeciwnie, dzięki temu otrzymujemy szerszą perspektywę poszczególnych zdarzeń.

„Czasami musisz znaleźć się nisko, żeby wiedzieć, jak to jest, jak jest się wysoko.”

Autorka książki nie jest dziennikarką sportową, dlatego też jest to książka nie o Błaszczykowskim – piłkarzu, ale o Błaszczykowskim – człowieku. Piłka, owszem jest obecna, ale jest jedynie pewnym tłem i zarysem. I takie ujęcie historii piłkarza to wielka siła tej lektury, jest atut i wartość. Poznajemy Jakuba Błaszczykowskiego od prywatnej strony, a najbardziej poruszający jest oczywiście rozdział poświęcony dniu, który naznaczył całe jego życie. Dzień, w którym ojciec zabił matkę, a Kuba stracił w jednej chwili oboje rodziców.

„Wydaje mi się, że mama zmarła mi na rękach. Trzy ostatnie wdechy wzięła i już nic. Cisza.”

Czytając książkę dowiecie się, co mama powiedziała mu krótko przed śmiercią, jak babcia pocieszała go, kiedy przestał rosnąć, dlaczego w wieku jedenastu lat stanął przed sądem, a także, jak jako mały chłopak wyładowywał agresję, którą kumulował w sobie z racji życiowych przeżyć. Odkryjecie jak wujek przekonał go by znów zaczął trenować, kiedy po śmierci mamy zaczął się buntować i dlaczego zrezygnował z gry w Górniku Zabrze i wrócił do 4-ligi.

Przeczytacie, co odpowiedział Franciszkowi Smudzie, gdy trener mówił mu, że sam meczu nie wygra, czy umie przegrywać oraz kto jest dla niego piłkarskim autorytetem, a jednocześnie kumplem na dobre i na złe. Jak jego brat nazywa świat, w którym żyje Kuba, o jakiej sytuacji z boiska piłkarz chciałby zapomnieć, czy też, dlaczego pewnego razu, gdy był zawodnikiem Wisły znalazł w szafce wiaderko z lodem.

„Ludzie oceniali nas z bratem na zasadzie: jak ojciec morderca, to i synowie są tacy sami.”

Przyjaciele piłkarza zdradzają, jakie jest ulubione powiedzenie Błaszczykowskiego, co ich denerwuje u Kuby oraz jak zmienił się, gdy osiągnął sukces. Odkryjecie także, dlaczego Kuba nie lubi otrzymywać SMS-ów i telefonów, gdy jest kontuzjowany oraz co napisał na koszulce, w której grał w meczu z Augsburgiem, podczas którego doznał zerwania więzadła krzyżowego w kolanie.

Dowiecie się, który moment był przełomowym zarówno w jego karierze, jak i relacjach z trenerem Kloppem, dlaczego ten trener miał do Błaszczykowskiego bardzo emocjonalny stosunek oraz jak zawodnik mówi na Matsa Hummelsa. Przeczytacie nawet, o co tak naprawdę chodziło w aferze biletowej na Euro 2012, jak przeżył odebranie mu opaski kapitana reprezentacji i czego nauczyło go życie, a czego piłka.

„Wyprowadzanie drużyny narodowej na boisko to jeden z najpiękniejszych momentów w mojej karierze.”

Książkę czyta się generalnie dobrze, jest ciekawa, ale muszę zaznaczyć, iż autorka pomimo wielkiej pracy wykazała się także stronniczością i brakiem obiektywizmu. Ujawniła to szczególnie w rozdziale poświęconemu opasce kapitańskiej kadry narodowej. Jak można się domyślić Małgorzata Domagalik staje całkowicie po stronie piłkarza i usilnie stara się przekonać czytelnika, że powinien zrobić to samo. Nie ukrywam, że ta postawa drażniła mnie podczas czytania właśnie tego rozdziału.

W książce znalazło się także za dużo przemyśleń samej dziennikarki, a za mało wypowiedzi Jakuba Błaszczykowskiego. Całość lektury należy jednak ocenić pozytywnie. Pokazuje prywatną sferę piłkarza, czego często brak w książkach poświęconych sportowcom. Forma tej pozycji, niewiele wątków typowo piłkarskich sprawia zaś, że jest to lektura nie tylko dla kibiców.

„[…] porażki są po to, żeby sobie samemu udowodnić, jakim się jest człowiekiem.”


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

niedziela, 18 stycznia 2015

„Lektury dla kibica” - Gracz

Na rynku wydawniczym niewiele jest fikcyjnych powieści sportowych autorstwa polskich pisarzy. „Okrągły przekręt” Maurycego Nowakowskiego, „Brudna gra” Nikodema Pałasza oraz „Gracz” Przemysława Rudzkiego. Recenzje dwóch pierwszych książek mogliście już przeczytać na blogu, dziś przyszedł czas na ostatnią pozycję.

Rozdział 59.

Gracz. Witaj w brudnym świecie futbolu – Przemysław Rudzki

„Gracz” to fikcyjna powieść sportowo-kryminalna, której akcja rozgrywa się głównie w Warszawie. Historia rozpoczyna się, gdy Michał Tkaczyk, reprezentant Polski, piłkarz stołecznej Syreny popełnia samobójstwo skacząc z dachu wieżowca. Dla policji sprawa jest oczywista: świat piłki przerósł młodego chłopaka, długi hazardowe doprowadziły do załamania nerwowego, a w konsekwencji do odebrania sobie przez niego życia. Jednak nie dla każdego okoliczności tego zdarzenia są jasne, niektórzy mają spore wątpliwości.

Młodszy brat piłkarza - Janek - przyjeżdża do Warszawy na testy do drużyny Powiśla, chcąc rozpocząć sportową karierę, a jednocześnie dowiedzieć się, dlaczego Michał zginął. Chłopak nad grobem swojego brata spotyka dziennikarza sportowego Konrada Werka, który również chce rozwikłać sprawę śmierci reprezentanta Polski. Piłkarz wkracza w świat futbolu, a dziennikarz rozpoczyna śledztwo.

Wielkie pieniądze, ustawianie meczów, alkohol, narkotyki, imprezy, prostytutki, gangsterskie porachunki, szantaże, pobicia i morderstwa. Futbolu w książce prawie nie ma, jest tylko tłem całej historii. Nie on jest tutaj najważniejszy.

W „Graczu” nie ma również głównego bohatera. Fabuła oparta jest, co prawda na samobójczej śmierci Michała Tkaczyka i jego osoba łączy też pozostałe postaci książki, ale jest to historia wielu graczy, których w futbolowym świecie jest mnóstwo. Piłkarze, agenci, sponsorzy, właściciele klubów, dziennikarze, kobiety. Wszyscy o coś grają.

W lekturze zostały połączone dwa światy – piłkarski i dziennikarski. Przemysław Rudzki jest dziennikarzem, dlatego też świetnie przedstawił tę sferę. Ukazuje kulisy pracy w redakcji, relacje pomiędzy dziennikarzami oraz mechanizmy rządzące mediami. Również opisy Warszawy są bardzo precyzyjne. Osobiście nie znam stolicy, ale wyobrażam sobie, że dla każdego warszawiaka książka nabiera jeszcze większego realizmu.

Debiutancka powieść Przemysława Rudzkiego to bardzo ciekawa pozycja. Jest to książka z gatunku tych, przy których podczas czytania z każdą kolejną stroną obiecujesz sobie, że ta będzie już ostatnia. Nie można się jednak oderwać od czytania. Wiele postaci i z pozoru nic nieznaczących wątków na końcu lektury idealnie łączy się w całość. Człowiek myśli, że rozwikłał zagadkę, by na końcu zostać zaskoczonym. Naprawdę godna polecenia powieść kryminalna.

Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

poniedziałek, 6 października 2014

„Lektury dla kibica” - Opowieści Szamo

Książka Grzegorza Szamotulskiego, to trzecia pozycja, w powstaniu, której brał udział Krzysztof Stanowski. Poprzednie lektury Kowal. Prawdziwa historia oraz Spalony Andrzeja Iwana skutecznie zachęciły mnie do sięgnięcia po kolejne dzieło tego dziennikarza.

Rozdział 48.
Szamo. Wszystko, co wiedziałbyś o piłce nożnej, gdyby cię nie oszukiwano - Grzegorz Szamotulski, Krzysztof Stanowski

„Szamo” podobnie jak „Kowal” i „Spalony” to pozycja odważna, ale w przeciwieństwie do dwóch poprzednich książek nie jest autobiografią Grzegorza Szamotulskiego, choć znajdują się w niej wątki biograficzne. Jest ona zbiorem piłkarskich anegdot, które czytałam z niedowierzaniem, uśmiechem na twarzy albo z gromkim śmiechem. Opowiadane historie dotyczą wielu postaci, dostaje się każdemu – zawodnikom, trenerom, jak i prezesom. „Szamo” mówi szczerze, nie oszczędza nawet samego siebie. Wszystko wspomina z humorem i przymrużeniem oka, choć nie zabrakło także bardziej poważnych fragmentów. Wstęp książki jest po prostu kapitalny. Każda lektura powinna mieć taki początek. Zabawny. Bezpośredni. Wciągający. Dalej jest jeszcze lepiej.

„Olać gole, gole są przereklamowane. Nienawidzę goli.”

Grzegorz Szamotulski występował u wielu trenerów, dlatego też sporo miejsca poświęcił „myśli szkoleniowej”. Przeczytacie, o którym trenerze mówiono „mistrz motywacji”, z jakiego powodu Pawła Janasa nazywano „didżejem” i dlaczego Stefan Majewski jest jak Chuck Norris. Odkryjecie, kto dostał ksywkę „Bin Laden”, a kogo piłkarze nazywali mianem „Armstronga” - „że niby nawet na Księżycu był pierwszy”.

Dowiecie się, co piłkarze Śląska Wrocław zrobili, gdy trener Władysław Łach zabronił im pić piwo na zgrupowaniu, a czym Janusz Wójcik zagroził swojemu piłkarzowi przywołując go podczas meczu do linii bocznej, jeśli ten w ciągu pięciu minut nie odda celnego strzału na bramkę przeciwnika. Przeczytacie jak Paweł Janas rozwiązywał konflikty w Legii, kto przeprowadził najkrótszą odprawę w historii i co powiedział wtedy piłkarzom, co jest najgorszą rzeczą, jaką może zrobić szkoleniowiec, a także, jaką taktykę stosował Stefan Majewski.

„Trenerom roboty nie zazdroszczę, użeranie się z takimi typami jak ja to pierwszy krok w stronę choroby psychicznej, rozstroju żołądka i łysienia – co najmniej plackowatego. A przecież reszta drużyny też nie z Harvardu.”

W książce piłkarza nie mogło oczywiście zabraknąć historii o zawodnikach i meczach. Dowiecie się czy piłkarze reprezentacji dobrze się znają i tworzą „jedną wielką rodzinę”, co kadrowicze wpisywali na rachunku zamiast wypitej whisky by PZPN bez problemów go rozliczył, a także, dlaczego na pokładzie rejsowego samolotu po godzinie zabrakło alkoholu (o dziwo nikt niczego nie świętował).

Przeczytacie, co działo się w szatni Legii po meczu o mistrzostwo kraju, w którym Legia do 87. minuty prowadziła 2:0 by przegrać z Widzewem 2:3. Odkryjecie również, od którego bramkarza, z którym trenował „Szamo” czuł się faktycznie gorszy.

„Mieliśmy w drużynie jednego [psychologa] na stałe. Na imię miał Johnnie, a na nazwisko Walker.”

Dowiecie się, który piłkarz potrafił pojechać do sklepu z córką i wrócić samemu, kto (podobno) umeblował cały dom za wygrane w karty pieniądze, a komu dla żartu wręczono faks z rzekomym powołaniem do kadry narodowej. Przekonacie się, do czego pewien piłkarz używał peugeota 406, gdy w jego garażu stało jeszcze bwm i porsche oraz jak „Szamo” przekonał prezesa Amiki Wronki by ten wypłacił piłkarzom obiecane premie.

Były bramkarz zdradzi Wam, co myślał, gdy w sparingu Dundee United z Barceloną karnego strzelał mu Thierry Henry, a także, dlaczego nie przystał na pomeczową propozycję Francuza by wymienić się koszulkami (jak mógł odmówić takiej legendzie?). Piłkarz przyznaje również, co było najbardziej traumatycznym przeżyciem w jego karierze, a co największym życiowym błędem. Szczerze opisuje także jak pazerność pozbawiła go gry w lepszych klubach.

„Nie wiem, co takiego jest w tej białej kulce, która kręci się po kole ruletki, ale zbyt wielu moich kumpli straciło dla niej głowę. Zbyt wielu.”

Grzegorz Szamotulski opowiada jedną anegdotę za drugą, ani na chwilę nie dając odpocząć czytelnikowi. Wszystko zostało jednak bardzo sprawnie spisane, przez co „Szamo” czyta się błyskawicznie. Ta książka to potężna dawka humoru wprost z piłkarskiej murawy i szatni. Książka zupełnie inna od dostępnych na rynku pozycji sportowych. Świetna rozrywka dla każdego kibica.


Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 14 lutego 2014

„Lektury dla kibica” - Prawda Kowala

Rok 2014 w cyklu „Lektury dla kibica” rozpoczęliśmy od szokującej autobiografii Andrzeja Iwana. Jego wspomnienia zostały spisane przez Krzysztofa Stanowskiego. Dziś przyjrzymy się drugiej książce, (choć chronologicznie była pierwsza), przy powstaniu, której brał udział ten dziennikarz, a mianowicie historii Wojciecha Kowalczyka.

Rozdział 35.

Kowal. Prawdziwa historia – Wojciech Kowalczyk, Krzysztof Stanowski 

Pierwsze wydanie książki ukazało się w 2003 roku. Po dziesięciu latach biografia piłkarza wróciła do księgarń. W moje ręce trafiła nowa wersja tej lektury. Jednak jak na wstępie zaznaczyli autorzy obie książki niczym (oprócz rzecz jasna owego wprowadzenia oraz okładki) się nie różnią.

O dzieciństwie, jak i pozostałych aspektach życia prywatnego Wojciecha Kowalczyka przeczytacie niewiele. Dowiecie się, na której klasie zakończyła się jego edukacja, czy też skąd wraz z kolegami brał pieniądze na kino, do którego chodzili na wagary. Jednak poza kilkoma stronami, cała książka dotyczy futbolu. Kowal opisuje swoją piłkarską karierę w poszczególnych klubach oraz wspomina przygodę z reprezentacją narodową. Podczas czytania lektury szczególnie wyczuwa się jego silne przywiązanie do Legii.

Dowiecie się, dlaczego tata Kowalczyka po debiucie syna w Legii zadzwonił z pretensjami do „Przeglądu Sportowego”, czy też, w jakich okolicznościach naprawdę jeden z zawodników Legii odniósł kontuzję, gdy powiedział trenerowi, że kopnął w łóżko podczas gry z synami w piłkę. Odkryjecie, który znany zawodnik przyszedł po Kowalczyka, gdy ten nie stawił się na zbiórkę przed wyjazdem do Poznania, bo zasnął po całonocnych imieninach u kolegi. Przeczytacie, w jakich okolicznościach Kowal dowiedział się, że trener Wójcik przyszedł do Legii oraz czym Marek Jóźwiak rzucił w kolegę w czasie kłótni w hotelu podczas pobytu we Włoszech. Odkryjecie, kto zamiast trenera biegał z piłkarzami Legii po górach podczas okresu przygotowawczego do sezonu, a także jak zawodnicy podczas tych treningów starali się oszukać odczyt z zegarków z możliwością mierzenia tętna.

Wojciech Kowalczyk grał nie tylko dla Legii Warszawa, ale występował również w zagranicznych klubach. I ta część jego kariery znalazła się rzecz jasna w książce. Dowiecie się jak Kowal nauczył się imion swoich nowych kolegów z zespołu Betisu, jak nazywano go w szatni drużyny z Sewilli oraz dlaczego ta „ksywka” zwracała uwagę innych ludzi. Przeczytacie, dlaczego przed meczem ze Sportingiem Gijon piłkarze Betisu jeden po drugim zaczęli zgłaszać różne (niestworzone) problemy zdrowotne, według jakiego klucza przydzielano zawodnikom Betisu pokoje przed meczami, a także, dlaczego piłkarze Las Palmas sami opracowywali taktykę na poszczególne spotkania.

Kowal występował w reprezentacji u kilku trenerów, dlatego też ma również sporo ciekawych historii do opowiedzenia dotyczących kadry. Przeczytacie, czym Kazimierz Górski, ówczesny prezes PZPN, zdenerwował Kowala po finale igrzysk w Barcelonie, jaki zwyczaj panował wśród Polaków w wiosce olimpijskiej, gdy jeden z rodaków zdobywał medal oraz co Kowalczyk otrzymał za medal i bramkę w finale IO, a także, dlaczego nie odebrał jednej z nagród. Z jego książki dowiecie się, na jaki rytuał pomeczowy miał wpływ wynik spotkania kadry, poznacie tajny przepis na koktajl, który pili reprezentanci podczas zgrupowań, a nawet przeczytacie, dlaczego na lotnisku w Brazylii policja aresztowała Koseckiego, a także, jakim sposobem wrócił on do kraju z odmrożeniem nogi. Dowiecie się, za jakiego trenera i gdzie odbyło się najbardziej skandaliczne zgrupowanie w historii reprezentacji Polski, który piłkarz uratował lekarza kadry, gdy ten dostał ataku padaczki, czy warto by spełniło się powiedzenie „ujrzeć Neapol i umrzeć” oraz dlaczego wraz z Piotrem Świerczewskim opuścili zgrupowanie kadry we Włoszech. Odkryjecie także, w jakim stroju Kowal odebrał nagrodę dla strzelca tysięcznej bramki reprezentacji Polski oraz kim w kadrze był „księgowy”.

Z książki tej dowiecie się również, co było jednym z przełomowych momentów kariery Kowala, co zgubiła firma przewozowa podczas jego przeprowadzki z Hiszpanii do Polski oraz czy łatwo się dodzwonić do Kowalczyka (jak się ma oczywiście jego numer telefonu). Przeczytacie także ile pieniędzy jest winny PZPN-owi za nałożone na siebie kary, czy uważa, że istnieje takie coś jak „talent piłkarski”, a także czy sądzi, że mógł zrobić karierę porównywalną do tej Zbigniewa Bońka.

Jak wspomniałam na początku „Prawdziwą historię” Kowala i „Spalonego” Iwana łączy osoba Krzysztofa Stanowskiego, dlatego też nie sposób uciec od porównań obu tych pozycji. Autobiografia Iwana jest wstrząsającą historią człowieka walczącego z różnymi nałogami, człowieka, który był piłkarzem. W opowieści Kowala nie ma (niestety) tak zaskakujących i poruszających fragmentów jak w „Spalonym”. I powiem szczerze, spodziewałam się po tej książce więcej. Czy się zawiodłam? Chyba trochę tak. Nie była to zła książka. Całkiem dobrze się ją czytało. Jednak, niestety - albo stety - najpierw przeczytałam „Spalonego” i moje oczekiwania, co do kolejnych książek znacznie urosły.

Dlatego mała rada: najpierw Kowal, potem Iwan.

Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia

piątek, 3 stycznia 2014

„Lektury dla kibica” - Spalony

Nowy Rok w cyklu „Lektury dla kibica” rozpoczynamy od mocnego uderzenia, a mianowicie od autobiografii Andrzeja Iwana.

Rozdział 32.

Spalony - Andrzej Iwan, Krzysztof Stanowski 

„Spalony” to jedna z tych książek, które czyta się jednym tchem. Trudno się od niej oderwać. Szczerość i autentyczność aż z niej „bije”. Jest to niezwykle poruszająca opowieść. Momentami zabawna, nieraz podczas czytania głośno się śmiałam. Jednak generalnie to bardzo dramatyczna i wstrząsająca historia. Historia alkoholika, hazardzisty, niedoszłego samobójcy, byłego piłkarza.

Książka rozpoczyna się od wizyty w zamkniętym ośrodku dla psychicznie chorych, gdzie Iwan leczył się z jednego ze swoich nałogów. Początek lektury jest szokujący, a potem napięcie tylko rośnie. Iwan mówi o wszystkim tak po prostu, bez owijania w bawełnę. Są wątki osobiste, są anegdoty piłkarskie. Nie brakuje także krytyki znanych osobistości sportowych. Krótko mówiąc jest wszystko, czego potrzeba by zainteresować czytelnika.

Z książki tej dowiecie się dlaczego Iwan jest „gumiokiem”, jak powstała pewna blizna na jego głowie i dlaczego jego żona musiała zakończyć karierę piłkarki ręcznej. Przeczytacie, do kogo wysyłał pocztówki z każdego miejsca świata, który prezent jego matka ceniła najbardziej, a komu by niczego nie odmówił. Odkryjecie, kiedy i za co po raz pierwszy trafił do więziennej celi, od którego roku życia palił papierosy, dlaczego nienawidzi soku pomarańczowego (bynajmniej nie z powodu smaku), a także ile dni trwało pępkowe po narodzinach jego córki (mała podpowiedź: więcej niż tydzień).

Dowiecie się dlaczego Iwan po przejściu do Wisły Kraków przez pierwsze trzy dni nie zjawiał się na treningach, gdzie zaginął jeden z piłkarzy podczas tournee w USA, którego zawodnika „Białej Gwiazdy” koledzy nazywali „ministrem edukacji”, a który z nich wyrwał hamulec ręczny w maluchu. Przeczytacie, dlaczego jeden z Wiślaków podczas zgrupowania spał obok łóżka, kto wskazał im drogę na stadion Zawiszy Bydgoszcz, kogo samochód wjechał w kościół Mariacki, a nawet, kogo i dlaczego Iwan chciał wyrzucić z promu za burtę podczas powrotu z Malmö. Iwan opowie Wam historię, której bardzo wstydzi się Orest Lenczyk, wyjaśni, co dla wielu osób było większą zagadką niż Trójkąt Bermudzki, zdradzi, czego do dziś nie może mu zapomnieć Smuda.

Były piłkarz nie pomija drażliwego tematu, jakim niewątpliwie jest korupcja. Przyznaje dokładnie ile meczów sprzedał, jako piłkarz Wisły i ile na tym zarobił. Zdradza, co otrzymała Arka Gdynia zamiast pieniędzy za „oddanie” meczu Wiśle, który dał jej pierwszy od 1950 roku tytuł mistrza Polski. Dowiecie się czy Górnik Zabrze zagrał kiedyś „dla” Ruchu, by „Niebiescy” utrzymali się w lidze, a także, po którym meczu „za karę” Iwan przebił sędziemu wszystkie opony w samochodzie.

Kariera Andrzeja Iwana to nie tylko poszczególne kluby, ale również drużyna narodowa. W związku z tym w książce jest sporo także o polskiej reprezentacji. Dowiecie się, który trener kadry organizował obowiązkowe leżakowanie, dlaczego nasi piłkarze nie zobaczyli finału mundialu w 1978 roku, choć posiadali bilety na to spotkanie, czy też dlaczego Józef Młynarczyk nie przychodził na treningi przed meczem z ZSRR na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Odkryjecie, na co Iwan wydał wszystkie pieniądze zarobione na MŚ w Argentynie, a o co ma żal do Piechniczka. Dowiecie się jak wielką charyzmę miał Kazimierz Deyna, jak Jan Tomaszewski ćwiczył swój refleks, czego mistrzem był Józef Młynarczyk, czy też jakim liderem był Grzegorz Lato. Przeczytacie, kim w reprezentacji był „Diabeł”, na kogo mówiono „Szalony kojot”, a kto krył się pod określeniem „Drzewo”.

Z książki dowiecie się również, dlaczego Iwan poprosił kiedyś lekarza by założył mu gips na zdrową nogę, interwencję, kogo i z którego meczu określa mianem najlepszej, jaką widział w życiu oraz co mu proponowano w zamian za dżinsy w Tadżykistanie. Przeczytacie, od kiedy nie szanuje Jerzego Engela, a także, dlaczego często wyprowadzał psa trenera Bochum, u którego początkowo mieszkał w Niemczech (nie, nie z miłości do zwierząt).

Iwan w swojej autobiografii wyznaje także czy kiedykolwiek grał będąc pijanym, co łączy go z mafią oraz kiedy po raz pierwszy pomyślał, aby się zabić. Szczerze opowiada o swoich próbach samobójczych oraz o tym, co czuł gdy zamiast śmierci, otrzymał kolejną szansę.

Bez cienia wątpliwości mogę napisać, że „Spalony” to obok „Wyścigu tajemnic”, autobiografii Agassiego, Ibrahimovicia i Shaquille’a O'Neala, jedna z najlepszych książek, którą miałam okazję dotychczas przeczytać. Polecam każdemu. Naprawdę warto.

Źródło zdjęcia: własne

AUTOR: RealAnia